Już od jakiegoś czasu jestem pracownikiem QNT – wystarczająco długo, żebym mógł się wypowiedzieć w tym temacie. A żeby nikt mnie nie posądził o celowe „słodzenie”, nie mam zamiaru napisać nic co pozwoliłoby mnie zidentyfikować, jedynie swoją opinię.
Ogólnie rzecz ujmując jestem bardzo zadowolony z pracy w QNT. Na tyle, że nie chciałbym jej zmieniać, choć przyznam, że trafiają mi się różne, dość intratne propozycje.
Mam też pewne porównanie, bo pracowałem już zarówno w małej, rodzinnej firmie, jak i w bardzo dużym przedsiębiorstwie. I tu od razu odniosę się do zarzutów co do systemu zarządzania (które pewnie po części mogły wynikać właśnie z braku szerszej perspektywy i porównania). W QNT nie jest może idealnie, ale w porównaniu z niemocą w korpo, albo układzikami w małych firemkach, tu skala takich zjawisk jest zupełnie inna. W zestawieniu z wcześniejszymi doświadczeniami, w takich warunkach naprawdę mogę pracować.
Ścieżka rozwoju zawodowego - no tak, to nie jest korpo, gdzie skomplikowaną siecią ciekawie brzmiących tytułów zawodowych można ją zasymulować, aż ktoś się zorientuje, że co półroczna zmiana tytułu w sumie niewiele daje. Tu faktycznie trzeba ogarniać swoją dziedzinę, żeby móc zrobić krok dalej. I trzeba go zrobić, a nie liczyć, że ktoś go zrobi za nas. Ale przecież żyjemy w kapitalizmie, a nie socjalizmie – nic ci się nie należy za to, że po prostu przychodzisz do pracy i nikt nie będzie podsuwał ci awansów i podwyżek pod nos z automatu za sam fakt istnienia. Owszem trzeba się czymś wykazać, żeby w ogóle się pokazać. A jak się już pokaże i zapracuje na dobrą opinię, to trzeba zawalczyć o swoje, ale tak przecież powinno być. I na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że można i że to działa.
Inny z przedmówców miał rację z tym, że QNT faktycznie oferuje sporo pozapłacowych benefitów i ma zaskakująco dobre podejście do potrzeb pracowników. Właściwie co jest potrzebne, to może się pojawić. Sprzęt do pracy, czy rozrywki, imprezy, wyjazdy, szkolenia - czasem wystarczy się wykazać tylko na tyle inicjatywą, żeby jedynie coś zaproponować. I tu mowa nawet o rzeczach, które wydają się na pierwszy rzut oka niemożliwe – chcesz saunę, zrobi się, chcesz wsparcie wyprawy gdzieś na koniec świata, czy specjalistyczny sprzęt do rzadkiego sportu, wesprzeć akcję charytatywną, zorganizować wypad – można coś załatwić. Z czymś takim naprawdę nigdzie się nie spotkałem – ludzie z pomysłami i aktywni są premiowani. Ok, ja może nie jestem największym faktycznym konsumentem takich benefitów, ale cieszy mnie świadomość, że to działa i gdyby się pojawiła jakaś poważna potrzeba, typu nie wiem – jestem jakiś czas bez samochodu, potrzebuję siebie czy kogoś przenocować, pożyczyć dowolny sprzęt, aulę czy cokolwiek, to bez problemu mogę liczyć na wsparcie firmy. Jeśli ktoś się komunikuje z przełożonymi i wysuwa jasne komunikaty, to może się dogadać. Na przykład dla mnie ważne było podejście do organizacji czasu pracy (w związku z pasjami, które sobie rozwijam prywatnie), więc postawiłem sprawę jasno, że to jest jeden z moich priorytetów i spotkało się to z akceptacją i jest szanowane – bardzo jestem za to wdzięczny.
Przyznam też, że bardzo sobie cenię i szczerze lubię zarówno osoby z którymi pracuję, jak i dla których pracuję, więc może dlatego jest mi po prostu łatwiej być zadowolonym z codziennej pracy. Ale uczciwie mówiąc i w całej firmie nie zdarzyło mi się poznać wielu jakiś szczególnie niesympatycznych postaci – pod tym kątem to naprawdę fajna ekipa ludzi. A przecież oczekiwać, że będzie się miało dobre relacje z absolutnie każdym to też utopia (poza tym to przecież praca, a nie spotkania towarzyskie, więc w trudniejszych wypadkach zawsze pozostaje profesjonalny dystans).
Postanowiłem napisać coś od siebie, bo trafiłem na ten portal i pomyślałem, że to nie jest całkiem fair i nie jest to całkiem obiektywne podejście, bo z reguły na takich forach swoje pretensje wyrażają Ci, którym z jakiś powodów nie było po drodze z daną firmą i pojawia się dużo, często przesadzonego, jadu. Natomiast zadowolona większość nie ma potrzeby wypowiadania się w takich miejscach i ich głos nie jest słyszany. A faktem jest, że w QNT wiele ludzi pracuje dość długo. Jeśli ktoś nie odpadł w pierwszych miesiącach czy latach, to raczej postanawia pozostać z firmą przez dłuższy okres. A w naszym kraju wiecznych narzekaczy czyny mówią wyraźniej niż słowa – i o to się opierając - QNT to naprawdę bardzo dobry pracodawca.