Już prostuje wypowiedź. Kierownik produkcji Mateusz dba tylko o to, żeby nie spaść ze stanowiska, szefowa nie płaci "dodatków" od 3 miesięcy, a on nawet nie kiwnie palcem, żeby zadbać o swoich ludzi, typowy karierowicz co zapomniał jak cielęciem był, pan najlepszy były operator, który sam płakał za maszyną jak Kosowiczowa spóźniała się z pieniędzmi dla niego. Do tego posadził na stanowisko kontrolerki jakości swoją pannę Aleksandrę, następna, która przyszła się ogrzać przy biurku. Co do szefowej, cóż tu dużo prawić... Wystarczy poczytać poprzednie opinie, nic się nie zmieniła. Dla niej wszyscy są źli w tym co robią, wszystko co zrobione jest źle, no i oczywiście za wolno. Zatrudnia ludzi niedołężnych, ludzi z grupami, najprawdopodobniej, żeby zgarniać pieniądze z PFRONu i oczekuje cudów. Zero wkładu w jakiś rozwój firmy, standardy, zadbanie o pracowników. W zimę w kranach zimną woda, brak ręczników papierowych, papier toaletowy typu kaczor, o ogrzewaniu zapomnij, zimno na halach, zimno na stołówce, zimno w toalecie. Co tam jeszcze? Jedziemy, brak zachowania czystości w kontakcie z powierzonymi surowcami do produkcji, otwarte komory podajników wsadów suchych oraz mokrych. Brak wyciągów powietrza, które wiszą ale nie działają, bo są na prąd nie na korbkę, co skutkuje zanieczyszczeniami produktu gotowego, zaduchem na halach. No i narażeniem zdrowia, szczególnie w kontakcie z farbami do ubrań, czy energetyków w proszku, gdzie wyraźnie jest napisane, że działa drażniąco na drogimi oddechowe oraz oczy. Gdzie maski, okulary, fartuchy? Pasta BHP, żeby umyć sobie dłonie od w.w. farb? Zapomnij, kup sobie. Na placu śmieci walają się tonami, ale w sumie to dobrze, zwierzątka typu kot, czy szczur maja jak w bajce. Pan Zdzisław jeździ sobie w kółko firmowym samochodem, a jak nie jeździ, to wypatruje, czy aby ktoś nie wyrzucił za dużo papierków po gumie do żucia i nie zwiększył kosztów wywozu śmieci, których i tak nie wywożą tylko kolekcjonują w big bagach na placu rozładunkowym. Dyrektor zakładu siedzi, bo siedzi. Sztuka dla sztuki. Maszyny wyglądają jak z demobilu. Pordzewiałe, złożone na słowo honoru przy pomocy taśmy, trytytek i tym podobnych materiałów, każda sróbka inna i te owe maszyny mają kontakt z produktami spożywczymi. Ktoś chce o coś jeszcze zapytać? Mam nadzieję, że moja merytoryczna, elokwenta wypowiedź nie zostanie usunięta przez administratora.