Każdy może się starać o zatrudnienie w tej firmie. Jednak nie każdy wie, że proces rekrutacji odbywa się niejako „trzema drogami”. Pierwszą drogę, a tym samym najbardziej skuteczną, stanowi znajomość z ludźmi zarządzającymi firmą- mam na myśli zarówno właściciela firmy- jakim jest Skarb Państwa- jak i wysoko postawionych pracowników. Nigdy nie było mi dane aby poznać ten proces od wewnątrz, ale sądząc po ilości przybywających nowych twarzy, proceder ten jest bardzo powszechny. Kolejna drogę stanowi przyjaźń z pracownikami średniego szczebla. Jak zapewne niektórym wiadomo ma tu zastosowanie program pozytywnej rekomendacji. Leży on w gestii każdego pracownika, który za skuteczną rekomendację dostaje nagrodę finansową. Najrzadziej używaną, trzecią drogą, jest narzucony przez wymogi prawa- proces rekrutacji związany z publikowaniem ogłoszeń. Należy odróżnić dwa rodzaje ogłoszeń publikowanych na stronie internetowej. Pierwszy rodzaj ogłoszenia jest proformą, gdzie z góry wiadomo że rekrutacji nie wygra najlepszy kandydat, która ma spełniać tylko wymogi prawne by umożliwić zatrudnienie korzystających z drogi pierwszej. Drugi rodzaj pojawia się w przypadku, gdy zatrudniony pracownik ma pełnić rolę kozła ofiarnego. Dopiero wtedy odbywa się prawdziwa rekrutacja.
Kontynuując opowieść o zatrudnianiu pracowników w firmie nie sposób pominąć wstępnych wymagań stawianych przez firmę w ogłoszeniu o pracę. Przede wszystkim wyższe wykształcenie, które obowiązkowo należy udokumentować. Nieoficjalnie wymogiem stawianym przez firmę jest obowiązek posiadania oceny co najmniej 5 na dyplomie i średniej ocen 4.6 z całego toku studiów. W przypadku niespełnienia powyższego podstawowego kryterium decydującego o zatrudnieniu, warunki te mogą zostać obniżone, ale dzieje się tak bardzo rzadko. Szczególnie wtedy gdy stanowisko jest bardzo trefne lub nie można do niego przypisać żadnego preferowanego kandydata. Ponadto w ogłoszeniu znajduje się kilka wymagań, których kandydat bez doświadczenia w innych zakładach energetycznych nie może spełnić. To wszystko pozwala rekrutującym na większą swobodę w wyborze kandydata, bo wybiera się przysłowiowe mniejsze zło.
Jeżeli jakimś cudem wybrany zostanie kandydat spoza preferowanej puli, jest on zapraszany na rozmowę kwalifikacyjną. Pytania zadaje kilkuosobowa komisja składająca się z niezbyt ogarniętych ludzi. Pomimo tego pytania nie są oczywiste i łatwe, bo przeważnie są wydobyte z głębin skomplikowanego umysłu. Dlatego pytania bywają tendencyjne i dość dziwaczne, a przy udzielaniu odpowiedzi trzeba pamiętać by poczucie własnej wartości, niezależność, spontaniczność i nowatorstwo schować w kieszeń. Jeżeli kandydat spełni wydumane oczekiwania komisji kierowany jest na testy badające tzw. kompetencje miękkie. Niestety pytania zawarte w teście bywają gorsze niż te zadawane przez komisje.
Kandydat, który przetrzymał wszystkie etapy dotychczasowej rekrutacji może się czuć wybitny. Nie zmienia to faktu, że niekoniecznie musi otrzymać propozycję pracy. Informację o zarobkach otrzymuje się dopiero wraz z jednostronnie podpisaną umową o pracę. Zaoferowane zarobki będą dużo niższe niż oczekiwane, ale podczas podstawiania umowy o pracę do podpisu zawsze są podkreślane perspektywy rozwoju, awansu, podwyżek oraz co najważniejsze osiągniecia zarobków adekwatnych do posiadanej wiedzy i kwalifikacji. Są to tylko obietnice. Na awans nie ma szans, gdyż stanowiska wyższe zajmują ludzie zatrudniani droga pierwszą, a jedyna podwyżka pensji dla kandydata wiąże się tylko i wyłącznie z inflacją- rewaloryzacją wynagrodzeń o jakieś 2-3% w skali roku. Z barku laku i kit dobry- jak to mówią.
Jeżeli wszystko już ustalone, umowa podpisana, pracę czas zacząć. W znacznej mierze opiera się ona na stosowaniu się do różnego rodzaju procedur, regulaminów, standardów oraz wykonywaniu poleceń przełożonego choćby były one ze sobą sprzeczne. Właśnie dlatego należy ściśle kontrolować przełożonego, czasem ma on mniejsza wiedzę niż pracownik, a za jego potknięcie można zostać nagrodzonym nagana z wpisem do akt. Praca w firmie wykorzystuje głównie dwa narzędzia informatyczne- MS Word i Excel. Wierzcie mi lub nie ale większości pracowników to sprawia duży problem.
Kwestie rozwoju osobowego w postaci pogłębiania wiedzy i kwalifikacji są wręcz zerowe. Stale stosowane regulacje sprawiają, że po kilku latach pracy wiedza i kwalifikacje pracownika spadają do poziomu licealnego. Zaś po upływie kolejnych lat wiedza zostaje zdegradowana do poziomu gimnazjalnego- a na tym etapie zostaje spełniona obietnica :adekwatnych zarobków do posiadanej wiedzy i kwalifikacji.
Atmosfera w pracy zależna jest od zespołu, do którego się trafi. Odkąd wprowadzona została nowa ekipa od HR pochodząca z MZA w Warszawie oraz LOT, bywa i tak, że działania przełożonego mobbingują pracownika do pracy. Co gorsza działania nowej ekipy HR powodują stałe pogarszanie się atmosfery pr