Odpowiadając na pytanie, szczerze mówiąc nie słyszałem żeby coś takiego było i nie płacili żadnych kar. Zarządcy TTJ zawsze kontrolowali to co się dzieje na budowach czy zleceniach. Wiem, że jakiś kierownik na jednej z budów mocno im nawijał makaron na uszy, jak się zorientowali to co dziennie sami doglądali przerobów na zmianę i nadrobili wszystko w kilkadziesiąt tygodni żeby się wyrobić na dzień odbioru. W takich sytuacjach P. Tomek mocno ciśnie wszystkich od dostawców po podwykonawców i ludzi. Fakt jest taki że po takiej robocie dostałem dobrą premię.
W tej firmie zrobił się ostatnio problem przez Wodrol z Rzeszowa, to miała był firma która miała ich poprowadzić mocniej w branże, mieli duże referencje i duży kontrakt na Śląsku. Wiem nie wiele ale Prezes tamtej firmy przed sprzedażą akcji chciał dostać kilka milionów dla Wodrol bez zabezpieczeń i na tym się wszystko wywracało, oni i tak w to weszli bo chcieli realizować kontrakt ale podobno zaraz po zakupie akcji za dwa dni został wypowiedziany ten duży kontrakt. Wiem, że strasznie o niego walczyli ale coś się tam nie udało. A ten WODROL to straszna lipa jest, firma z innej epoki, komuna straszna i tak naprawdę nic nie oddają bez usterek. Na Dębicy TTJ po nich straszną kasę wpakował na poprawki bo studnie były za nisko, kilkadziesiąt wymieniali, robili roboty za Wodrol które już niby zrobione, cuda tam były. Wiem od chłopaków, że się z tym uporali.
Pan Tomek potrafi być strasznym katem jak coś nie idzie jak należy albo są jakieś problemy z wykonaniem. Pamiętam jak mówiliśmy że się coś nie da. Sam brał się za robotę i zawsze się dało, potem już każdy mówił "wiem, wiem da się". Ta firma to jest dziwna sprawa, nigdzie Zarząd i ścisłe kierownictwo tak nie analizowało każdej sprawy i tak nie wnikało w to co się dzieje na budowie, kierownicy zawsze przymykali oko a oni wnikali do końca jak był jakiś problem.