Agencje pracy tymczasowej wśród większości pracowników cieszą się złą sławą. Ich powszechnej działalności zarzuca się m.in. wspieranie zjawiska tzw. prekariatu. Ale czy rzeczywiście takie rozwiązanie ma same minusy?

Tzw. leasing pracowniczy, a więc przekierowywanie zatrudnionego przez agencję pracownika do firmy, w której wykonywać on będzie swoje obowiązki, raczej nie cieszy się powszechną aprobatą społeczną. Pracodawca użytkownik często decyduje się na takie rozwiązanie, gdyż może wtedy zrzucić z siebie większość formalności oraz proces rekrutacji. Często nie idzie to jednak w parze z korzyścią dla pracownika, dla którego problemem jest brak stałości zatrudnienia, na co zresztą wskazuje określenie “tymczasowa”. Warto natomiast pamiętać, że dla niektórych taka opcja wcale nie należy do przykrych konieczności – czasem można na tym skorzystać!

Prekariat – bolączki pracownika tymczasowego

Agencjom pracy tymczasowej zarzuca się głównie kreowanie i wspieranie zjawiska tzw. prekariatu. W uproszczeniu można wytłumaczyć je jako grupę społeczną, cierpiącą na brak bezpieczeństwa związanego z pracą. Jej przedstawiciele, prekariusze, najczęściej nie wybrali takiej drogi, po prostu nie udało im się jej uniknąć. Warto natomiast zauważyć, że przekrój społeczny ludzi pracujących przez agencje jest niezwykle szeroki. Z pewnością występują tam osoby niemogące znaleźć stałego zatrudnienia, jednak często to właśnie praca tymczasowa umożliwia ich aktywizację zawodową, a tym samym zarobek i zdobycie doświadczenia.

Praca po godzinach – czy to się opłaca?

Zatrudnienie za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej jest też dobrym wyborem dla osób, które chcą jedynie “dorobić”. Uczniowie i studenci, osoby potrzebujące dodatkowych pieniędzy, których nie są w stanie otrzymać na etacie, a niekiedy też emeryci – dla nich taka forma umowy często niesie ze sobą wiele korzyści, np. możliwość dość swobodnego wyboru liczby godzin oraz czasu wykonywania obowiązków.
Należy pamiętać też, że praca tymczasowa obejmować powinna zadania mające charakter pracy okresowej, doraźnej czy sezonowej, takie, których terminowe wykonanie przez pracowników firmy użytkownika byłoby niemożliwe, a także zastępstwo nieobecnego pracownika obejmującego dane stanowisko na stałe. Nie powinno się również zatrudniać w ten sposób do prac szczególnie niebezpiecznych. Tyle w teorii. A jak wygląda praktyka?

Ciemne strony pracy tymczasowej – dlaczego jej nie akceptujemy?

Jeszcze całkiem niedawno wiele słyszało się o “przejmowaniu” pracowników przez inną agencję, by zgrabnie ominąć przepisy. Na czym to polegało? Pracodawca użytkownik nie mógł zatrudniać jednego pracownika na okres dłuższy niż 18 miesięcy z jednej agencji. Dlatego te nierzadko przekazywały sobie pracowników, a następnie oddelegowywały ich do… tej samej firmy. W ten sposób tworzyło się zjawisko “permanentnej pracy tymczasowej”. Ogromnym problemem było również nadmierne wykorzystywanie umów cywilnoprawnych oraz brak niektórych praw, obowiązujących na zwykłej umowie o pracę, np. ochrony kobiet w ciąży. Dlatego właśnie w 2017 roku podjęto kroki, mające na celu zmianę sytuacji pracowników tymczasowych.

Zmiany w agencji – na co możemy liczyć?

W związku z wysokim niezadowoleniem pracowników oraz nadużyciami ze strony niektórych firm i agencji, w czerwcu 2017 r. obowiązywać zaczęły nowe przepisy dotyczące tego typu zatrudnienia. Przede wszystkim zniesiona została możliwość “transferów” pracowników między agencjami w celu zatrudnienia ich ponownie w tej samej firmie. Zmieniono to w niezwykle prosty sposób – aktualnie dany pracownik może pracować nie dłużej niż 18 na 36 miesięcy u tego samego pracodawcy użytkownika. Wyjątkiem jest praca na zastępstwo – wtedy stanowisko może zostać objęte na nawet 36 miesięcy. Nie wolno natomiast zastąpić pracownika stałego, który wykonywał dane obowiązki na krócej niż 3 miesiące wcześniej i został zwolniony przez pracodawcę z nie swojej winy. Pracodawca ma również obowiązek prowadzenia ewidencji czasu pracy pracowników tymczasowych oraz przekazania agencji na jej wniosek informacji na temat zasad ich wynagrodzenia.

Znacznie większą ochroną objęte są również pracownice będące w ciąży. Jeżeli ich umowa ma wygasnąć po upłynięciu trzeciego miesiąca ciąży, a kobieta zatrudniona jest w danej agencji nie krócej, niż przez dwa miesiące, umowa powinna zostać przedłużona do dnia porodu. Do znaczących zmian możemy zaliczyć też większe kompetencje kontrolne ze strony Państwowej Inspekcji Pracy, konieczność uzyskania przez agencję certyfikatu marszałka województwa oraz posiadania przez nią lokalu, a także większą kontrolę odprowadzania składek za pracowników do ZUS-u. Za naruszenie przepisów Inspektor Pracy może nałożyć na agencję karę 2-5 tys. zł, a Sąd Pracy od 1 tys. do nawet 30 tys.

Macie doświadczenia w pracy przez agencję? A może w Waszej firmie zatrudniani są pracownicy tymczasowi? Podzielcie się doświadczeniami w komentarzach!