Były pracownik 208.03.2019 11:55
Inne
Jak czytam niektóre opinie, to włos się na głowie jeży... Ok, zgadzam się z tematem umów i ogólnie tym, że kombinują ile mogą żeby wyjść jak najlepiej (jako firma, a więc i szefowe), ale mimo wszystko zawsze myślą też o pracowniku i o tym żeby też nie miał najgorzej. Nie jest to więc tak skrajny egoizm jak tu niektórzy przedstawiają. Tu trochę działa zasada - jak się nie podoba, to szukaj innej pracy, bo sytuacja jest jasna od rozmowy kwalifikacyjnej i nikt nikomu nie obiecuje umowy, której potem nie ma.
W kwestii samej pracy i współpracy. Pracy jest dużo, ale jest to uzależnione od sezonu - jak w każdej drukarni. Handlowcy mają oczywiście prowizję, więc im więcej pracy mają, tym więcej zarabiają. Nie chcę się wdawać w szczegóły ale prowizja na tle rynku jest dość wysoka. Nie ma też czegoś takiego, że pracuje się na kilku stanowiskach. Firma jest mała i czasem po prostu ktoś potrzebuje pomocy w swojej pracy, więc inni mu w tym pomagają. Zwykła empatia, nikt nie stoi nad nami z biczem i rozkazuje żeby wykonywać nie swoją pracę. Po prostu jak widzisz, że kumpel się nie wyrabia a Ty masz trochę czasu, to ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości pomagasz. Ja faktycznie pracowałem - można powiedzieć - na kilku stanowiskach. Pracowałem w dziale handlowym ale pomagałem przy kwestiach IT i czasem ratowałem graficznie kiedy etatowy grafik miał młyn. Tyle, że robiłem to z własnej woli, bo bardziej podobało mi się to niż obsługa klientów :). I wcale nie było tak, że wszędzie musiałem robić na 100%. Jeśli pomagałem graficznie lub przy IT, to ze spraw handlowych byłem odciążany. Zmniejszano mi target a trudniejsze tematy brali inni pracownicy, mi zostawiając tylko te łatwe, szybkie i przyjemne.
No właśnie - wspomniałem o tym, że nie podobała mi się praca na moim stanowisku. No pech - chciałem spróbować pracy w handlu, ale okazało się że to nie dla mnie. Zamiast podziękować firmie lub firma mi, mogłem po prostu zostawić obsługę klienta w cholerę i zająć się czymś co mi sprawiało dużo więcej frajdy - serwisem komputerów i sieci lub prostymi projektami. I nie - nie na chwilę. Jak okazało się, że to idzie mi dużo lepiej i jestem zwyczajnie szczęśliwszy, to po prostu zmieniłem sobie stanowisko. I tyle. Pod tym względem szefowe były bardzo elastyczne.
Ostatnia część mojej przydługiej wypowiedzi dotyczy samych szefowych. Nie wiem jak złośliwi muszą być ludzie żeby czepiać się tych dziewczyn. Ok, założycielka może wydawać się nieco ostra, ale to tylko wrażenie. Wiadomo, że nie będzie głaskać za wszystko po główce bo ta firma to jej "dziecko" i musi trzymać wszystko w ryzach. Ale... podczas mojej pracy (ponad rok) nigdy nie podniosła na nikogo głosu, nigdy nikogo nie beształa ani nie poniżała. Zawsze starała się pomóc i nigdy nie zostawiła nikogo samemu sobie, kiedy miał problem np. z trudnym klientem. Osobiście się o tym przekonałem, kiedy ta "ostra" szefowa sama z siebie uwolniła mnie od klienta idioty, który dostał kalendarze kilka dni później (kilkaset kalendarzy ściennych, żeby była jasność) a dosłownie kur*ił na mnie na czym świat stoi. I mówiąc kur*ił mam na myśli dokładnie to słowo. A te spotkania motywacyjne o których piszą niektórzy, to 15 minut rozmowy przy kawie, gdzie połowa czasu to gadanie o prywacie i podśmiechujki :) I naprawdę odbywają się w miłej atmosferze. Druga szefowa sprawia z kolei wrażenie do rany przyłóż i taka też jest. Pełni rolę takiej dobrej cioci i osoby do której można iść z problemem. Moim zdaniem przez większość czasu można zapomnieć, że to szefowe.
Jak czytam opinie niektórych, to mam wrażenie że pracowałem w innej firmie. Temat umowy ok, może się nie podobać ale ludzie - tego nikt przed Wami nie ukrywa. Od razu kawa na ławę jakie są warunki i jak się podoba to zapraszamy jak nie to dziękujemy, może innym razem. Podkreślam, że mówię o sytuacji sprzed 2 lat, teraz mogło się zmienić na lepsze. Opinie o korporacyjnym charakterze firmy, o besztaniu pracowników i strasznych spotkaniach motywacyjnych wyssane z palca. Atmosfera pracy jest bardzo ok i zarówno współpracownicy jak i same szefowe zawsze zrobią wszystko co w ich mocy, żeby pomóc. Jak się pracuje z klientem, który ze swojej natury jest roszczeniowy (bo kto z nas jako klient nie jest), to zawsze zdarzają się jakieś krzywe akcje. Tyle, że to nie wina firmy, ani szefowych. A jeśli z szefowymi ma się jakiś problem, to można iść i im o tym powiedzieć. Serio. Nikt się na Was nie obrazi, tylko wspólnie poszuka się rozwiązania tego problemu.