PGNiG walczy o przetrwanie Sobota, 13 grudnia 2014 (02:00)
Spółka odpowiedzialna za bezpieczeństwo gazowe kraju po liberalizacji rynku gazu może nie przetrwać. Obciążają ją niekorzystne kontrakty długoterminowe i wysokie obligo gazowe. PGNiG, spółka Skarbu Państwa (72 proc.) odpowiedzialna za bezpieczeństwo gazowe kraju, po otwarciu polskiego rynku gazu znalazła się w patowej sytuacji, której może nie przetrwać. Na razie zapewnia o dobrej kondycji, a jednocześnie restrukturyzuje się, sprzedaje majątek i szykuje zwolnienia grupowe pracowników. Jej sytuację omawiali na posiedzeniu sejmowej Komisji Skarbu Państwa prezes Mariusz Zawisza i jego współpracownicy. Podali tysiące zbędnych, zbyt szczegółowych danych, lecz wyraźnie unikali syntetycznej oceny kondycji spółki. – Nasza prezentacja buduje obraz stabilności grupy PGNiG po trzech kwartałach – wyjaśnił Zawisza. Przyznał, że konieczne są zwolnienia pracowników w związku z konsolidacją grupy i redukowaniem kosztów. – Bez konsolidacji część spółek musiałaby upaść, przedłużono o dobrych kilka lat ich agonię – powiedział prezes spółki. Chodzi zwłaszcza o spółkę Exalo Drilling i PGNiG Technologie. Włączenie monopolisty, jakim było PGNiG, do swobodnej gry rynkowej blokują zawarte wcześniej długoterminowe kontrakty oparte na znacznie wyższych cenach niż dyktuje rynek. Chodzi o stary rządowy kontrakt jamalski z 1996 r. na dostawy gazu z Rosji, przedłużony przez rządzącą koalicję do końca 2022 r. oraz całkiem świeży kontrakt na dostawy gazu skroplonego z Kataru do gazoportu w Świnoujściu. LNG jest o kilkadziesiąt procent droższy od gazu dostarczanego rurociągiem. Od listopada PGNiG renegocjuje kontrakt jamalski w zakresie ceny za gaz, natomiast zakończone ostatnio ugodą renegocjacje kontraktu katarskiego nie obejmowały ceny surowca zawartej w wieloletnim kontrakcie. Tymczasem światowe ceny gazu spadają pod wpływem rosnącego wydobycia gazu łupkowego za oceanem oraz polityki Stanów Zjednoczonych wobec Rosji. – Na rynkach europejskich od kilku lat pogłębia się tendencja „odklejenia” rynkowych cen gazu od cen ropy. Od początku roku spadki rynkowych cen gazu w dostawach spotowych w Niemczech przekroczyły 30 proc., co gwałtownie zwiększyło atrakcyjność cenową importu gazu do Polski – powiedział Piotr Sudoł z PGNiG. Firma znalazła się w pułapce: nie może obniżyć ceny za gaz do poziomu rynkowego, ponieważ musi co roku zakupić ponad 10 mld m sześc. drogiego gazu od Rosji, po cenie opartej na cenach produktów ropopochodnych. Zawarta w kontrakcie klauzula take or pay (bierz lub płać) powoduje, że PGNiG, nawet jeśli tego gazu nie odbierze, musi za niego zapłacić. Nie lepiej przedstawia się sprawa z LNG. Nie dość, że PGNiG musi go kupić po wysokiej cenie, to na dodatek zmuszone będzie ponosić koszty funkcjonowania terminalu w Świnoujściu. Koszty te mają bowiem obciążać odbiorców, którzy zakontraktowali LNG, a PGNiG jest, jak dotąd, jedynym klientem przyszłego gazoportu. Na szczęście dzięki zawartej ostatnio ugodzie z Qatargas polskiej spółce udało się ograniczyć straty wynikające z zastosowania klauzuli „bierz lub płać”. Wiadomo bowiem, że PGNiG nie odbierze gazu w terminie, gdyż gazoport wciąż jest niegotowy. Dobijanie obligiem – Proces liberalizacji rynku gazu w Polsce przeprowadzany jest bardzo szybko – podmioty zewnętrzne uzyskały pełny dostęp do polskiego rynku, na którym konkurują z nami, na zachodniej granicy otwierane są wirtualne rewersy, wprowadzono „gazowe obligo” – wyliczał Piotr Szlagowski z PGNiG. Obligo jest głównym narzędziem liberalizacji rynku gazu. Ustawodawca zobligował PGNiG do sprzedaży pewnego wolumenu gazu poprzez giełdę, a w praktyce – ze stratą wobec wysokich cen zakupu surowca z kontraktu jamalskiego. Ponieważ rynek nie istniał, stworzono fikcję: PGNiG powołało spółkę-córkę, która kupuje gaz od spółki-matki po giełdowej cenie. Obligo ustanowiono na horrendalnie wysokim poziomie – w przyszłym roku dojdzie do 55 proc. zasobów gazu, którymi dysponuje PGNiG. Za niewykonanie obliga grożą spółce astronomiczne kary, na poziomie 10 proc. przychodów. – Istnieje ryzyko, że PGNiG nie zbilansuje portfela – przyznał przedstawiciel spółki. „Proces liberalizacji rynku połączony z wprowadzeniem obliga giełdowego niesie dla PGNiG ryzyko utraty części klientów i ograniczenia przychodów z segmentu magazynowania. Obecny portfel pozyskania gazu GK PGNiG zakłada pokrycie całego popytu na gaz w Polsce. Biorąc pod uwagę ryzyko utraty istotnej części rynku przez GK PGNiG istnieje ryzyko niezbilansowania portfela Grupy” – czytamy w dokumencie prezentującym sytuację spółki. Na razie PGNiG, jak to celnie ujął dr Marcin Tarnawski, ekspert Instytutu Kościuszki, w komentarzu dla portalu biznesalert.pl, „w bardzo sprytny sposób ’maskuje’ wysoki koszt zakupu surowca z Rosji, co w połączeniu z niższym kosztem gazu krajowego pozwala utrzymywać konkurencyjną cenę dla odbiorców końcowych”. To zjawisko jest nazywane „subsydiowaniem skrośnym”. Kiedy nastąpi pick gas? Przychody z eksp