Zdecydowanie odradzam jakąkolwiek współpracę z tą firmą, również jak ich biurem ITC. Pewnie się zastanawiacie dlaczego, pracowałem tam 2-3 lata temu (niedługo, bo kilka miesięcy tylko), bo tylko tyle zdołałem tam wytrzymać. Nigdy nie spotkałem się z takim wyzyskiem.
1) Ich siedziba, pod którą są zbiórki jest w Chorzowie, dajmy na to, że musicie się stawić na 16:00, ale tak naprawdę nie macie liczonej godziny pracy po 16:00, bo dopiero o 16:00 ludzie się zbierają do autobusu, potem jest zazwyczaj długa jazda do danego sklepu, który zazwyczaj znajduje się na śląsku. Płacili jedynie 50% godzinnej stawki dopiero po 2 lub 3 godzinie jazdy, czyli jeśli jechałeś z ich siedziby do sklepu na inwenturę np. 1h, to nie dostawałeś ani złotówki. jeśli jechałeś np. 3h, to wtedy zarabiałeś jakieś komiczne 5zł netto, jeśli dobrze pamiętam, a już 3h spędziłeś "teoretycznie" w pracy, bo oni sobie ubzdurali, że trasa z ich siedziby do docelowego sklepu to trasa "do miejsca pracy", co było kompletnym oszustwem, bo trasa "do miejsca pracy" to trasa z Twojego miejsca zamieszkania do ich siedziby. Czyli, jeżeli miałeś 1h drogi do Chorzowa, a potem np. 2h z Chorzowa do sklepu, to byłeś już 3h poza domem i nie zarobiłeś ani złotówki, a to dopiero początek.
2) Często zajeżdżało się do sklepu przed 22:00 (a jak pewnie się domyślacie sklep zamykany jest o 22:00 i dopiero wtedy, gdy nie ma klientów można przystąpić do inwentaryzacji), ALE liczone pieniądze macie dopiero po odbiciu badga przez skaner Team Leadera, ale on Was nie odbije, dopóki nie zaczniecie liczyć, czyli jeśli dojedziecie na miejsce np o 21:00, to musicie za darmo tą godzinę koczować, ale nie, to nie koniec wyzysku.
3) Po 22:00 zaczynał się "briefing", który był obowiązkowy i również bezpłatny i choć każdy dokładnie wiedział, co miał robić, to jednak musiało się to odbyć i byłem raz na jednym briefingu na większym sklepie, który trwał ponad 40minut. Dopiero później schodzi się na magazyn lub na sklep, czeka się na przydzielenie miejsca liczenia, przygotowanie skanerów itd i dopiero po tym wszystkim, jak już wiemy, gdzie idziemy możemy zeskanować badga, także pomyślcie sobie, ile czasu już minęło, a Wy dalej pracujecie za darmo.
4) Podczas przygotowań skanerów przez Team Leaderów bezczelni "Top Guni" mogli sobie chodzić po sklepie i oglądać dogodne palety typu 200 kartonów mleka, 200 opakowań cukru itd, dzięki czemu zanim się jeszcze zaczęło, obliczali sobie coś takiego, dostawali skaner i nabijali już APM, którego Ty nigdy nie zdobędziesz, oczywiście zwykli pracownicy w tym czasie nie mają wstępu na sklep. Ty sobie policzysz łyżki po 1 sztuce i będziesz mieć niski APM, a oni cholernie wysoki.
5) Team Leaderów było od groma na sklepach i kompletnie nic nie robili, często siedzieli przed komputerami i rozmawiali i się śmiali, albo urządzali sobie spacery, byłem na wielu inwentaryzacjach i Team Leader ze skanerem w ręce to była rzadkość.
6) Ciekawym i cholernie nieprzyjemnym aspektem była również końcówka inwentaryzacji, czyli jak zostawało już naprawdę mało do liczenia, to Team Leaderowie odprawiali i odbijali większość pracowników, przez co siedzieli bezczynnie i nie zarabiali ani grosza, bo byli odbici z badga, a ta garstka ustawionych kolegów i koleżanek sobie powolutku liczyli, mój rekordowy czas nic nie robienia pod koniec inwentaryzacji wynosił 2h...za darmo. Po prostu siedzisz i czekasz, aż oni skończą.
7) Powroty busami to też była tragedia, czekało się czasem ponad godzinę, aż ludzie się zebrali w busie, bo ten gdzieś poszedł zapalić, tamta poszła się wysikać, tamta jednak jeszcze skoczyła do pobliskiego sklepu, tamten się gdzieś stracił i nie odbiera telefonu i czasem licząc od wyjścia z domu do powrotu do domu mijały 16h, a ja miałem płacone za 9h samej pracy, bo na dojazdy się nie załapałem, bo nie trwały powyżej 3h, potem czekanie przed inwenturą, po inwenturze, czekanie zanim bus pojedzie itd. I ludzie pracujący tam również wyjątkowe łby, ludzie po 30stce, którzy potrafili się o 5 nad ranem kłócić, że ktoś zajął ich miejsce, bo oni w drodze "do" siedzieli razem, a teraz muszą siedzieć osobno i kierowca nie może jechać, wielki kłopot, ludzie zmęczeni chcą do domu wrócić, ale nie mogą, bo ta pierwsza nie usiądzie bez swojej koleżanki, a tamta zaś nie ustąpi miejsca.
8) Ogólnie na sklepy było przydzielone za dużo Team Leaderów (patrząc, że nie liczyli) przez co jedna nocka z osłabionym składem się wydłużała nawet o 2-3 godziny, ktoś powie, że fajnie, bo się więcej zarobi, ale jak napisałem wcześniej, zrobisz takie 2-3 nocki z rzędu po 12-16h i będziesz miał dość.
9) Fajnym aspektem również było biuro ITC w Katowicach, prosiło się i nalegało o wysłanie skanu umowy na maila, bo nie każdy ma czas co chwilę jeździć do Katowic na ich pierdnięcie, to wysłać nie chcieli, pot