Przychodząc do tej pracy, nie spodziewałem się, że będę pracować w warunkach przypominających pracę ponad siły – praktycznie przez całą dobę, za wynagrodzenie, które zdecydowanie nie odpowiada zakresowi obowiązków i odpowiedzialności.
Organizacja pracy w biurze pozostawia bardzo wiele do życzenia. Zdarza się, że na dwa dni przed wyjazdem pracownik otrzymuje telefon z pytaniem, czy może pojechać w inne miejsce. Po wyrażeniu zgody często okazuje się, że miejsce docelowe znajduje się w trudno dostępnym rejonie, do którego samochody mają problem z dojazdem. W takiej sytuacji pracownik zostaje właściwie pozostawiony sam sobie, ponieważ umowa została już podpisana.
Kolejnym problemem jest brak rzetelnych informacji dotyczących grup. Po przyjeździe na miejsce można dowiedzieć się, że dzieci nie są tymi, których wcześniej się spodziewano, a zamiast standardowej grupy kolonijnej trafia się na dzieci wymagające znacznie większej opieki i zaangażowania, np. pozostające pod nadzorem MOPS-u czy kuratorium.
Opieka nad niektórymi grupami jest wyjątkowo trudna. Zdarzają się sytuacje, w których praktycznie nie można spuścić dzieci z oczu nawet na kilka minut, ponieważ istnieje ryzyko, że ktoś zostanie zaatakowany lub dojdzie do innego niebezpiecznego zdarzenia. W efekcie kadra często nie ma możliwości normalnego odpoczynku, snu czy nawet spokojnego spożycia posiłku.
Problemem jest również sposób reagowania na poważne zachowania dzieci. Zdarza się, że po położeniu grupy spać, około godziny 1:00 w nocy, zamiast odpoczynku kadra musi reagować na kolejne incydenty – ktoś uderza w drzwi, ktoś próbuje uciec przez okno albo dochodzi do przemocy między uczestnikami. W takich sytuacjach trudno mówić o odpowiednich warunkach pracy.
Moim zdaniem szczególnie niepokojące jest podejście do dzieci, które stanowią realne zagrożenie dla pozostałych uczestników oraz kadry. Kierownicy nie zawsze decydują się na ich przymusowe usunięcie, często tłumacząc to dużą ilością formalności. Trudno jednak uznać takie podejście za właściwe, jeżeli zachowanie jednego uczestnika może zagrażać bezpieczeństwu całej grupy. Dodatkowo mam poważne wątpliwości co do doboru niektórych grup i instytucji kierujących dzieci na kolonie, ponieważ część uczestników wymaga zdecydowanie bardziej specjalistycznej opieki niż ta, którą można zapewnić podczas standardowego wyjazdu kolonijnego.
Równie źle wygląda kwestia logistyki. Pracownik otrzymuje wiadomość z informacjami dotyczącymi transportu, jednak po telefonicznym potwierdzeniu okazuje się, że kierowca jest inny, miejsce zbiórki znajduje się nawet kilkadziesiąt kilometrów dalej, a godzina wyjazdu znacząco różni się od tej podanej wcześniej. Tego typu błędy powodują niepotrzebny stres i komplikacje, szczególnie gdy pracownik musi samodzielnie dotrzeć na miejsce zbiórki.
Trudno również przewidzieć, jakie warunki zastanie się w ośrodku. Jest to właściwie loteria. Zdarza się trafić do czystego hotelu, z odpowiednimi warunkami i dobrym wyżywieniem, ale zdarzają się również miejsca, w których występuje wilgoć, grzyb czy bardzo słabe warunki sanitarne. Podobnie wygląda kwestia jedzenia – czasami jest ono dobre, a czasami tak niskiej jakości, że trudno je zjeść. Mimo to kadra musi przekonywać dzieci, że obiad jest smaczny i zachęcać je do jedzenia.
Kolejnym problemem jest nierealizowanie zaplanowanego programu wyjazdu. Zdarza się, że rzeczywisty przebieg kolonii znacząco różni się od tego, co zostało wcześniej przedstawione. Pisząc wymagane dzienniczki kolonii, można dowiedzieć się, jak wiele aktywności i wycieczek powinno zostać zrealizowanych. Najbardziej absurdalne są sytuacje, w których w dokumentacji należy opisać atrakcyjną wycieczkę autokarową czy zwiedzanie, podczas gdy w rzeczywistości grupa przez większość dnia pozostawała na terenie ośrodka, a kadra musiała na bieżąco wymyślać zajęcia, żeby dzieci się nie nudziły. Tym bardziej że dzień pracy często trwa od godziny 8:00 do 21:00.
Podsumowując, nie polecam pracy w tym biurze osobom, które oczekują dobrej organizacji, odpowiednich warunków pracy oraz jasnych zasad. W mojej ocenie problemem jest przede wszystkim brak odpowiedniej komunikacji, częste zmiany ustaleń, niedopracowana logistyka, nieprzewidywalność warunków zakwaterowania oraz niewystarczające wsparcie kadry w trudnych sytuacjach.
Największym rozczarowaniem jest jednak stosunek zakresu obowiązków i odpowiedzialności do wynagrodzenia. Praca wychowawcy wymaga dużej dyspozycyjności, odpowiedzialności i odporności psychicznej, a mimo to wynagrodzenie może być znacząco niższe niż w innych biurach, które oferują lepsze warunki, bardziej przewidywalne grupy, sprawniejszą organizację oraz faktyczną realizację programu wyjazdu. W mojej ocenie młodzi ludzie, którzy podejmują tę pracę, aby dorobić w okresie wakacyjnym, zasługują na znacznie lepsze warunki i przede wszystkim na szacunek do ich czasu, pracy oraz odpowiedzialności, jaką ponoszą za powierzone im dzieci.