[Cześć I] Dziś był przełomowy dzień dla pracowników Mando, dzień który miał być jak wiatr w żagle każdego pracownika. Coś co miało Nas tchnąć by dumnie nosić koszule Mando, stało się jednak trochę inaczej... Zacznijmy od tego czemu tak długo czekaliśmy na to spotkanie. Odpowiedz jest bardzo prosta i potwierdzona. Dział HR jeszcze nigdy w historii firmy nie miał takich problemów z racji utraty pracowników jak teraz. Nie wiedzieli jak to zakończyć i unormować sytuacje. Dość liczne zwolnienia i tak były hamowane ludzką ciekawością tego co dziś usłyszą. Taktyczny 30 listopada gdzie jutro już jest Grudzień i bony w środku miesiąca są dobrym posunięciem by przytrzymać ludzi no i wigilia bo i może jakieś skarpetki wpadną. Udało im się bo większość gotowych ludzi po rozmowach czeka właśnie na te rzeczy, ale co potem ? Kwestia tego, że jesteśmy "finalistami". Co nam to daje? Nowych klientów, nowe plany produkcyjne i prestiż ? Zostało to skwitowane podziękowaniami Iwony, to bardzo miło oczywiście ale większość ludzi ma to głęboko w tyłkach, co z ludźmi którzy mimo tego, że chodzili zdenerwowani tamtą atmosferą a jednak postanowili pomóc firmie rozmawiając z audytorami w zamkniętym gronie. Była ich garstka a jednak nie mogli nawet zostać zebrani i jakoś bardziej docenieni. To pokazuje, że nie do końca warto robić coś więcej dla firmy. Część gdzie zawstydzona dziewuszka mówiła coś o finansach pominiemy bo skoro "rok oszczędności" sprawił, że i tak nie osiągniemy celów to odpowiedzcie sobie sami co będzie w przyszłym. Idźmy dalej, jeśli chodzi o podwyżki podstawy to nie to, że firma nam ją daje bo jest fajnie ale jest to poniekąd narzucone przez Państwo z racji ogólnego podniesienia zarobków wszystkich ludzi pracujących w roku 2018. Premia ? Ta premia, która może być NIEPRZYZNANA przez czynniki nie do końca zależne od Nas. Bo planu nie ma ? Bo reklamacja ? Do stołówki się już nie dorzucą bo i tak chodzimy podtruci przez jedzenie, które tam jemy. Nie zawsze ale jednak. Jeśli chodzi o dofinansowanie dojazdów to i tak jest to odpowiednio korygowane kiedy nie ma nas w pracy nawet jeśli nasze wolne jest "narzucone" ale to tylko dycha więc nie ma co dyskutować o tym dłużej. No i jest to 12 zł... Naprawdę już mogliście sobie z tym darować. Bony na święta będące w jakiś tam sposób wyśrubowane przez normy i nakazy pokazują, że im więcej pracujesz czyt. nadgodziny by firma mogła nadrobić plan tym gorzej na tym wychodzisz bo to wszystko liczy się do zarobku a potem dostajesz na ŚWIĘTA marne 100 zł a w lepszych przypadkach 300 zł. To jednak nie pokazało czego możemy się spodziewać dziś na spotkaniu a jednak zrobiły to paczki dal dzieci pracowników, których komentować nie trzeba. Ludzie tak bardzo liczyli na coś co sprawi, że będą chwili pracować a dostali drobne na kawę i słodycze. Kwestia procentów podwyżki ? Załóżmy, że 10 osób pracuje IDENTYCZNIE tak samo dobrze to i tak jedna osoba MUSI dostać . Jest to cholernie niesprawiedliwe, zwłaszcza, że mimo tego że jednak człowiek stara się to w momencie gdy podpadnie mniej lub bardziej przez przypadek, coś zrobi lub nie ma go dłużej w pracy to może liczyć co najwyżej na C. Ten system oceniania i tego jak ludzie reagują na tą całą szopkę sprawił, że ostatni okres w pracy był jeszcze gorszy niż zwykle. To smutne... Pracy jest coraz więcej a ludzi coraz mniej, a co gdy jednak Ci ludzie który pracują dobrze i lubią swoją prace jednak odejdą ? Co wtedy gdy osoba, która ogarniała nie tylko swoją prace ale jeszcze masę innych rzeczy jednak powie sobie dość jak Agnieszka Chylińska w swojej piosence ? Sory, za bardzo zboczyliśmy z tematu, ale gdy takich ludzi jednak braknie kto będzie szkolił tych, których jednak Mando przyjmie ? Poziom szkoleń i tak jest marny a źle wyszkolony pracownik będzie źle uczył innych i tak w kółko aż do upadku. Już i tak nieodpowiedni ludzie są na stanowiskach gdzie w innych firmach mogli by tylko o tym pomarzyć. Dziwnie było tak obserwować tych wszystkich ludzi, którzy tak krzyczeli, że chcą odejść, że to zrobią i że wszystko im nie pasuje łącznie z kasą a teraz coś zrobili ? Nie. Jedyną osobą która wyszła był pracownik QC któremu już teraz współczuje rozmowy z ich kierownikiem o temperamentnym kolorze twarzy a dobrze wiemy jak bardzo on lubi uprzykrzać życie swoim pracownikom, ale znów odbiegamy od tematu. Mimo tak wymownej rzeczy jaką on zrobił, wstał i wyszedł a wy co ? NIC !! Idealny moment by pokazać swoje nie zadowolenie, pokazać jak źle się dzieje by zobaczyli jak wychodzicie, by ich poruszyć to Wy nic ! Tępe wyrazy twarzy co głośniejszych "krzykaczy" pokazały kolejny raz jak ludzie mocni są tylko w gębie. Spytacie zapewne czemu ja do niego nie dołączyłem ? Miałem wielką ochotę to zrobić ale będąc na celowniku niewiele można. Jednak nie mówię tu o ludziach, którzy boją się o swoją pracę bądź ją lubią jak ja i tylko spuścić w dół głowę biorąc głębszy wdech a o tych co potrafią tylko narzekać, marudzić i uprzykrzać życie innym swoją toksyczną i jadowitą osobą.