Opinia po roku pracy jako menadżer, pracowałam chociaż dzień na każdej z obecnie 5-ciu restauracji należących do KPM. Praca sama w sobie bardzo fajna, chociaż do najłatwiejszych nie należy, bo jest trochę dźwigania i użerania się z ludźmi, plus jednak jest to dynamiczna i szybka praca. Ludzie z którymi się pracuje w większości są super, przemili i pomocni, zwłaszcza na początku. Grafik pracowniczy oraz często menadżerski wywieszany z tygodnia na tydzień, co o ile mi wiadomo jest niezgodne z prawem. Pracuje się w każdy weekend chyba, że miesiąc wcześniej poprosisz o wolne i wpiszesz w zeszyt. Wolna ustawowo jest co czwarta niedziela, oczywiście gdyby dało się to obejść to każdy by rypał jak głupi w każdy weekend. Praca w każdy weekend i święto, ani grosza dodatkowo płatne. Wieczne braki kadrowe, które sprawiają że trzeba pracować na trzech stanowiskach naraz. Przez to atmosfera często jest napięta. Najważniejsze są czasy obsługi, możesz się popłakać i zwymiotować robiąc kanapki 12stą godzinę, tylko nie proś o przerwę, która ci się należy. Tekst typu " menadżerowie nie muszą chodzić na przerwy" jest na porządku dziennym. Mało tego człowiek w ciągu całego dnia pracy usiądzie coś zjeść i ma wrażenie, że popełnia jakąś zbrodnie - mimo że należy ci się teoretycznie 30 minut przerwy w ciągu zmiany. Menadżer prowadzący zmianę nie widzi swoich 30 min przerwy, ba, nie widzi nawet 5 minut bo przez całą zmianę nie ma czasu pójść do toalety żeby wszyscy za nim nie wołali, chyba że jest to jakiś wyjątkowo martwy, deszczowy dzień w środku tygodnia. Wypłaty na czas, chyba że jest się na dłuższym zwolnieniu lekarskim, wtedy może się zdarzyć, że trzeba się upomnieć o pieniądze. Największy problem pojawia się jednak jeśli chodzi o osoby wyżej. Koordynatorzy oraz sama szefowa to najbardziej fałszywe osoby jakie spotkałam. Na początku oczywiście wszyscy są mili i uśmiechnięci, sprawiają wrażenie ludzi, którym zależy na pracowniku, żebyś pracował jak głupi osioł. Za plecami, np w pokoju menadżerskim nie szczędzą sobie niemiłych komentarzy i wymieniają z nazwiska ludzi, którzy im nie pasują. Nawiązywanie jakichkolwiek romantycznych relacji z osobami pracującymi na INNEJ restauracji jest perfidnie komentowane przez członków zarządu. Oczywiście romantyczne relacje z drugim człowiekiem oznaczają mniej czasu poświęconego firmie, bo jeszcze do kina się z kimś umówisz i nie będziesz mógł przyjść 6ty dzień w tygodniu jak zadzwonią. Broń boże wybrać urlop w dogodnym dla siebie terminie( nawet jeśli masz do tego całkowite prawo), jeszcze ci powiedzą, że mają już za dużo małżeństw w McD, więc zabronione. Po wzięciu L4 patrzą na ciebie jak na pasożyta, nawet jeśli to 2-3 dni bo w zimie stoisz 8h przy otwartym oknie linii Drive, więc przeziębiłeś się w pracy - da się to zaobserwować na przypadku każdej osoby korzystającej z L4. Ogólnie polecam przekonać się na własnej skórze, ludzie którzy nie mają problemu z takim traktowaniem pewnie odnajdą się tam z większą łatwością.