Praca średnia odbiegająca od jakiejkolwiek jakości i funkcjonalności, po zatrudnieniu można pomyśleć że firma ledwo co powstała, ponieważ wszystko jest nie przemyślane, utrudnia życie pracownikom. Potem sie dowiadujesz że od 8-10 lat jest ciągle to samo (czyli nic nie funkcjonuje) Jak na pierwszą pracę dla młodych po szkole ok... Ale z czasem należy szukać czegoś lepszego i pieniężnego bo niestety przez pierwszy rok zarabiać stawkę macdonalda nie wchodzi w grę w tych czasach, dlatego nie dziw że polacy nie przychodzą albo się zwalniają po próbnym... Większość środowiska w firmie jest lewacka można to łatwo zauważyć pomiędzy feministkami które krzyczą że chca zarabiać tyle co facet (raptem 200 brutto więcej ) ale jak trzeba coś zrobic podnieść spakować itp itd to płacz i zgrzyt w końcu też nie dziwota ze 80 % produkcji to kobiety, a 20% facetów musi na to wszystko zapracować.. Nie będę rozpisywał się jakie dziwne grupki są w zakładzie ale ogólnie źle wpływają na relacje i pracę a po przez kumoterstwo ludzie bardzo mocno trzymają sie swoich pozycji, co też wyczuwają nowi pracownicy a starzy sa wkur... Ci co maja jaja jeszcze się odezwą ale nic nie zmienią bo za karę (tak tak tam są kary jak w przedszkolu xD) dają ich na najgorszą robotę, padają też przez niektórych mocne słowa że jak nie pasuje to zmień pracę idź do kolchozu itp itd tak gadających ludzi też trzeba zrozumieć bo zatrzymali się w rozwoju dawno temu, siedzą w jednej pracy od początku, i myślą ze dalej PRL za oknem xD Co do reszty tych co wyżej na stołkach trzeba sobie jasno powiedzieć ludzie z wielkich miast w sypialni oławie? Skoro we wielkim mieście jest masa pracy z ich wykształceniem i "doświadczeniem" ?ano tak to bywa w wielu dużych miastach biorą najlepszych a reszta idzie tam gdzie przyjmą na tzw wioche a że z miasta to lepiej patrzą :) potem tylko słychać ze caly dzień emaile piszą z translatorem google (beka).
RAJ dla ludzi co lubią walić L4
RAJ DLA KOBIET
RAJ dla tych co lubią donosić i tyłek lizać uraczyć dobrym słowem swojego przełożonego.
Raj dla tzw ślizgaczy aby pokręcić sie 8 godz
Dasti który do celu po trupach kiedyś natknie sie na kamień xD
Szkoda paru młodych ambitnych chłopaków którzy sie marnują
Ambitni w tej pracy mają przekichane bądź zagrażają tym wyżej wiec prędzej czy później są zwalniani albo sami sie zwalniają, broń boże ambitną kobietę żmijoszpony zjedzą ja po paru miesiącach
Na koniec podsumowanie firmy w którym teraz tkwi paradygmacie.
Codziennie wcześnie rano, mała mrówka przybywała do pracy i natychmiast rozpoczynała wykonywanie swoich obowiązków. Produkowała dużo, a to co robiła dawało jej satysfakcję.
Szef lew był zdumiony widząc, że mrówka pracuje bez nadzoru. Pomyślał więc, że jeśli mrówka może wytwarzać tak dużo bez nadzoru, to czyż nie wytwarzałaby jeszcze więcej, gdyby miała nadzorcę?!
Zatrudnił więc karalucha, który posiadał szerokie doświadczenie jako nadzorca i znany był z pisania znakomitych raportów.
Pierwszą decyzją karalucha było wprowadzenie systemu kart zegarowych. Potrzebował także sekretarki, by pomagała mu pisać i drukować raporty oraz pająka do zarządzania archiwami i monitorowania wszystkich operacji czasowych
Lew był zachwycony raportami karalucha i poprosił go o sporządzenie dodatkowych wykresów, w celu opisania tempa produkcji i przeanalizowania trendów tak, by mógł je wykorzystać w prezentacji na zebraniach Zarządu.
Tak więc karaluch musiał kupić nowy komputer, drukarkę laserową i zatrudnić muchę do prowadzenia działu informatyki.
Mrówka, kiedyś tak produktywna i zrelaksowana, nienawidziła nadmiaru nowej papierkowej roboty i spotkań, które zabierały jej większość czasu.
Lew doszedł zatem do wniosku, że nadszedł czas mianowania osoby kierującej działem, w którym pracowała mrówka.
Stanowisko dał więc cykadzie, której pierwszą decyzją był zakup do biura nowego dywanu i ergonomicznego krzesła. Nowy kierownik cykada, również potrzebowała komputera i osobistego asystenta, którego wzięła ze sobą z poprzedniego działu po to, by pomógł jej przygotować Strategiczny Plan Optymalizacji Kontroli Pracy.
Dział w którym pracowała mrówka stał się smutnym miejscem, gdzie nikt się już nie śmiał, za to wszyscy byli nerwowi. W tym samym czasie cykada przekonała szefa lwa, co do absolutnej konieczności przeprowadzenia badania środowiska pracy.
Po przeglądzie kosztów funkcjonowania działu mrówki lew stwierdził, że efektywność uległa znacznemu zmniejszeniu. Zatrudnił więc sowę, prestiżowego i znanego konsultanta, by ta przeprowadziła audyt i zaproponowała rozwiązania.
Sowa spędziła na produkcji trzy miesiące i przygotowała ogromny, wielotomowy raport, kończący się następującym wnioskiem: “W dziale jest przerost zatrudnienia”.
Zgadnijcie, kogo lew zwolnił jako pierwszego?
Oczywiście mrówkę, gdyż wykazywała „brak motywacji i negatywną postawę”.
Ps. Jest jeszcze nadzieja w dyrektorach ale pierw klapki z oczu...