Wiele osób, które planują zakup własnego mieszkania lub domu na kredyt, często nie zdaje sobie sprawy, jak duży wpływ na decyzję banków ma ich forma zatrudnienia. W dzisiejszych czasach umowa o pracę na czas nieokreślony przestała być standardem, a coraz więcej osób – zwłaszcza młodych – pracuje na umowach cywilnoprawnych, prowadzi własną działalność gospodarczą, lub wykonuje pracę freelancerską. Taka różnorodność form zarobkowania często powoduje niepewność, czy w ogóze mamy szansę na uzyskanie kredytu hipotecznego.

Rok 2025 to czas, kiedy rynek pracy dynamicznie się zmienia, a popularność pracy zdalnej, freelancingu oraz prowadzenia własnego biznesu stale rośnie. Banki, chcąc minimalizować ryzyko kredytowe, przywiązują coraz większą wagę do stabilności dochodów klientów. W efekcie, wielu pracowników – nawet tych zarabiających przyzwoicie – może napotkać na trudności w uzyskaniu kredytu hipotecznego.

Jak więc mądrze przygotować się do zaciągnięcia kredytu hipotecznego, gdy nasza forma zatrudnienia nie wpisuje się w tradycyjny schemat? O tym, jak banki oceniają klientów z różnymi formami zatrudnienia i jak poprawić swoje szanse na pozytywną decyzję kredytową, rozmawiamy z Markiem Grobelnym, doświadczonym doradcą kredytowym z Wrocławia.

Umowa o pracę na czas nieokreślony – nadal najlepsza?

Z punktu widzenia banków umowa o pracę na czas nieokreślony wciąż pozostaje najkorzystniejszą formą zatrudnienia. Dla instytucji finansowych oznacza stabilność, przewidywalność dochodów oraz niższe ryzyko kredytowe, dlatego osoby posiadające tego typu umowę najczęściej mogą liczyć na korzystniejsze warunki kredytu hipotecznego – wyższą zdolność kredytową, niższą marżę oraz mniej restrykcyjne wymagania formalne.

Czy jednak umowa na czas określony znacząco obniża nasze szanse na kredyt hipoteczny? Niekoniecznie, choć sytuacja ta jest już bardziej złożona. Banki przeważnie wymagają, aby umowa była zawarta co najmniej od 3 do 6 miesięcy przed złożeniem wniosku kredytowego, a okres jej obowiązywania wynosił przynajmniej kolejne pół roku lub rok od dnia starania się o kredyt. Im dłuższy okres obowiązywania umowy na czas określony oraz im większa wiarygodność finansowa pracodawcy, tym lepiej bank oceni naszą zdolność kredytową.

Warto jednak zaznaczyć, że zmiana pracy tuż przed staraniem się o kredyt hipoteczny – nawet jeśli jest to nowa umowa na czas nieokreślony – również może wzbudzić ostrożność banku. Zazwyczaj banki preferują osoby, które są zatrudnione co najmniej 3-6 miesięcy u tego samego pracodawcy przed złożeniem wniosku kredytowego. Dlatego też, jeśli planujesz zakup mieszkania lub domu na kredyt, najlepiej zacząć proces kredytowy wtedy, gdy Twoja sytuacja zawodowa jest stabilna – co zwiększa szanse na pozytywną decyzję oraz korzystniejsze warunki finansowania.

Umowy cywilnoprawne (zlecenie, o dzieło) a kredyt hipoteczny

Coraz więcej osób, zwłaszcza młodych specjalistów, decyduje się na pracę w oparciu o umowy cywilnoprawne, takie jak umowa zlecenie czy umowa o dzieło. Chociaż taka forma zatrudnienia zapewnia dużą elastyczność i często atrakcyjne warunki finansowe, w kontekście kredytu hipotecznego może rodzić pewne trudności. Banki bowiem podchodzą do takich klientów bardziej ostrożnie, uważając, że ich dochody są mniej stabilne i trudniejsze do przewidzenia niż dochody osób zatrudnionych na tradycyjnej umowie o pracę.

