Cześć!
Zacznę od tego, że przez kilka ostatnich lat pracowałam w CCIG i stwierdzam jedno-dzieje się tam coraz gorzej, co więcej, w fundamenty zamiast kamienia węgielnego powinni wmurować cztery koła, a wtedy kielecką lokalizacje można by śmiało nazwać burdelem na kółkach. Mianowicie...
Miałam okazję przez cały okres pracować na projekcie biznesowym i stwierdzam, że obecna kadra managerska to dno i metr mułu w porównaniu do ludzi, którzy zajmowali te stanowiska kilka lat wstecz.
Pierwszym przykładem jest jeden z liderów, który ma w zwyczaju siedząc za swoim biurkiem w prawej ręce trzymać telefon gdzie w tym samym czasie grzebie sobie w nosie a to co uda mu się wydobyć ląduje na głowach mniej lubianych konsultantów (to nie jest forma żartu). Co do tego człowieka mam jedną stosowną uwagę-chodząc po sali sprzedażowej zdejmij czapkę i przestań afiszowac swoją pseudo-inteligencje, bo jesteś wśród ludzi, których Twoje denne poczucie humoru żenuje, a w wolnej chwili polecam lekturę- kodeks karny Art.197 §1-4"kto przemocą, groźba bezprawna lub podstępem 'PodStemplem' doprowadzą inna osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12").
Wnioskuje, że brak dyscypliny w pracy nie jest spowodowany tylko i wyłącznie brakiem kultury osobistej, ale również brakiem kontroli ze strony bezpośredniego przełożonego.
Nie jest dobrze, kiedy stosunki zawodowe wśród kadry managerskiej są zaburzone przez prywate w czystym wydaniu. Mimo tego, że przez okres mojej pracy nie miałam o Was konkretnej opinii to jednak serdecznie współczuję Wam tego, że przez 200-240 godzin musicie robić dobra minę do złej gry. Mam po czesci świadomość Waszych zarobków, i szkoda marnować kasę na kolejną paczkę papierosów tylko po to, by wejść głębiej w cztery litery swojemu przelozonemu niż sznurek stringow dziewczyny robiacej przysiady na lekcji wychowania fizycznego, wasz przełożony też zarabia pieniądze i to lepsze od was i albo jest dusigroszem i szkoda mu 15 zł na paczkę papierosów, albo dalej wierzy w to, że pieniadze na stałe zmieniaja kolor wlosow. Mam rowniez świadomość tego, że w mojej długiej wypowiedzi mogą pojawiać się błędy stylistyczne, ale głęboko wierzę w to, że mimo przerwy w studiowaniu baczne oko przyszłego dziennikarza wylapie wszystkie moje pomyłki tak jak ja jego w tym momencie. Przechodząc do rzeczy...
Po moim odejściu z tego co mi wiadomo zespół zaczął realizować narzucone mu cele, a mimo tego stosunki międzyludzkie uległy pogorszeniu, gdyż zaczęto wywierać dużo większą presję na ludzi, zapominając o tym, że dzięki tym ludziom stać niektorych na karnet na siłownię, chociaż w tym konkretnym wydaniu zdaje się to być zbędny gadzetem. Notorycznie zapominacie, że to dzięki wytężonej pracy tych ludzi w końcu przestaliście zarabiać marne pieniądze jak na wasze stanowiska pracy. Jestem szczerze zdziwiona zachowaniem managerów, bo kiedy nikt nie myślał o realizacji celu potrafiliście okazać zrozumienie i zachowywaliście resztkę godności, a wniosek stąd taki, że mocno gazowane sodówa uderzyła wam do głowy, albo patrzycie na świat przez $$ okulary. Jedyne co obecna kadra managerska ma wyrobione w sposób idealny to kolesiostwo i umiejętne poniżenie pozostałych liderów co istotne w obecności konsultantów. Jestem przekonana, że w porwaniu do doświadczonych managerów z którymi miałam przyjemność pracować nie posiadacie nawet części umiejętności, którymi charakteryzuje się dobry lider.
Wyznacznikiem szczęścia i orgazmu obecnych liderów danego projektu jest poniżenie publiczne konsultantów nie tylko przy stanowiskach pracy, ale również na przerwach podczas ich nieobecności. Żarty żartami, natomiast jeśli konsultant daje jasno do zrozumienia, że takie zachowanie przestaje mu odpowiadać to lider zamiast przestać poniżać dana osobę jeszcze bardziej pogrąża się w swoim zachowaniu czego efektem finalnym jest albo przysłowiowy deszcz albo rynna, bo jeśli zależy Ci na pracy i pieniądzach to po pewnym czasie akceptujesz rzucane poniżenia w Twoją stronę i nie pozostaje Ci nic innego jak codzienna praca w takich warunkach.
To zaskakujące że jeden z shiftów w lokalizacji potrafi zrobić zebranie ze swoimi konsultantami, na którym wypowiada jedno magiczne słowo: "dzięki za zaangażowanie", ludzie dzięki temu czują się potrzebni i chcą robić jeszcze więcej by takie sytuacje się powtarzały. Niestety takie zachowania Nie zaliczają się do tych gdzie można się z kogoś pośmiać z własnymi liderami, dlatego też wydaje mi się, że w/w osoba tego nie praktykuje.
Jeśli potraficie oczekiwać to warto też się zastanowić czy macie cokolwiek innego do zaoferowania niż plany naprawcze i groźby stracenia pracy. Myśle, a nawet jestem przekonana, że Wasze umiejętności miękkie i efektywna praca z ludźmi to dla Was temat tabu o czym świadczą monitoringi, które nie zostały omówione, bo jak można mówić o czymś co przygotował i ocenił konulsultant.
Chcialalbym