To zdecydowanie jedna z najgorszych prac, jakich miałem okazję doświadczyć. Zamiast normalnej i przyjaznej atmosfery jest przede wszystkim ogromna presja na wyniki, sprzedaż i paragony. Człowiek bardzo szybko zaczyna mieć wrażenie, że liczą się wyłącznie cyferki, a pracownik ma być wykorzystywany do granic możliwości. Są osoby na wyższych stanowiskach, dla których, przynajmniej z mojej perspektywy, nic innego się nie liczy poza wynikami i zyskami. Potrafią mieć pretensje o brak odpowiedniej liczby paragonów nawet wtedy, kiedy sklep jest praktycznie pusty. Tylko co pracownik ma zrobić, jeśli zwyczajnie nie ma klientów? Chyba nie jesteśmy w stanie ich wyczarować. Cały czas jest presja na sprzedaż dodatkową. Każdego klienta trzeba zaczepić, proponować kolejne produkty i próbować coś jeszcze sprzedać. Według tego, co słyszałem od przełożonych, z każdego klienta można coś „wycisnąć” i każdy powinien coś dodatkowo kupić. W efekcie zamiast normalnej obsługi klienta masz poczucie, że cały czas musisz go męczyć kolejnymi propozycjami. Do tego dochodzi ciągłe tłumaczenie się regionalnym z wyników. Jeśli nie „dowozisz”, bardzo szybko pojawiają się wiadomości z pytaniami, dlaczego nie robisz odpowiednich wyników. Co więcej, funkcjonuje tam określenie, że jeśli nie dowozisz, trafiasz na „czarną listę”. Z mojego doświadczenia oznaczało to jeszcze większą obserwację i kontrolowanie pracownika. Pojawia się również poczucie, że w każdej chwili można stracić pracę, jeśli wyniki nie są wystarczająco dobre. Dla mnie jest to kompletnie chora forma presji i sprawia, że ta praca w żaden sposób nie wydaje się stabilna. Stabilność zatrudnienia to zresztą kolejny problem. Nie zawsze można liczyć na taką liczbę godzin, jakiej się potrzebuje, a jednocześnie potrafi być zatrudniana kolejna osoba. Zmiany również bywają bardzo krótkie po kilka godzin. Tłumaczenie jest takie, że przy dłuższej pracy pracownik będzie zmęczony i mniej produktywny. W praktyce oznacza to jednak, że zamiast normalnej liczby godzin dostajesz czasami kilka krótkich zmian i trudno sensownie zaplanować sobie pracę oraz zarobki. Atmosfera również pozostawia wiele do życzenia. Zamiast zaufania jest ciągła kontrola, obserwowanie przez kamery, stanie obok pracownika i sprawdzanie, czy wszystko robi dokładnie tak, jak oczekuje przełożony. Człowiek ma cały czas poczucie, że jest obserwowany i oceniany. Jeśli chodzi o zarobki, również jestem bardzo rozczarowany. Stawka godzinowa jest moim zdaniem zdecydowanie niewspółmierna do tego, czego wymaga się od sprzedawcy: ciągłej aktywności, presji na wyniki, proponowania dodatkowych produktów, uśmiechania się i zachowywania pozytywnego nastawienia niezależnie od sytuacji. Dla studentów może to wyglądać nieco lepiej ze względu na premię wypłacaną netto, ale sama stawka godzinowa biorąc pod uwagę zakres obowiązków i presję jest według mnie bardzo słaba. Podsumowując: zdecydowanie nie polecam tej pracy. Dla mnie była to przede wszystkim ciągła presja, kontrola, gonienie za wynikami i poczucie braku stabilności. Jeśli ktoś szuka spokojnej pracy, normalnej atmosfery, szacunku i zaufania do pracownika, to moim zdaniem powinien bardzo dobrze się zastanowić przed podjęciem tutaj pracy.