Mój trzytygodniowy wyjazd na kurs językowy w Miami Beach był zdecydowanie jednym z najlepszych doświadczeń, jakie miałam okazję przeżyć. Co ciekawe, przed wyjazdem wcale nie byłam do niego przekonana. Wręcz przeciwnie, bardzo nie chciałam lecieć. Bałam się wyjazdu tak daleko od domu, nowego miejsca, nieznanych ludzi i tego, jak poradzę sobie sama w zupełnie innej rzeczywistości. Miałam mnóstwo obaw i przez długi czas zastanawiałam się, czy na pewno powinnam się na ten wyjazd zdecydować. Teraz mogę powiedzieć, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie mogłam podjąć.
Od pierwszego dnia okazało się, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Miami Beach zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Samo miejsce jest niesamowite, ale najbardziej podobało mi się to, że podczas kursu mogłam połączyć naukę języka z poznawaniem nowej kultury, zwiedzaniem i spędzaniem czasu z ludźmi z różnych krajów. Każdy dzień wyglądał trochę inaczej i dzięki temu przez całe trzy tygodnie ani razu nie miałam poczucia, że się nudzę.
Bardzo dużo dały mi również zajęcia językowe. Na początku trochę stresowałam się mówieniem po angielsku, szczególnie w sytuacjach, w których musiałam rozmawiać z osobami, których wcześniej nie znałam. Z czasem jednak zaczęłam mówić coraz swobodniej i przestałam przejmować się tym, że czasami popełnię jakiś błąd. Właśnie możliwość codziennego używania angielskiego w normalnych sytuacjach była dla mnie jedną z największych zalet tego wyjazdu. Dzięki temu poczułam się zdecydowanie pewniej w komunikacji.
Najbardziej cenię jednak ludzi, których poznałam podczas wyjazdu. W ciągu zaledwie trzech tygodni udało mi się nawiązać znajomości, których zupełnie się nie spodziewałam. Poznałam osoby z różnych krajów, z innymi doświadczeniami i zupełnie innym życiem, a mimo to bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język. Wspólne wyjścia, rozmowy, wycieczki i zwykłe spędzanie czasu sprawiły, że po kilku dniach czułam się dużo bardziej swobodnie niż na początku.
Ten wyjazd nauczył mnie też samodzielności. Wyjazd tak daleko od domu początkowo wydawał mi się czymś ogromnym i trochę przerażającym, a ostatecznie okazało się, że potrafię poradzić sobie w dużo większej liczbie sytuacji, niż wcześniej myślałam. Zaczęłam być bardziej otwarta na nowe rzeczy, łatwiej nawiązywać kontakty i przede wszystkim mniej bać się rzeczy, których wcześniej nie znałam.
Trzy tygodnie minęły zdecydowanie za szybko. Kiedy wyjeżdżałam, nie mogłam doczekać się powrotu do domu, a pod koniec wyjazdu to właśnie powrót był dla mnie najtrudniejszą częścią. Miami, codzienne zajęcia, wspólne spędzanie czasu i przede wszystkim ludzie, których poznałam, stały się częścią mojej codzienności. Dopiero pod koniec zdałam sobie sprawę, jak bardzo przyzwyczaiłam się do tego miejsca i jak bardzo będę za nim tęsknić.
Z perspektywy czasu jestem bardzo szczęśliwa, że mimo początkowego strachu zdecydowałam się polecieć. Ten wyjazd pokazał mi, że czasami warto zrobić coś, czego naprawdę się boimy, bo właśnie wtedy możemy przeżyć coś wyjątkowego. Gdybym jeszcze raz miała podjąć tę decyzję, bez zastanowienia poleciałabym ponownie. Zdecydowanie polecam taki wyjazd każdemu, kto chce poprawić swój angielski, poznać nowych ludzi, zobaczyć niesamowite miejsce i jednocześnie przeżyć coś, co zostanie z nim na długo. Dla mnie te trzy tygodnie były czymś więcej niż tylko kursem językowym. Była to przygoda, która dała mi mnóstwo wspomnień, nowych znajomości i przede wszystkim dużo większą pewność siebie.