Nie oznacza to jednak, że osoby na umowach cywilnoprawnych nie mają szans na kredyt hipoteczny. Wręcz przeciwnie – kluczem do sukcesu jest odpowiednie udokumentowanie ciągłości zatrudnienia oraz wysokości osiąganych dochodów. Zazwyczaj banki oczekują od klientów, aby dochody z umów cywilnoprawnych były osiągane regularnie przez minimum 12 miesięcy przed złożeniem wniosku kredytowego. Dodatkowo istotne znaczenie mają tutaj dokumenty potwierdzające regularne wpływy na konto, umowy zawarte z pracodawcami oraz ewentualne deklaracje ze strony współpracujących firm o zamiarze kontynuowania współpracy w przyszłości.

Warto również mieć świadomość, że banki różnią się między sobą pod względem podejścia do dochodów z umów cywilnoprawnych. Niektóre instytucje finansowe są bardziej przychylne i chętniej udzielają kredytów osobom pracującym na zleceniach lub umowach o dzieło. Dlatego warto dokładnie porównać oferty wielu banków – najlepiej z pomocą doświadczonego doradcy kredytowego, który zna wymagania każdej instytucji i potrafi wskazać najkorzystniejsze rozwiązanie w danej sytuacji zawodowej klienta.

Działalność gospodarcza a kredyt hipoteczny – co warto wiedzieć?

Dla wielu osób prowadzących własną firmę zakup mieszkania czy domu na kredyt hipoteczny może wydawać się bardziej skomplikowany niż dla osób zatrudnionych na etacie. I rzeczywiście – banki traktują przedsiębiorców z większą ostrożnością, analizując ich sytuację bardziej szczegółowo i wymagając dłuższego okresu stabilnych dochodów.

– W przypadku działalności gospodarczej kluczowe są dwa elementy: staż firmy oraz sposób dokumentowania dochodu – wyjaśnia Marek Grobelny, doradca kredytowy z Wrocławia. – Większość banków oczekuje, że firma będzie działać co najmniej 12 miesięcy, ale są i takie, które wymagają 24 miesięcy ciągłości. Im dłużej prowadzona działalność, tym lepiej – dodaje.

Banki oceniają również wiarygodność finansową przedsiębiorcy na podstawie dochodu netto, najczęściej wykazywanego w rocznych zeznaniach PIT, książce przychodów i rozchodów lub bilansie. Nie bez znaczenia są też obroty firmy i stabilność przychodów.

– Częstym błędem jest optymalizowanie podatków tuż przed staraniem się o kredyt – zauważa Grobelny. – Klienci wykazują bardzo niskie dochody, co w oczach banku wygląda tak, jakby nie byli w stanie regularnie spłacać raty. W takiej sytuacji lepiej zawczasu przygotować się do procesu kredytowego i świadomie budować swoją zdolność – podkreśla.

Warto również wiedzieć, że banki bardzo różnie podchodzą do przedsiębiorców – niektóre są bardziej elastyczne, inne bardziej zachowawcze. W niektórych są specjalne preferencyjne procedury dla osób na działalności gospodarczej z umową B2B. Dlatego wybór odpowiedniego banku ma ogromne znaczenie.

– Dobór banku to często kluczowa kwestia. Każda instytucja finansowa ma swoje procedury i specyfikę. Rolą doradcy kredytowego jest wskazać te, które najkorzystniej potraktują danego klienta – dodaje Marek Grobelny.

Freelancing, praca zdalna i nieregularne dochody – czy to duża przeszkoda w zdobyciu kredytu?

Wraz z dynamicznym rozwojem pracy zdalnej i wolnych zawodów, coraz więcej osób zarabia nieregularnie, realizując zlecenia jako freelancerzy, kontraktorzy lub prowadząc jednoosobową działalność bez stałych umów. Dla wielu z nich wizja uzyskania kredytu hipotecznego wydaje się odległa – ale czy słusznie?

– To prawda, że banki wolą klientów z przewidywalnymi, stałymi dochodami. Dla nich to mniejsze ryzyko. Ale to nie znaczy, że freelancer nie ma szans na kredyt – mówi Marek Grobelny, doradca kredytowy z Wrocławia. – Wszystko zależy od tego, jak długo taka osoba działa w swoim zawodzie i czy potrafi odpowiednio udokumentować dochody – dodaje.

Kluczowe w ocenie klienta z nieregularnymi wpływami jest wykazanie ciągłości i stabilności finansowej, nawet jeśli dochody pochodzą od wielu różnych zleceniodawców. Banki będą wymagać m.in. rozliczeń rocznych (PIT), historii wpływów na konto i w niektórych przypadkach potwierdzeń od stałych klientów o kontynuacji współpracy.

