Mieszkańcy regionu tracą miliony złotych. Polscy politycy pozostają nieugięci. Powody decyzji są kuriozalne…

Mariusz Błaszczak. Foto: MSW RP

Minister Błaszczak mówi, że w kontekście zamknięcia ruchu granicznego bezpieczeństwo jest ważniejsze niż gospodarka. Foto: MSW RP

Mały Ruch Graniczny z Rosją  został zawieszony 4 lipca z powodu Światowych Dni Młodzieży oraz szczytu NATO. Zapadła decyzja, że nie zostanie przywrócony. Minister Błaszczak zapewnia, że będzie to możliwe dopiero, kiedy ustąpią  przyczyny związane z bezpieczeństwem państwa polskiego. W jednym z wywiadów przypomniał o pogróżkach, które Rosja miała kierować w stronę Sojuszu Północnoatlantyckiego, kiedy zapadła decyzja o  stacjonowaniu wojsk amerykańskich na terenie Polski. Przyznał, że jest zdziwiony protestami lokalnych polityków, gdyż Rosja niedawno napadła na Gruzję i  Ukrainę. Podkreśla, że kluczowe kwestie bezpieczeństwa są ważniejsze od gospodarczych. Tymczasem  mały ruch graniczy z ogarniętą wojną Ukrainą został przywrócony.

Jak relacjonują mieszkańcy, granica świeci pustkami. Każdego dnia tracą pieniądze i pracę.  Do tej pory mieszkańcy obwodu Kaliningradzkiego mogli swobodnie przekraczać granicę. Teraz potrzebują wizy, która kosztuje 35 euro. Do tej pory głównym źródłem utrzymania miejscowych był handel z Rosjanami. Bardzo chętnie kupowali u was m. in. sprzęt RTV i AGD, artykuły spożywcze, odzież. Polacy chętnie kupowali po rosyjskiej stronie tanie paliwo. Przez ostatnie kilka lat powstało wiele lokalnych biznesów opartych stricte na rosyjskiej klienteli. Region, do tej pory dręczony bezrobociem, zaczął się odbijać od dna. Teraz każdego dnia obracają się w gruzy lata pracy. Trwa okres turystyczny, więc cios jest tym bardziej bolesny dla lokalnych przedsiębiorców.  Straty można liczyć w milionach złotach.

Wicepremier Mateusz Morawiecki stwierdził, że ruch graniczny został wstrzymany w związku z wymogami i sugestiami Komisji Europejskiej. Uważa, że  straty gospodarcze spowodowane taką decyzją nie są aż tak duże jak się mówi.

Marszałkowie województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego domagają się przywrócenia ruchu granicznego. Poseł Andrzej Kobylarz dziwi się, iż zamyka się ruch graniczny z Federacją Rosyjską z powodu bezpieczeństwa, a wznawia się go na granicy z objętą wojną Ukrainą. Senator Jerzy Wcisła przypomina, że każdego roku  w ramach małego ruchu granicznego polsko-rosyjską granicę przekracza milion osób z każdej strony. Internauci zwracają uwagę, że nikt nie zamyka zachodnich granic z powodu zagrożenia terrorystycznego.

Zamknięcie ruchu granicznego to nie tylko straty finansowe. To także klęska polskiej polityki zagranicznej. Mieszkańcy mają prawo czuć się oszukani i skrzywdzeni, bo nie otrzymają żadnej rekompensaty i nikt za te decyzje nie poniesie odpowiedzialności. Zmarnowane zostaną także  lata integracji polsko-rosyjskiej w regionie. Między sąsiadami po raz kolejny stawia się granicę.

Autor: GoWork.pl