aktualnie wygląda sytuacja tak, że jakiś czas temu, miałam okazję być w trakcie rekrutacji przez tą firmę, ale warunki umowy były tak dziwne w stosunku do tego co widziałam do tej pory, że jak zobaczyłam to moje długie włosy zdołały stanąć dęba i się poważnie zastanowiłam.
Paragrafy dotyczące kar wymagają co najmniej dobrego zastanowienia czy warto się w to pakować, bez zabezpieczenia się w jakiś sposób, zwłaszcza że umowa w zasadzie nie określa podstawowych aspektów z tymi karami a jedynie ogólne zapisy, co oznacza, no cóż, sporą dowolność w zakresie np. kto i jak jakieś przypadki naruszenia umowy stwierdza. Za dużo przypadków że ludzie podpisują, nie czytają, a potem płaczą. Ja uważam się za kutą na cztery łapy w tym dwie szpile :) więc zrezygnowałam, bo narobić się i nie dostać kasy, no cóż. Wolałabym tego nigdy nie doświadczać.
Oczywiście, nie wykluczone że nic by się nie stało takiego, ale ryzyko za duże, zwłaszcza gdy jedna kara to wielokrotność miesięcznego wynagrodzenia, a zapisy umowy wskazują na to że może być ich więcej niż jedna.