Znam osobiście osobę, która pracuje tam dłuższy czas (tak, są tam osoby, które pracują dłużej niż miesiąc, powiedziałabym jest ich nawet większość). Pytałam czy nie chce się wypowiedzieć na forum i przedstawić swoją opinię, bo ostatnio sporo się ich pojawia. Osoba ta nie chce się wypowiadać na forum, bo jak ktoś pisze coś pozytywnego, to według kolejnych wypowiadających się osób jest właścicielem udającym pracownika lub "przydupasem" szefa. Nikt nie wierzy pozytywnym opiniom, ale negatywne są uważane za prawdziwe, chociaż czasami jest to zwykły hejt internetowy.
Nie chce, to nie. Ale wiedzcie, że są osoby, które mają dobre zdanie o tej firmie, kierownictwie i właścicielce. Co nie znaczy, że nie dostrzegają minusów.
To co ja słyszałam, to atmosfera jest dość rodzinna. Pojawił się tu zarzut o żartowaniu z pracownikiem. No tak, lepiej zadrzeć nosa i opieprzać, jak to robią w niektórych sieciówkach. Pracownicy tej firmy mają jeden cel - obroty i zysk i realizują go wspólnie, nie tworząc sztucznych barier i nie wywyższając się. Każdy tam ciężko pracuje na sukces firmy, bo przekłada się on również na pensję pracownika. Rzeczywiście są stawiane założenia i od nich zależy prowizja, ale nie są one nieosiągalne, tak jak twierdzą niektórzy. Są osoby, które dobrze sobie radzą i wypracowują niezłe pensje.Co nie znaczy, że każdy sprawdza się w tym systemie, albo, że pensje nie mogłyby być jeszcze lepsze. Dość luźna atmosfera ma niestety też swoje negatywne konsekwencje, kierownictwu łatwiej wytknąć błędy, a pracownikom upominać się o więcej. Bywają spory o założenia, ale z tego co wiem pułapy nie są brane z sufitu, tylko na podstawie wyliczeń z poprzednich okresów. Chociaż pewnie czasem są dość wygórowane, jak w sezonie, czy przed świętami.
Butiki są rzeczywiście niewielkie, ale to nieprawda, że w większości są to wyspy. Z kilkunastu punktów tylko 2 czy 3 to wyspy. Jeżeli komuś nie odpowiada praca w małym zespole sprzedażowym, to może wybrać sklep wielkopowierzchniowy. Rzeczywiście, specyfika pracy w sieciówce jest zupełnie inna niż w małych sklepikach i nie każdy się do tego nadaje. Mam wrażenie, że przyjście z sieciówki wręcz utrudni pracę w małej sieci: inny jest pomysł na marketing, inny na obsługę klienta. To co się sprawdzi w molochu nie musi w małej firmie. Wiem z relacji, że jeśli ktoś ma własny pomysł na sprzedaż, to o ile jest skuteczny, nikt w tej firmie nie wymusza na pracowniku jego zmiany.Wiem też, że dysproporcje między utargami pracowników w tym samym punkcie bywają ogromne, nie każdy radzi sobie tak samo dobrze.Ruch nie jest tak duży jak w Złotych Tarasach, czy Arkadii, ale też nikt nie wymaga, żeby utargi były takie, jak w tych galeriach.
Co do braku kompetencji. Słyszałam, że jeśli chodzi o awans, to w większości przypadków jest to awans wewnętrzny. Trzeba się wykazać, żeby dostać wyższe stanowisko, więc raczej nie są to osoby, które nie mają określonych umiejętności. Ta firma zaczynała kilka lat temu od jednego małego butiku, a dziś ma kilkanaście punktów w Warszawie i właścicielka razem ze swoim teamem ciężko na to pracowała. Może przydałyby się dodatkowe szkolenia z marketingu dla tych osób, o ile ich nie mają? Osoba, którą znam, ma akurat bardzo dobre zdanie o kierownictwie i szefach, ponieważ nie tworzą zbędnego dystansu, łatwiej jest poprosić o pomoc, zgłosić, gdy coś się nie zgadza lub jest jakiś problem. Są wśród nich osoby, do których można zadzwonić o każdej porze i nie zbywają cię, nie mówią "Mam dziś wolne", tylko pomagają, dużo wiedzą o technikach sprzedaży i pracy, które sprawdzają się w tej firmie. Ale to też kwestia czego, kto oczekuje od przełożonych.
Swoją drogą, czy osoba, która obraża personalnie (a nie merytorycznie) na forum posiada kompetencje, żeby być sprzedawcą? Bo chyba jednym z cech sprzedawcy powinna być: wysoka kultura osobista. Nawet wtedy, gdy pisze się anonimowo.
Podpytywałam też o rotację pracowników, bo jest spora- jak tu niektórzy zauważyli ogłoszenia są dostępne w sieci non stop.Firma zatrudnia dużo młodych osób, studentów, dla których to nie jest praca na zawsze. Po drugie, autentycznie się rozwija i co i rusz pojawia się nowy sklep któregoś brandu. Po trzecie kierownictwu i właścicielce zależy, aby mieć zgrany zespół dobrych sprzedawców, więc wymieniają czasem pracowników. Po czwarte w końcu, nie każdy kto przychodzi wie jak wygląda praca w małych butikach, spodziewa się, że będzie wyglądać jak w dużych sklepach, i po prostu nie odpowiada im specyfika takiej pracy. Niektórzy też nie sprawdzają się jako sprzedawcy i wtedy ich pensje są niskie, nie są zadowoleni z kwot i odchodzą.
A co z tymi dniami wolnymi? Osoba, z którą rozmawiałam ma 2-3 dni w tygodniu wolne. Jeśli ktoś potrzebuje dnia wolnego, to w miarę możliwości jest mu udzielany. Bywa tak, że trzeba przyjść za kogoś innego, ale samemu też można liczyć na zastępstwo.I wiem na pewno, że płacą