Po roku pracy w Peako moge podzielić się następującymi spostrzeżeniami. Po pierwsze zaskoczona byłam tym, że bank mocno się rozwija. Całkiem dobra oferta, sporo udogodnień. Wcześniej odbierałam ten bank jako instytucje skostniałą. Jako pracownik mam dostęp do bardzo wielu szkoleń, zarówno online jak i stacjonarnie. Jeśli tylko masz chęć i ogarniętego przełożonego to możesz się rozwijać. Zarobki ok 6,5-7k brutto. Brak planów indywidualnych, prosty system prowizyjny. To czy jest nacisk na jednostkę jest zależne od dyrektora. U nas raczej system motywowania, choć wiem że w innych oddziałach bywa nieprzyjemnie. Pracownicy są mobbingowani, zdarzają sie sytuacje skrajne, ludzie są niszczeni psychicznie. Jak to zwykle w pracy opartej na wynikach. Jesli podzielić plan oddziału na osobę, to przy wykonaniu swojej części prowizja ok 3k/msc. Jak sprzedasz więcej to większa kasa. Sprzedaż rozliczana miesięcznie, wypłacana kwartalnie (2 miesiące po zamknietym kwartale). Każdy więc sam może ocenić zarobki. Pracowałam w innych bankach, bywało lepiej, ale bywało i gorzej. Jak masz motywacje do udziału w konkursach można dodatkowo coś zarobic- czasem kasa, czasem vouchery. Kwoty przyzwoite + punkty benefit, 13tka itp. Niestety ogromnym minusem tego banku jest fakt, że ma on swój MENTAL. Nie da się ukryć, że kadra to w dużej mierze osoby starsze. Niektórzy pracownicy są tu od matury 😊 Atmosfera bywa ciężka- plotki, ploteczki o wszystkich w oddziale, innych oddziałach i klientach włącznie. Dużo betonozy, pracownicy zniechęceni i oporni na wszelkie zmiany i rozwój. Jeśli ktoś, jak ja, pracował wcześniej w zaangażowanym i ambitnym zespole to może mieć problem sie tu odnaleźć. Cieżko o współpracę między pracownikami. Dla mnie minusem też brak młodych klientów. Przeciętny kl. banku to emeryt. Resztę kazdy może sobie dopisać.