– Jeśli ktoś prowadzi działalność jako grafik, programista czy tłumacz i od kilku lat co miesiąc ma zlecenia, to dla banku może być tak samo wiarygodny jak pracownik etatowy – tłumaczy Grobelny. – Problem pojawia się, gdy klient nie ma ustrukturyzowanych dokumentów albo wpływy są nieregularne i mocno zróżnicowane kwotowo. W takich sytuacjach da się jednak przygotować odpowiednią dokumentację – trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić – dodaje.

Nie bez znaczenia jest również forma opodatkowania – osoby rozliczające się ryczałtem mogą mieć trudniej, ponieważ banki nie zawsze przyjmują pełną wartość przychodu jako dochód.

– Czasem wystarczy wybrać inny bank, który stosuje korzystniejsze przeliczniki – mówi doradca. – Dlatego tak ważne jest, by nie zniechęcać się po jednej odmowie, tylko dobrze przeanalizować rynek z kimś, kto zna podejście poszczególnych instytucji – podsumowuje Marek Grobelny.

Zmiana pracy tuż przed wzięciem kredytu hipotecznego – czy to duży problem?

Staranie się o kredyt hipoteczny często zbiega się z innymi życiowymi zmianami – nową pracą, awansem czy przeprowadzką do innego miasta. Dla wielu osób naturalnym pytaniem jest, czy zmiana pracodawcy tuż przed złożeniem wniosku o kredyt może wpłynąć na decyzję banku.

– Tak, to może mieć znaczenie. Banki lubią stabilność i przewidywalność, a zmiana pracy oznacza potencjalne ryzyko, że nowe zatrudnienie nie będzie kontynuowane – wyjaśnia Marek Grobelny, doradca kredytowy z Wrocławia. – Większość banków oczekuje, że klient będzie zatrudniony u obecnego pracodawcy przynajmniej 3 miesiące przed złożeniem wniosku. Jeśli umowa została podpisana niedawno, ale jest na czas nieokreślony, część banków może ją zaakceptować od razu – dodaje.

Sytuacja komplikuje się, gdy nowa umowa jest na czas określony lub próbną. W takich przypadkach banki często wymagają dodatkowego zabezpieczenia, dłuższego okresu zatrudnienia albo po prostu – odroczenia procesu kredytowego o kilka miesięcy.

– Co ważne, zdarzają się też wyjątki. Jeśli ktoś zmienia pracę w ramach tej samej branży, z niewielką przerwą i na lepszych warunkach finansowych, niektóre banki są w stanie podejść do sprawy bardziej elastycznie – tłumaczy Grobelny. – W takiej sytuacji zawsze warto skonsultować się z doradcą, zanim podejmiemy decyzję o złożeniu wniosku – dodaje.

Jak mówi ekspert, optymalną sytuacją jest taka, gdy klient planuje zmianę pracy, ale wcześniej składa wniosek kredytowy i podpisuje umowę kredytową. Po uruchomieniu kredytu można bezpiecznie rozpocząć nową pracę – o ile oczywiście nie wiąże się to z dużą zmianą dochodów lub sytuacji życiowej.

– Harmonogram zmian w życiu warto dostosować do procesu kredytowego. Dobra strategia może pomóc uniknąć stresu i zminimalizować ryzyko odrzucenia wniosku – podsumowuje Marek Grobelny.

Co możesz zrobić, aby poprawić swoją zdolność kredytową bez względu na formę zatrudnienia?

Dla wielu osób zdolność kredytowa to pojęcie dość abstrakcyjne – pojawia się dopiero wtedy, gdy planujemy wziąć kredyt. Tymczasem to właśnie od niej zależy, czy bank udzieli nam finansowania i na jakich warunkach.

– Niezależnie od tego, czy pracujesz na etacie, zleceniach, prowadzisz firmę czy jesteś freelancerem – zawsze da się poprawić swoją zdolność kredytową – zaznacza Marek Grobelny, doradca kredytowy z Wrocławia. – Trzeba tylko wiedzieć, na co bank zwraca uwagę i jak się przygotować – dodaje.

Przede wszystkim warto zadbać o stałość i udokumentowanie dochodów – bank musi widzieć, że klient regularnie zarabia i jest w stanie terminowo spłacać raty. Osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych lub prowadzące działalność gospodarczą powinny wcześniej uporządkować swoją sytuację finansową i przygotować odpowiednie dokumenty – PIT, zestawienia wpływów, historię konta.

