Martyna Gliwice10.09.2017 23:19
Inne
Potwierdzam opinię przedmówcy. Po 1,5 miesiąca pracownia nad sklepem stacjonarnym, wielogodzinnych spotkaniach dostałam telefon 24h przed pierwszym dniem pracy że szef (Przemysław Mitręga) się rozmyślił i jednak nie zostanę zatrudniona. Poinformował mnie również, że to dla niego także problem bo nie ma przeze mnie nikogo do pracy. Nie dowiedziałam się dlaczego taka decyzja została podjęta, właściciel nie chciał odpowiedzieć na moje pytanie. Przestrzegam także przed spotkaniami - nikt nie określa ile one trwają i rozmowa trwa więcej niż 5h. Zamiast o ważnych rzeczach szef opowiada o sobie i swoich przemyśleniach niezwiązanych z pracą. Pan Przemysław blokował mnie przez dwa miesiące, podczas których zapewniał mnie o tym, że otrzymałam już pracę. Cieszę się, że nie dostarczyłam mu materiałów dotyczących marketingu i social media, jednak i tak dowiedział się ode mnie dużo. Włożyłam serce i pracę w przygotowanie wszystkiego a zostałam wykorzystana i niekulturalne potraktowana. Przestrzegam!