Razu pewnego wybrałem się do Jelcaru,celem ustalenia z diagnostą terminu obsługi,oraz konsultacji-(myślę że z najlepszym w Jeleniej Górze)ze "szpecem"od pomp wtryskowych.Drzwi obu mechaników sąsiadują ze sobą,z tymże do warsztatu pomp wtryskowych,trzeba przejść przez jeden garaż.Kiedy przeszedłem przez drzwi garażu do holu,zauważyłem,że warsztat pomp jest zamknięty,odwracając się na pięcie,postanowiłem wyjść.Nagle z końca korytarza usłyszałem donośny głos męski-"czego pan tu szuka?"-spojrzałem w prawo i zauważyłem dwóch mężczyzn stojących przy naprawianym pojeżdzie w końcu korytarza.Jeden z nich ubrany był po roboczemu,drugi zaś w czystym ubiorze pod krawatem,ciemny włosy kręcone lekko szpakowate średniej budowy z ręką w kieszeni,z okularami wiszącymi na łańcuszku,palący papierosa-obaj panowie ok. pięćdziesiątki,lub chwilę po.Podszedłem do nich z zapytaniem o mechanika od pomp.Wówczas palący gość z ironią,oraz podniesionym głosem krzyknął raz jeszcze "co ja tu robię,i czego tu szukam?...tutaj się nie wchodzi..."Odpowiedziałem stanowczo,i zrozumiale,że nie szukam tutaj jego,a w ogóle kim on jest,skoro zadaje mi te pytania,i nakazuje wyjść.Odpowiedział,że jest tu pracownikiem,na kierowniczym stanowisku...Wówczas to ja zapytałem,czy jako kierownik-osoba przestrzegająca BHP,oraz przepisów,wymagająca tegoż samego od swoich pracowników-może on w miejscu zakazanym swobodnie palić papierosa?-nie odpowiedział nic,tylko szybko zgniótł niedopałek wyrzucając go na ziemię holu-po czym znów rozkazująco powiedział abym stąd wyszedł-podchodząc do mnie i ręką wskazując drzwi.Co też i uczyniłem,gdyż i tak miałem zamiar wyjść.Warsztat,holl,poczekalnia,lub inne pomieszczenia,są miejscami publicznymi,i każdy z zamiarem uzyskania porady,pomocy,lub innego mechanicznego problemu może tam wejść,i bezpośrednio porozmawiać z mechanikiem...Tak jest zawsze i w każdym NORMALNYM warsztacie mechanicznym.Ja nie poszedłem tam zamówić Pizzy-chciałem tylko uzyskania rzetelnej informacji.Nie rozumiem reakcji tego gościa?powinien się on udać na jakieś konsultacje z udziałem psychologa,psychoterapeuty,bądż innego fachowca.Zapisać się na terapię grupową...Może zmienić tryb życia?znależć jakieś zainteresowanie czymś po pracy-może rower,może wędka?może wreszcie pogodzić się z żoną,kochanką,bądż konkubiną?zacząć rozwiązywać domowe problemy w domu,a nie przynosić ich na forum do pracy?nie wiem...Zachowanie faceta było nieprofesjonalne,płytkie,ćwierć inteligentne,lakoniczne,patetyczne,absurdalne...Po wyjściu,dowiedziałem się,że ów gość nosi nazwisko prawdopodobnie Luty,lub Kwiecień,albo coś po środku...Mechanik natomiast z nim wówczas stojący,zachowywał się spokojnie,inteligentnie uspokajając zdenerwowanego(nie wiadomo czym) krawaciarza...Jeśli kierownictwo tak się zachowuje dla klientów,to czy ich podejście merytoryczne do napraw naszych pojazdów jest inne?