– Kolejnym krokiem jest ograniczenie lub spłata innych zobowiązań, np. kart kredytowych, limitów odnawialnych czy drobnych pożyczek. Nawet jeśli ich nie używasz, bank i tak wlicza je do obciążeń, co zmniejsza Twoją zdolność – tłumaczy Grobelny.

Warto również zadbać o dobrą historię kredytową – nawet drobne opóźnienia w spłacie rachunków czy rat mogą negatywnie wpłynąć na decyzję banku. Z kolei regularnie spłacane zobowiązania, np. zakup na raty, mogą działać na naszą korzyść.

– No i oczywiście wkład własny. Im większy, tym lepiej – nie tylko dla samej decyzji kredytowej, ale też dla warunków finansowania. Banki chętniej przyznają kredyt osobom, które są w stanie wnieść przynajmniej 20% wartości nieruchomości – mówi ekspert.

Jak podkreśla Marek Grobelny, każdy przypadek jest inny, a możliwości poprawy zdolności kredytowej zależą od wielu czynników – dochodów, formy zatrudnienia, historii kredytowej, sytuacji rodzinnej. Dlatego przed rozpoczęciem formalnego procesu warto zrobić „przegląd finansowy” i sprawdzić, gdzie można coś poprawić. Najlepiej z pomocą specjalisty.

Refinansowanie kredytu hipotecznego – szansa na niższą ratę?

W ostatnich latach wielu kredytobiorców zdecydowało się na kredyt ze stałym oprocentowaniem – z obawy przed rosnącymi stopami procentowymi. Teraz, gdy sytuacja na rynku powoli się stabilizuje i możliwe są obniżki stóp w 2025 roku, pojawia się pytanie: czy warto przenieść kredyt do innego banku?

– Zdecydowanie tak, szczególnie jeśli ktoś zaciągnął kredyt w okresie wysokich stóp i dziś spłaca ratę opartą na dużo wyższym oprocentowaniu – mówi Marek Grobelny, doradca kredytowy z Wrocławia. – Refinansowanie to przeniesienie kredytu do innego banku na lepszych warunkach, np. z niższym oprocentowaniem lub niższą marżą. W wielu przypadkach oznacza to realne oszczędności sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych w skali całego kredytu – dodaje.

Refinansowanie opłaca się szczególnie tym osobom, które mają kredyt ze stałą stopą procentową, a nowy bank oferuje aktualnie niższą stawkę. Dzięki temu można obniżyć miesięczną ratę lub skrócić okres spłaty kredytu bez zwiększania raty.

– Warto jednak podejść do tego rozsądnie. Należy przeliczyć wszystkie koszty związane z przeniesieniem kredytu – prowizję nowego banku, ewentualne opłaty za wcześniejszą spłatę oraz koszty notarialne – wyjaśnia Grobelny. – Dobrze przeprowadzona analiza pokaże, czy to się opłaca. W mojej praktyce coraz więcej klientów decyduje się na refinansowanie i w większości przypadków jest to dobra decyzja finansowa – dodaje.

Podsumowanie

Forma zatrudnienia, wysokość dochodów, staż pracy, sposób opodatkowania, historia kredytowa – to wszystko ma ogromne znaczenie przy staraniach o kredyt hipoteczny. W czasach, gdy rynek pracy staje się coraz bardziej elastyczny, banki nadal oczekują stabilności i przewidywalności finansowej.

– Każdy klient ma inną sytuację i nie ma jednej „złotej recepty” na kredyt hipoteczny. Ale mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że większość problemów da się rozwiązać – pod warunkiem, że odpowiednio wcześnie się do tego podejdzie – podsumowuje Marek Grobelny. – Czasem wystarczy mała zmiana: spłata limitu na karcie, uporządkowanie dokumentów czy wybór odpowiedniego banku. Dlatego zachęcam: jeśli myślisz o kredycie – nie działaj na własną rękę. Skonsultuj się z kimś, kto zna rynek i wie, gdzie szukać najlepszych rozwiązań – dodaje.

Więcej informacji, indywidualną analizę sytuacji i wsparcie na każdym etapie procesu można znaleźć na stronie Doradca Kredytowy Wrocław

Artykuł sponsorowany