Była Provi22.09.2013 22:12
Inne
Pracowałam w Provi 2 lata...zaczynałam w dobrym momencie i chyba tylko dlatego tak długo tam byłam, a mianowicie na "dzień dobry" byłam na zastępstwie innej przedstawicielki - dłuższa rekonwalescencja, ok pół roku. Dodatkowo dostałam od innych Przedstawicieli Klientów przydzielonych mi przez Kierowniczkę. Klienci byli rozpuszczeni jak [usunięte przez moderatora], bo moja poprzedniczka to mieszkająca o kilka bloków od pond 90% swoich Klientów emerytka, która w każdej chwili do nich przychodziła. Niemniej jednak "ustawiłam ich" na konkretne terminy i było ok, tym bardziej, że skumulowały mi się wizyty bardzo i podsumowując w terenie nie licząc nowych pożyczek byłam ok 6godzin tygodniowo, a zarobki tam minimum 250 zł tygodniowo. Więc żyć nie umierać ;) Potem jednak Kobieta wróciła do pracy, odzyskała większość swoich Klientów - oczywiście, by się nie przemęczała dostała tych płacących, żeby nie latała po kilka razy do ludzi. I tu zaczęło się bagno, o czym jeszcze nie wiedziałam...moje zarobki bardzo zmalały, po o dobrą połowę, jednak zaczęłam odbudowywać rejestr. Tymczasem zaczął się "kryzys", który był wymówką dla wszystkich - Klientów, żeby nie płacić, Provi, żeby stawiać nowe wymagania...na koniec było dokładnie na odwrót niż na początku - moje zarobki tygodniowe na poziomie 50-80zł, rekord to 21zl!!!! za łażenie po ludziach 5 dni w tygodniu po parę godzin w kiepskich warunkach, bo druga połowa roku!! Przy częstszych wizytach w rejonie moje koszty również wzrosły, a Provident co? [usunięte przez moderatora]
Żenada, i to bez normalnej umowy o pracę! A przecież czas pracy Przedstawiciela Provi to także spotkania, szkolenia w biurze! W moim przypadku na drugim końcu miasta - a tam wieczne niezadowolenia i pretensje - a przepraszam bardzo, ja niby nie dla pieniędzy znosiłam to wszystko?! [usunięte przez moderatora] Wg. zasad bezpieczeństwa Przedstawiciel ma być mało charakterystyczny i niemal niewidoczny. Gdybym wykonywała tylko swoją pracę, czyli obsługa Klientów byłoby to względnie możliwe. Jednak gdy konieczne stało się także plakatowanie, ulotkowanie i ogólnie promowanie firmy na podległym terenie anonimowość zniknęła całkowicie - tygodniowo rozwieszenie 200ulotek przez tą samą osobę nie mogło być na osiedlu niezauważone. Taka praca jest dobra dla nastolatków, a nie dla ludzi na bądź co bądź konkretnym i poważnym stanowisku, pracującymi często także w innym miejscu - jako nauczyciele, handlowcy itp.,
Reasumując - pracę poza początkami wspominam beznadziejnie, przynajmniej pod kątem Firmy Provident i jej stosunku do pracowników i wymagań im stawianych.
Jednak cieszę się, że tam pracowałam, ponieważ było to duże doświadczenie, a nawet szukając później pracy wielu potencjalnych pracodawców, włącznie z następnym oraz obecnym odbierało to za pozytyw. Więc jak to się mówi - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu to praca w "trudnych warunkach" z "trudnym Klientem", a z czasem człowiek kieruje się maksymą : Przeżyłam Provi, dam rade wszędzie!" - tak mówi wielu byłych Przedstawicieli jakich znam...
Jeśli zastanawiasz się czy spróbować powiem jedno: w dzisiejszych czasach to nie dyplomy tylko doświadczenie jest w cenie - a tam na pewno je zyskasz.