Witam serdecznie. Jako zwerbowany przez TransLine Resource mogę dorzucić kilka słów od siebie.Po pierwsze chciałbym ostudzić emocje piszących przede mną , bo nie chodzi w tym forum o to , by wzajemnie obrzucać się obelgami , lub wymyślać sobie od cebulaków. Chcę podzielić się swoją obiektywną opinią ze wszystkimi , którzy mają zamiar tu przyjechać do pracy i po normalne życie za pośrednictwem tej agencji. Prawdą jest , że po złożeniu aplikacji nastąpił bardzo szybki (kilkugodzinny) odzew z ich strony. Prawdą jest , że błyskawicznie przeprowadzony pierwszy etap rekrutacji , polegający głównie na rozmowie telefonicznej w j.angielskim spowodował całą lawinę telefonów i maili ze strony TransLine , co powinno dać mi do myślenia ,ale cóż... Może skoro brytyjska firma , to i brytyjskie podejście. Nic bardziej mylnego. Ja na szczęście nie musiałem jechać nigdzie na żadne spotkanie , a całą bajkę o U.K. usłyszałem podczas video konferencji prowadzonej przez Pana (usunięte przez administratora) Prawdą jest , że informacje udzielone podczas tejże pogadanki pokrywają się z prawdą w sposób wygodny dla agencji. W moim przypadku pilnie potrzebny był operator wózka widłowego. Nawał korespondencji ze strony agencji robił na prawdę dobre wrażenie , aż do kluczowego momentu , czyli wysłania skanu biletu lotniczego. Od tej pory zostałem przeniesiony z listy "kusimy cię" , na listę "mamy cię". Zapowiadana pomoc ze strony konsultantów po przylocie , właściwie nie istnieje. Niestety wbrew zapewnieniom , to nie konsultant dzwoni do nas po podaniu angielskiego numeru telefonu , tylko to my musimy za nim wydzwaniać , od zameldowania przybycia poczynając , na induction kończąc. Oszczędzono mi co prawda wątpliwej przyjemności korzystania z usług "Rusłana" , lub innego Phoenixa , zostawiając zakwaterowanie na mojej głowie , z czego jestem jak najbardziej zadowolony , choć omawiane na prezentacji 60 funtów za pokój tygodniowo należy włożyć między bajki. Jeden z moich znajomych przy szukaniu kwatery faktycznie skorzystał z usług pewnej angielki w jakiś sposób poleconej przez agencję i istotnie podpisał kontrakt , który już na starcie znacznie przewyższył kwotę 400 funtów , które to powinno wystarczyć "na start" i spokojne przeżycie do pierwszej wypłaty. W kwestii pracy , to akurat w moim przypadku praca była już następnego dnia po pisemnej rejestracji w agencji.Niestety znacznie odbiegała ona od tej , do której zostałem zwerbowany. Zamiast jeździć wózkiem widłowym , zapylałem w magazynie owijając folią metalowe stelaże z towarem , co jest największą zmorą i najbardziej znienawidzoną robotą pośród wszystkich tam pracujących. Generalnie przez całą zmianę , non stop tą samą (nie ma tam rotacji zmian) jest się wpatrzonym we własne safety boots , w pozycji zgjętej , bez widoków na poprawę sytuacji. Jakiekolwiek licencje które posiadacie , bez Brytyjskiej akceptacji i pieczątki (tzw. refresh) możecie sobie po przylocie tutaj wsadzić ... wiecie gdzie. Szkoda tylko , że przed wylotem nikt o tym nie wspomniał.Na mailowe zapytanie , co w związku z tym , dowiedziałem się od agencji , że mam we własnym zakresie chodzić za supervisorami , brylując licencją i sam sobie starać się o pracę na stanowisku , do jakiego zostałem zwerbowany , co w przypadku braku angielskiego refresha jest niemożliwe. Więc koło się zamyka. Koszt takiej imprezy to około 130 funtów , o czym też nikt nie wspominał podczas prezentacji.W moim przypadku , z racji znienawidzonej przez wszystkich pracy nie byłem ani razu odwoływany.Istotny problem jeśli chodzi o wynagrodzenia , to nie wypłaty za przepracowane dni , bo te były zgodnie z zapowiedzią systematycznie co tydzień , ale wypłata za dzień wolny
(tzw. holiday), to istna droga przez mękę. Trzeba upominać się o należne wynagrodzenie nawet przez kilka tygodni. Generalnie , jeśli decydujecie się na wyjazd do pracy z tą agencją , to wasza decyzja. Ja miałem tak , a nie inaczej , a z wpisów wnoszę , że wielu miało gorzej , choć niektórzy lepiej. Ostatnia sprawa , to zachwalana przez TransLine agencja od kart i kont. Nie dajcie się zrobić w jajo. Każdy bank założy wam konto za free i dopóki będziecie mieli na nim choć jednego funta , wszystkie operacje i bankomaty macie za free. Przelewy międzynarodowe są drogie , ale można skorzystać z usług agencji , płacąc za przelew zamiast 10 funtów ,nawet zaledwie 99 pensów. Jesteście dorosłymi ludźmi , więc zrobicie jak chcecie. Ja na pewno drugi raz do pracy z nimi nie pojadę. Nie wiem też skąd wzięła im się liczba 89% procent zadowolonych ludzi podana podczas prezentacji , bo z ilości i jakości wpisów jakie już miałem wątpliwą przyjemność o nich przeczytać , raczej powinna ona oscylować w granicach 8,9%. Pozdrawiam życząc szczęścia wszystkim zdecydowanym na wyjazd , oraz współczuję wszystkim już wyrolowanym.