Pandemia i związane z nią zmiany na rynku pracy mają nie tylko negatywny oddźwięk. Przekonała się o tym poszukująca pracy mama małego chłopca. Kiedy nie miała z kim zostawić synka, aby osobiście stawić się na rozmowie kwalifikacyjnej, rekruter zaprosił ich oboje. Maluch przyniósł nawet… własne CV.

Czy na rozmowę kwalifikacyjną można przyjść z dzieckiem? 

Dziecko czy praca – dla wielu kobiet to pytanie nie jest tylko hipotetyczne. Jak pogodzić obowiązki świeżo upieczonej mamy i te zawodowe? O ile jeszcze kilka lat temu pracodawcy niechętnie zatrudniali młode matki, obawiając się ich częstej, potencjalnej nieobecności w pracy, o tyle pandemia zdaje się zmieniać ich podejście. Także w kwestii zabierania malucha do pracy.

Przekonała się o tym mama rocznego Mylo. Maggie Mundwiller nowej pracy szukała od kwietnia 2020 roku, kiedy to straciła poprzednią po powrocie z urlopu macierzyńskiego wskutek pandemii i problemów finansowych poprzedniego pracodawcy. Niestety, w trwających ponad rok poszukiwaniach nie pomagał fakt, że jest ona głównym opiekunem swojego dziecka w trakcie dnia.

Okazało się jednak, że są firmy, które rozumieją „ludzkie” problemy i to, że młodzi rodzice nie zawsze mają z kim zostawić dziecko, kiedy potrzebują coś załatwić. Na rozmowę kwalifikacyjną Maggie zaproszono razem z jej synkiem.

Nie miał jej kto pomóc z opieką nad dzieckiem. Pracodawca to zrozumiał

Pracujący na pełen etat mąż Maggie nie był w stanie pomóc jej w standardowych godzinach pracy. Kobieta nie mogła też liczyć na inne formy wsparcia, dlatego zdecydowała koncentrować się tylko na tych ofertach pracy, które umożliwiłyby jej godzenie pracy z obowiązkami macierzyńskimi.

Nie było to jednak łatwe zadanie. Kobieta musiała zrezygnować z kilku rozmów ze względu na brak czasu. Kłopoty sprawiały już nawet rekrutacje online, prowadzone przez Zooma. Młodej mamie nie zawsze udawało się pogodzić ich godziny z rozkładem dnia synka.

Tym większa była i radość Maggie, kiedy rekruter jednej z firm, do której aplikowała, postanowił zareagować na jej sytuację nieco inaczej. „Mój mąż był w pracy, a pozostali członkowie rodziny też byli zajęci. Wyjaśniłam swoje problemy potencjalnemu pracodawcy, tłumacząc, czemu muszę zrezygnować z rozmowy kwalifikacyjnej. A on odpowiedział po prostu, że są firmą przyjazną dzieciom i zapraszają mnie z synkiem. Byłam bardzo wdzięczna za danie mi szansy i to w nietradycyjny sposób” – komentowała kobieta dla Newsweek.com.

Zaprosili ją na rozmowę kwalifikacyjną z dzieckiem. Przygotowała mu CV

Maggie Mundwiller wiedziała już, jak chce zaskoczyć przyjaźnie nastawionego pracodawcę. Razem z mężem wymyśliła zabawny sposób na podkreślenie obecności synka podczas rozmowy rekrutacyjnej.

„Postanowiłam się trochę zabawić. Zadzwoniłam do męża, zrobiliśmy małą burzę mózgów i wspólnie wybraliśmy zestaw umiejętności Mylo do jego pierwszego CV. Byłam podekscytowana, że mogę w ten sposób pokazać podczas rozmowy także moje poczucie humoru i kreatywną stronę, będąc nowoczesną kobietą pracującą” – dodawała Maggie.

Mały Mylo istotnie zrobił w siedzibie firmy furorę. Nie tylko z powodu uroczego, formalnego stroju, ale również nietypowego CV. Kobieta postanowiła uwiecznić całą sytuację, wstawiając na Tik Toka wideo ze swoim synkiem, śmiało wyruszającym na podbój nowego miejsca pracy swojej mamy.

Co znalazło się w nietypowym życiorysie zawodowym rocznego chłopca? Wśród szczególnie wartych uwagi umiejętności Mylo jego rodzice wymienili tę „zrobienia bałaganu w ciągu 30 sekund na dowolnej posprzątanej powierzchni”, a także „własnoręczne zdejmowanie pieluszki” i „wąchania kwiatków przy pomocy zębów”. 

Mylo szybko potwierdził swoje liczne talenty, wyjadając, według relacji Maggie, pikle z kanapki jej potencjalnego nowego szefa i śliniąc się potem obficie. Jak to wpłynęło na przebieg rozmowy kobiety? Dostała pracę!

„O tym wciąż za mało się mówi”. Zabrała dziecko na rozmowę kwalifikacyjną, teraz chce zainspirować inne mamy

Nowy pracodawca Maggie nie tylko życzliwie podszedł do kobiety i jej synka, ale i finalnie zaoferował jej pracę, o którą się starała. W międzyczasie jej nagranie z CV Mylo stało się viralem w sieci. W niecały tydzień zebrało ponad 1,5 miliona polubień na platformie społecznościowej.


Szukasz pracy w Lublinie? Sprawdź najlepsze oferty na GoWork.pl!


Kobieta nie chciała jednak, aby nagranie stało się tylko kolejnym uroczym obrazkiem w internecie. Jak tłumaczy, najbardziej cieszy ją to, że w ten sposób przyczyniła się do zainicjowania ważnej dyskusji na temat sytuacji matek na rynku pracy.

„Problemy, z którymi musiałam się zmagać, nie są jednostkowe. To powszechne zjawisko, o którym wciąż za mało się mówi. Czy jest to kłopot ze znalezieniem opieki dla dziecka, związane z tym koszty, brak snu, brak ważnych funkcji rodzinnych, przegapione i odwołane rozmowy rekrutacyjne, czy też problemy z opieką w trakcie choroby, a nawet dyskryminacją – nie tylko ja się z tym spotkałam. Jestem bardzo wdzięczna za sposób, w jaki odbyła się moja rozmowa. Tak autentycznej konwersacji z pracodawcą na temat realiów bycia rodzicem jeszcze nie miałam. Ciężko o taką szczerość” – komentowała w rozmowie z Newsweek.com mama Mylo.