Praca wpisująca się w specyfikę działania mikroprzedsiębiorstw nastawionych na rychłe zniknięcie z rynku. Najchętniej widziani stażyści dofinansowani ze źródeł zewnętrznych, co ma oczywiście swoje plusy - np. nie wypomina się im, ile przejadają za minimalne wynagrodzenie.
Praca dająca dużą samodzielność i możliwość podejmowania inicjatywy, szczególnie jeśli chodzi o bezpłatne wykonywanie zadań za pracowników innych zaprzyjaźnionych firm, którzy nie radzą sobie z powierzonymi im obowiązkami bądź pozyskiwanie dofinansowań dla członków rodziny właściciela. Dzięki temu zajmowanie się klientami firmy sensu stricto bywa dodatkiem do codziennych zadań, zaś projekty, które uda się opracować i tak niejednokrotnie lądują w koszu, bo np. trzeba by było przeczytać maila/wykonać 2 telefony, etc.
Bez wątpienia można się sporo nauczyć, niemniej na profesjonalne szkolenia nie ma co liczyć. Rzecz jasna system benefitów, karnety sportowe, prywatna opieka medyczna, itd. nie obowiązuje. Z prawem pracy czy zwykłą przyzwoitością też bardzo różnie.
Praca biurowa, głównie wypełnianie formularzy rekrutacyjnych, druków urzędowych, itp. - zatem osoby pragnące wyspecjalizować się w czymś konkretnym np. początkujący graficy, handlowcy, księgowi nie zdobędą przydatnego doświadczenia zawodowego.
Z racji, że firma jest z założenia jednoosobowa z perspektywami na brak perspektyw, nie ma możliwości awansu, jasno zdefiniowanej ścieżki kariery, tzw. celów kwartalnych, itp. Ma to także swoje zalety, gdyż można uczestniczyć w każdym etapie życia firmy, podejmując się różnorodnych zadań. Z drugiej jednak strony - pracownik odpowiada za firmę, szef z kolei za zawiadywanie swoim gospodarstwem domowym, urlopami, przyjmowaniem pieniędzy od klientów. Z "trzeciej" strony zadowoleni klienci rzeczywiście wracają. Raz do pracodawców, raz do pracowników.