JEDYNA SŁUSZNA PRZESTROGA DLA WSZYSTKICH!
Przemyśl to tysiąc razy, zanim wyślesz CV do Carfree!
Jeśli zastanawiasz się nad złożeniem aplikacji do Carfree, zatrzymaj się. Przeczytaj tę opinię i wyciągnij wnioski, zanim zrobisz poważny błąd. Ta firma to podręcznikowy przykład podmiotu nastawionego wyłącznie na maksymalizację zysków. Główne motto, które odczuwasz tu na własnej skórze każdego dnia, to: „po trupach do celu”. To iście toksyczna machina, której jedynym zadaniem jest drenaż Twojego czasu, energii i prywatnego portfela. Tak, do Ciebie piszę, przyjacielu.
1. Zero wdrożenia i atmosfera ciągłego strachu
Po podpisaniu umowy zapomnij o jakimkolwiek profesjonalnym szkoleniu. Jesteś rzucany na głęboką wodę, a niepisana zasada brzmi: „Radź sobie sam, a jak sobie nie poradzisz, to Cię ukarzemy, piesku”. W ciągu dnia może na Ciebie spaść 10 dodatkowych zleceń z zaskoczenia – bywają dni, że nie masz nawet 10 minut na zjedzenie kanapki.
Okres wakacyjny to zdecydowanie najgorszy okres na pracę w tej firmie: panuje w niej wówczas tak potężny chaos, że przekonasz się, iż w tym całym huraganie musisz się utrzymać poręczy, ale też szybko zrozumiesz, że jesteś tylko nikłym pionkiem w tej biznesowej grze. Nigdy też nie usłyszysz podziękowań.
Styl zarządzania ze strony kierownika w Warszawie(usunięte przez administratora) opiera się na skrajnej presji, (usunięte przez administratora) Przez tę atmosferę rotacja jest gigantyczna – ludzie uciekają po miesiącu, bo żaden człowiek ceniący swoją godność nie wytrzyma w środowisku permanentnego stresu.
2.(usunięte przez administratora) nocne zlecenia i niszczenie życia prywatnego
Zarządzanie czasem na dużych oddziałach to czysty chaos. Zapomnij o połączeniu tej pracy ze studiami, hobby czy normalnym życiem prywatnym. Tyrasz całymi dniami na zleceniu, a przy rozliczeniach okazuje się, że (usunięte przez administratora) sypią się kary finansowe. Po wykończającej, zazwyczaj 12-godzinnej zmianie, bez pytania o zgodę, w systemie potrafią pojawić się zlecenia na godzinę 22:00, 1:00 czy 3:00 w nocy – nierzadko oddalone o X kilometrów. Odmowa? Kara umowna. Infolinia funkcjonuje w dokładnie takim samym terrorze i ze strachu przed konsekwencjami zrzuca najgorsze zlecenia na skrajnie wyczerpanych kierowców i agentów.
(usunięte przez administratora)
4. Głodowe stawki i dopłacanie do interesu (PZU, zlecenia Assistance)
Wyjazdy poza miasto i relokacje to tzw. „kilometrówki”. Stawki są wyliczone tak sprytnie, że po podzieleniu przez realny czas pracy zarabiasz często żałosne 10 zł na godzinę. Do tego dochodzi obsługa assistance dla PZU. Zlecenia te potrafią całkowicie rozwalić harmonogram pracy i są kompletnie nieopłacalne – bywa, że po 5 godzinach w trasie zarabiasz 30 zł. Przez narzucone wyjazdy potrafisz wygenerować kilkaset złotych strat w skali miesiąca. A po odstawieniu auta często musisz radzić sobie sam, wracając pociągami lub busami.
5. Elektroniczna smycz na prywatnym sprzęcie
Musisz zainstalować aplikację firmową na swoim PRYWATNYM telefonie. Aplikacja inwigiluje Cię przez GPS z dokładnością co do metra i błyskawicznie pożera baterię. Odejście od biura bez zrobienia zdjęć i wpisania usprawiedliwienia skutkuje wylogowaniem i niezaliczeniem czasu pracy. Regulamin kar umownych to 3 strony A4 drobnym drukiem – finansowo karają dosłownie za wszystko, brak litości za najmniejszy błąd. Ubytek na 3 zł za zgubiony żeton na odkurzacz? Dostajesz 3 zł kary! Dochodzą one do TYSIĘCY złotych.
6. Mniejsze oddziały to mięso armatnie
Mniejsze filie traktowane są jak powietrze. Z powodu ogromnych braków kadrowych w dużych miastach, zarząd bez skrupułów zabiera z mniejszych oddziałów auta i kierowców. Zostajesz sam na placu boju, bez wsparcia, za to ze stertą powiadomień o niemożliwych do zrealizowania zleceniach. Masz wtedy robić na 500%.
Podsumowanie
O właścicielu firmy wolałbym się szerzej nie wypowiadać, bo naraziłbym się na natychmiastowe kroki prawne z jego strony za ujawnienie całej prawdy. To niewiarygodne, w jaki sposób takie osoby funkcjonują w dzisiejszym biznesie, myśląc, że są "elitą". To miejsce nastawione na bezlitosną eksploatację ludzkich granic. Szczerze radzę omijać ten cyrk szerokim łukiem i nie dawać się nabrać na gładkie słówka rekruterów. Szkoda zdrowia, nerwów i życia!