Szczera opinia od osoby, która tam pracowała, zaczynasz na umowie miesięcznej czasem ciut dłuższej, dostajesz na rękę 7 zł za godzinę, pierwsza podwyżka i dalsze umowy będą zależne od tego czy bierzesz l4 czy pomimo choroby przychodzisz do pracy i jak sobie radzisz. Nie powiem, że było lekko, ale ludzie ze zmiany w moim przypadku byli pomocni żeby oswoić się z pracą i maszyną, na lidera też nie będę za bardzo narzekać, mój był w porządku. System 6S, audyty, człowiek czuję się trochę jak w podstawówce, jak przychodzi Aśka i pyta co to jest iway. Można wykuć te pare regułek i po sprawie, no i trzeba pamiętać, żeby ogarnąć swoje miejsce pracy, po poprzedniej zmianie, bo tłumaczenie, że to zostało po poprzedniku nic nie daje. Schodzi się z hali idealnie o 6:00, 14:00 i 22:00, a każde wcześniejsze wyjście przez bramę niż 4 minuty po danej godzinie skutkuje obcinaniem premii. Jak wyliczyli te 4 minuty to mnie nie pytajcie. Teraz przynajmniej na mpk się nie spóźnisz bo odjeżdża najwcześniej 11 minut po godzinie zero. Dojeżdżanie autem to kwestia dogadania się z kimś z hali, bo samemu nie opłaca się jeździć, plus nie ma gdzie parkować od kiedy malow, sąsiad zza płotu, zaczął budować nową halę. Praca jak to praca, można trafić na 4 halę, tam panuje słynny Wiesiek, który potrafił chodzić z alkomatem i kazał dmuchać wyrywkowo pracownikom, od taka krótka przerwa od pracy. Teraz podobno tego nie ma, choć na wejściu zdarzają się wyrywkowe kontrole stanu trzeźwości. Na słynnej 4 hali traficie na klejarki-raczej mężczyźni, bądź na czyszczenie - raczej panie, bądź na którąś linie produkcyjną, gdzie żeby iść do toalety musisz kogoś poprosić żeby Cie zastąpił bo produkcja musi trwać. Na hali nr 2 traficie pod skrzydła słynnej pani Ewy, mniej dokuczliwa niż Wiesiek, ale też ma swoje odchyły i, która jak sama twierdzi co zebranie "do normalnych ludzi nie należy", a przecież z panią kierownik zawsze trzeba się zgadzać. Ta hala również oferuje pracę na klejarkach, bądź jako czyszczące, jest jeszcze linia komplementu ( nie polecana dla osób wątłej budowy, odwracanie przez całe 8h szklanych półek ważących po 7kg każda, powoduje częste omdlenia u kobiet, szczególnie jak na hali jest coś koło +30 stopni w okresie letnim, lepiej jest już zimą kiedy jest coś koło 15, w skrajnych warunkach +4), do tego linia produkcyjna i gunary (takie duże stoły, które służą do wycinania kartoników "paspa..coś tam". Pracowałam w padmie kawał czasu, w ciągu 2 lat "zapremiowałam" ze stawki 7zł/h do stawki 9zł/h, plus premie 300zł, o ile sumiennie przychodzi się do pracy. Bywało gorzej i lepiej, czasem ciężko było wystać na hali w temperaturze dużo ponad +21, a jeszcze gorzej pracowało się nocą w 4 bluzach i rękawiczkach. Oczywiście gdziekolwiek traficie, każdy ma do wykonania normę, określona odgórnie ilość ramek do sklejenia, wyczyszczenia, kartoników do wycięcia. Bez normy nie ma premii, za ponad normę płacą ekstra, grosze, ale dla niektórych pracowników to tak duża zachęta, że robią ile wlezie, tracąc tym samym w oczach reszty pracowników. Każdy głupi bowiem wie, że skoro można więcej to normy zostaną podniesione i za te więcej nie będą już płacić ekstra, tylko normalną stawkę. Ale mądrego inaczej nie przekonasz. To by było na tyle. Jakieś pytania? Wątpliwości?