Generalnie te czerwone zeszyciki to tzw. "Zeszyt rozwoju pracownika". W teorii to mechanizm promocji siebie lub kogoś innego do premii lub pokornego przyznania się do błędu i prośba by prezes nie trzepnął n% pensji ze wskaźnika wynagrodzeń. Czyli taka spowiedź i pokuta oraz mocne postanowienie poprawy. Absolutnie to nie ma nic wspólnego ze współczesnymi metodami ewaluacji pracownika przez nowe kadry HR. Firma wyznaje pompatyczne wartości, człowiek, ekologia, ekonomia, praca, liczy się rezultat itd. itd. Generalnie patrząc na to z zewnątrz fajnie się to czyta i nieźle to wygląda. W praktyce może być to zabawne, ciekawe, oryginalne, ale wszystko do czasu. Wygląda to tak, że coś tam trzeba notować zawsze w tym zeszycie, ponieważ są weryfikowane co miesiąc. Chodzi o to by napisać co się zrobiło ekstra ponad normę, czego się nie udało zrobić, na jakie straty naraziło spółkę, bo np. o jedna kartkę w drukarce się za dużo wydrukowało itd. itd. Można też pochwalić kolegę za pomoc w pracy, która defacto jest standardowym obowiązkiem każdego (by rzucić wszystko i pomagać), więc mało kto taki pomocny będzie wyróżniony. Nie wpisując tam nic, człowiek skazuje się na stagnację, czyli brak rozwoju, co w oczach prezesa to bardzo niedobrze i ludzie, którzy już trochę popracowali tam, wiedzą już mniej więcej co robić, a czego nie robić. Mechanizm jest miejscami żałosny, gdyż dochodzi do sytuacji, że premiowani są ludzie, których pochwalono np. za to, że rzucili palenie i tym samym zwyciężyli z własnymi słabościami, na równi z ludźmi, którzy przez wiele miesięcy dokładali starań by powiększyć np. sprzedaż lub jakość pracy innym, co jest cholernie trudne w tej organizacji. Dlatego, że firma ma tzw. ABC pracownika, to piękny wielostronicowy dokumencik, w którym np. m.in. zakazuje się pracownikom wpisanie daty urodzin w profilu Skype'owym, który dostaje każdy pracownik w postaci loginu "terma{numer}". Jeżeli dział jakości znajdzie delikwenta, który nawet niechcący sobie ją wpisał, albo ma błąd w danych, automatycznie grozi mu odcięcie % pensji ze wskaźnika wynagrodzeń. Takich absurdalnych powodów utraty pensji jest znacznie więcej i firma tylko na tej podstawie nagradza lub karze pracowników. Nie ma absolutnie instrumentów nagradzania za efekty w pracy, rozwoju intelektualnego pracownika na płaszczyźnie korzyści firmy. O tym w ogóle można zapomnieć. Wszystko dzieje się na zasadzie właśnie takiej obiegowej, korytarzowej opinii. Wszystko jest robione bezdusznie, jak w państwie policyjnym. Jest świat rzeczywisty, w którym żyjemy i ten "termiański". Dobrze mieć w tym drugim tzw. "trafne wyczucie czytania rzeczywistości", to slogan, który bardzo często się będzie pojawiać w Termie. Oprócz małego zeszytu, jest jeszcze "czerwony zeszyt", który trzeba zawsze ze sobą nosić opuszczając stanowisko pracy w celu wyjścia do przełożonego czy spotkanie itd. Notować trzeba tam notatki, spostrzeżenia, ogólne "przydatne informacje dla firmy i innych pracowników". Uzupełnianie zeszytu zgodnie z regulaminem też weryfikowane przez odpowiedni dział. Zeszyty mają mieć swoje odpowiednie miejsce na biurku, zawsze na górnej kuwecie i mają tam leżeć. Prezes lubi czasem poczytać sobie te zeszyty, nawet bez wiedzy pracownika, więc wielkim zaskoczeniem będzie, jak się znajdzie na którejś stronie komentarz prezesa z podpisem i datą. Prowadzenie zeszytu też jest wizytówką pracownika i przedmiotem wyrabiania sobie odpowiedniej o nim opinii. W Termie jest więcej takich elementów oraz warunków "standardu" pracy, które trzeba spełniać i na samą rzetelna pracę jest już coraz chyba mniej czasu ;)