ALEX19.09.2015 22:44
Inne
Na wielu stronach internetowych pojawiła się oferta pracy do tej firmy , wysłałam CV w odpowiedzi na ogłoszenie zamieszczone przez Eureka Advertising. Potem dowiedziałam się, że jest to firma ITW Trading mieszcząca się na ul.Basztowej 23 w Krakowie
Nic nie wskazywało na to, że mam chodzić po mieszkaniach i naciągać ludzi.!!
Oczywiście dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę rekrutacyjną. W biurze powitała mnie elegancka, miła, ładna pani mówiąć "dzień dobry!" i idąca z wyciągniętą ręką przez całą długość pomieszczenia by mnie serdecznie powitać.
Pani zaprosiła mnie do pokoju obok w celu omówienia warunków pracy. Pytała o moje doświadczenia, czego oczekuję od firmy, po czym niemal wyrecytowała na jednym wdechu informacje dotyczące firmy i wynagrodzenia - 400zł/tygodniowo + premia, tak, że na początku zarabia się 1600-2000 zł, a w miarę awansu coraz więcej. Na koniec zostałam poinformowana, że jeśli przejdę do drugiego etapu, zadzwonią do mnie do godziny 17:00.
O godzinie 16:50 zadzwonili zapraszając na dzień próbny. O 13:00 następnego dnia miałam się stawić w firmie. Przywitała mnie znowu ta sama pani, w biurze było parę osób, które również czekały na drugi etap rekrutacji. Po kilku minutach przyszła właściciel firmy, który zaprosił nas wszystkich na małe szkolenie opowiedział nam o firmie po 10 minutach rozdzielił nas w grupy. Każda z zaproszonych osób miała iść ze swoim liderem. Wyruszyliśmy w teren (każdy płacił sam za tramwaj), dostaliśmy swój wieżowiec i wraz z moim liderem (moje zdzwienie gdy zdjął marynarkę i założył zieloną kamizelkę z napisem WWF) ruszyliśmy pędem na 12 piętro, stukając od drzwi do drzwi. Już po pierwszym piętrze miałam dość tej samej, wyuczonej, wyrecytowanej, dokładnie przemyślanej gadki na temat ratowania rysi w Polsce, nastawionej na to by naciągnąć ludzi na 30zł/miesięcznie. Przy każdym kontakcie z mieszkańcem bloku identyczna formułka, z identyczną radością witającą nieświadomego manipulacji człowieka, następnie smutkiem, że rysie giną i znów radością, że my je ratujemy. Większość osób podziękowała przed wysłuchaniem całej przemowy, niektórzy wysłuchali do końca, nikogo nie udało nam się zwerbować
Około 21 skończyliśmy nagabywanie ludzi i wyruszyliśmy do firmy. Tam czekał na mnie test, czyli kolejny formularz, mający niby sprawdzać czego się nauczyłam w ciągu tego dnia. Pytania dotyczące tego, jakie korzyści z takiej formy marketingu ma firma współpracująca z Eureką, co mi się podobało, czy uważam, że ważniejszy jest entuzjazm czy umiejętności itp. Dopiero od lidera dowiedziałam się że nie ma żadnej podstawy, jedynie od formularza 100zł (60zł po tygodniu, a reszta po PÓŁ ROKU, jeśli zwolniłabym się wcześniej nie dostałabym tych 40%)
Praca na umowę o dzieło. SZKODA CZASU