W odpowiedzi na trwającą obecnie rekrutację w Biurze Usługowym Ewa chciałabym przestrzec wszystkie zainteresowane osoby przed popełnieniem błędu życiowego i straceniu czasu na prace w tym miejscu. Właścicielka niestety zatrzymała się w czasie głębokiego PRL-u jeżeli chodzi o warunki zatrudnienia i wynagrodzenie. Zaczynając od tego ostatniego - niech nikogo nie zwiodą wysokie zarobki czy premie podane w ogłoszeniu - w rzeczywistości jest to najniższa krajowa + kombinowanie z formą zatrudnienia. Kombinatorstwo na każdym kroku żeby jak najmniejszym kosztem zarobić jak najwięcej. Właścicielka ma wymagania odnośnie realizacji planów jakby była wielką korporacją na Mordorze a z kolei wynagrodzenie jakby się pracowało na zmywaku w przydrożnej knajpie. Co do samego wynagrodzenia to jest to co miesięczny problem - wieczne upominanie się o swoje pieniądze które się zarobiło. Właścicielka zwleka z wypłatą jakby myślała że pracownicy po pewnym czasie zapomną i dadzą spokój. Wypłata wypłacana jest gotówką do ręki pod warunkiem że utarg na to pozwoli - często było tak, że jeśli klienci nie płacili gotówką to na wypłatę czekało się dopóki nazbiera się gotówka. Problemem była również księgowość w tej firmie - na wszystko trzeba było czekać i upominać się. Zdarzały się również przypadki ze pracownicy nie mieli opłaconych świadczeń zdrowotnych "bo szefowa nie miała z czego"
Właścicielka to typowy, stereotypowy "prywaciarz" który oszczędza do granic możliwości na czym może. Pracownicy pracują na przestarzałych, zacinających się komputerach a na pytania o wymianę na nowszy sprzęt pada odpowiedź "Brak funduszy". Nie brakuje natomiast funduszy na ciągłe wojaże po świecie właścicielki co potwierdzają również poprzednie wpisy. Właścicielka ma ludzi za maszynki do zarabiania pieniędzy tak, aby zgadzały się jej tabelki w Excelu. Nie ma mowy o żadnej ścieżce rozwoju, awansu czy nie wspominając podwyżce. Jedyną motywacją do realizacji założonych celów jest krzyk właścicielki i masa telefonów jak widzi nie zgadzające się wykresy. Codziennie do firmy przyjeżdża były konkubent właścicielki, który pełni rolę łącznika między biurem a właścicielką i skrzętnie zdaje codzienny raport z dnia pracy. Niestety lokal, wyposażenie, narzędzia do pracy jak i mentalność pracodawcy najlepsze czasy mają już za sobą. Brak jest również tak podstawowych rzeczy jak komfortowe, ustronne zaplecze gdzie można spokojnie zjeść obiad czy ogrzewanie - w sezonie zimowym służy do tego kominek opalany mokrym drewnem.
O toalecie nawet nie wspominam - drzwi z harmonijki dające zero jakiejkolwiek prywatności. Właścicielka nic sobie nie robi uwłaczających warunków. Z zasłyszanych informacji, przez firmę w ciągu 5 ostatnich lat przewinęło się około 20 pracowników więc myślę że jest to najlepszym wyznacznikiem tego jaki stosunek do pracowników ma właścicielka. Ja na szczęście w porę się ocknęłam, czego życzę również obecnym pracownikom tego toksycznego miejsca ponieważ nie sądzę że zmieni się cokolwiek w tym chytrym człowieku i jego podejściu do szanowania pracowników i ich zdania.