O jej, pojawiły się nowe odpowiedzi :-)
@Młodszy Doradco - zapewne konsultujecie z Kierownikiem odpowiedzi ;-) W dawnej pracy też było o nich troszkę w internecie, ale firma miała tego świadomość i był nawet oddelegowany do tego specjalny człowiek, który pisał odpowiedzi ;-) Takie niby normalne, ale za kulisami ustawione odpowiedzi :-)
Ogicom generalnie nie jest zły - jest on po prostu nie dla każdego typu człowieka. Fakt, że studiowałam na kierunku gdzie również miałam jako przedmiot psychologię, lecz nie trzeba chyba studiów, by zobaczyć, jak kierownictwo manipuluje, aby podsycić sprzedaż a czasem i skonftontować zespoły między sobą, aby wyniki skoczyły. Podobnie konkursy nie są jako miły gest, ale jako karta przetargowa na celowe podsycenie do osiągnięcia wyników. Tam udaje się sympatię, szczególnie tę ze strony kierownictwa. Sympatia służy do manipulacji i wykorzystywania jej do podkręcania wyników. Jak wyniki się pogarszają, nagle ton się zmienia - nie wywalają nikogo od razu, bo znaleźć kogoś nowego na miejsce starego to znów straty bo najpierw nowa osoba musi się wyszkolić a nie wiadomo czy zostanie. Czysta kalkulacja.
Podobnie coachingi - to żadne coachingi. Pan zajmujący się szkoleniami nie wie obok czego coaching stoi. Byłam kiedyś na coachingach prawdziwego coacha - Pana Adama Dębowskiego. I tam zostałam pozytywnie przemaglowana z czego naprawdę coś wyniosłam, a cała firma nagle dostała skrzydeł. Nie chcę mówić za wiele, bo to są tajemnice firmy Ogicom (jeszcze Ogicom gotowy mnie ścigać...), ale byłoby o czym pisać. Jak można w ogóle człowieka przekładać na jakąś skalę punktów - dążą do tego, aby człowiek jak wytresowana, niedająca się zaskoczyć małpka sprzedawał umowy...
Po prostu to jest praca dla ludzi, którzy nie mogą brać jej do siebie, nie dających się wciągnąć w gierki i mieć gdzieś czy plan sprzedażowy się uda czy nie, bo Ogicom nie wynagrodzi tego jak ktoś wpadnie w stres i włosy sobie z głowy rwać zacznie, a przez plany po nocach spać nie będzie mógł. Nie warto traktować tej pracy jako stabilną, stałą przystań - Ogicom lubi kasę, podejrzewam, że dla niej zamknęli resztę oddziałów w Polsce aby mieli jej więcej bez dzielenia pomiędzy placówki. Także wyeksploatują pracownika ile wlezie a jak trzeba będzie, pozbędą się zmęczonego materiału i zastąpią nowym. Samo to, że wśród pracowników chyba nie ma jakieś stałej, wieloletniej kadry sprzedawców o czymś świadczy - po prostu u każdego przychodzi moment, w którym płynie dalej zostawiając Ogicom za sobą, bo tak całe życie się pracować nie da. Parę miesięcy temu widziałam nawet ich nowe ogłoszenia pracy - czyżby znowu kadra się wykruszała? :-)
Nie żałuję, że popłynęłam z falą tej tak zwanej "fluktuacji" - bo ten żałosny wyścig szczurów (czy nikt go z pracowników nie widzi, czy nie chce?) jest okropny. Ja bardzo lubię małe biura, gdzie ludzie robią coś z pasji i pasję przekładają na pieniądze. A Ogicom to taka duża hurtownia bez sumienia, co własną babkę za dobrą umowę by sprzedała. Już wolałabym pozycjonować się u jakiegoś lokalnego specjalisty niż u takiego hurtowego molocha - osobiście gdy pierwszy raz przeczytałam umowę pozycjonowania sama byłam szczera ze sobą, i takiego czegoś bym nie podpisała.