Czyżby nasz Sofianek robił przekręty w Sochaczewie 16.08.2012 09:26
Inne
Czy teren cegielni kupiono aby odsprzedać go z zyskiem?
Okazuje się, że tylko dzięki staraniom Starostwa Powiatowego w Sochaczewie, komornikowi udało się sprzedać teren byłej cegielni na Boryszewie. Natomiast firma, którą ją zakupiła, działa zaledwie od sześciu miesięcy.
Jak już informowaliśmy, łódzka firma GT Polska zakupiła na licytacji komorniczej teren byłej cegielni na Boryszewie. Jak mówią władze miasta - to dla Sochaczewa wielki dzień, bo zdewastowany teren przejmuje prężnie działająca firma. Burmistrz dodaje również, że sprowadzenie jej do Sochaczewa poprzedziły niemal roczne negocjacje. W tym, co mówi burmistrz, tylko część jest prawdą - dotyczy to faktu sprzedaży cegielni.
Reszta jest co najmniej dyskusyjna.
Prężne spółki
Według [usunięte przez moderatora], właściciela spółki GT Polska, jego firma - działając w branży nieruchomości – „współpracuje z największymi graczami na świecie”, „potwierdziły one zainteresowanie przywróceniem w tym miejscu działalności przemysłowej i usługowej oraz stworzeniem miejsc pracy w Sochaczewie” - przekonuje właściciel spółki.
Brzmi to co najmniej dziwnie, jeżeli sprawdzi się zapisy o spółce w Krajowym Rejestrze Sądowym. Otóż GT Polska została zarejestrowana zaledwie 23 stycznia tego roku, a jej kapitał zakładowy wynosi jedynie 10 tysięcy złotych.
Spółka zajmuje się rozbiórkami, niwelacją terenu i obrotem nieruchomościami. Trudno jednak ocenić jej sukcesy na tym polu. Według Info Veriti Polska, największego dostawcy informacji gospodarczej w Polsce: spółka Rachedi nie wygrała dotąd żadnego przetargu, a jej wiarygodność kredytowa nie jest nawet możliwa do określenia.
Nie wiemy, jakie plany ma GT Polska wobec terenów na Boryszewie. Nie można jednak wykluczyć, że wyburzy starą cegielnię, zniweluje teren, podzieli go na działki i wystawi na sprzedaż.
Dodajmy, że firma jest zarejestrowana w Łodzi na ulicy Technicznej 7. Pod tym adresem zarejestrowane są także dwie inne firmy - należące do [usunięte przez moderatora] - Bizcom Europe, zajmująca się sprzętem komputerowym, oraz Bizcom Polska, która działa w obrocie nieruchomościami. Kapitał zakładowy każdej ze spółek to 10 tys. zł. Pierwsza z nich została zarejestrowana 31 stycznia a druga 20 stycznia 2012 r.
Urzędnicza pomoc
Jak twierdzi [usunięte przez moderatora] - Urząd Miejski zapewnił mu daleko idącą pomoc w znalezieniu terenów pod inwestycje. Jest to prawdą.
Jak wynika z naszych informacji, miejscy urzędnicy zaangażowali się nie tylko w kupno przez niego byłej cegielni, ale i części okalającego go terenu. Chodzi o działkę nr 446/6. Należy ona do Skarbu Państwa, ale na początku tego wieku została wydzierżawiona osobom prywatnym. W sumie są to prawie 4 hektary gruntów graniczących nie tylko z cegielnią, ale i zalewem boryszewskim.
Jak wynika z naszych informacji - na wiosnę tego roku - jeden z miejskich urzędników przekonał dzierżawców, aby ci odsprzedali [usunięte przez moderatora] wszystkie udziały w dzierżawie wieczystej. Podpisano umowę wstępną, według której [usunięte przez moderatora] zobowiązał się wykupić udziały do końca tego roku. Prawdopodobnie wynikało to z tego, że [usunięte przez moderatora] chciał mieć pewność, że uda mu się kupić od komornika cegielnię. Dodajmy że, według niepotwierdzonych informacji, GT Polska zapłaciła prywatnym właścicielom po ok. 10 zł za m kw. W przypadku cegielni cena wynosiła około 19 zł za m kw.
Świat według ratusza
Zakup terenów Unicermiki Boryszew S.A nastąpił 12 lipca. Problem jednak w tym, że inną niż miasto wersję wydarzeń - związanych ze sprzedażą - prezentuje Starostwo Powiatowe, które jest przedstawicielem Skarbu Państwa, czyli właściciela terenu. Tymczasem z informacji zamieszczonych na stronie Urzędu Miejskiego można odnieść wrażenie, że to tylko dzięki intensywnym zabiegom miasta udało się sprzedać cegielnię.
Na szczęście burmistrz nie zapomniał o [usunięte przez moderatora], komorniku sądowym, i [usunięte przez moderatora], prezesie Sądu Rejonowego w Sochaczewie. Bez tych dwóch osób oraz Starostwa Powiatowego, do licytacji by nie doszło.
O zasługach tego ostatniego, skłócone z Powiatem władze miasta nie chcą wspominać. Tymczasem, gdyby nie Starostwo - nic by z tego nie wyszło.
Nie dla zysku
Przede wszystkim to Starostwo - dzięki zabiegom prawnym - stworzyło komornikowi warunki, aby ten w ogóle mógł przystąpić do przeprowadzenia licytacji. Posłużono się prostym wybiegiem. Postanowiono wyegzekwować od likwidatora cegielni opłatę za użytkowanie wieczyste w kwocie 62 724 zł. A ponieważ ten nie odpowiadał na żadne wezwania, Starostwo poprosiło sąd o ustanowienie kuratora dla doręczeń, została nim mecenas [usunięte przez moderatora]. Następnie - na wniosek starostwa - sąd wydał wyrok nakazujący likwidatorowi zwrot opłaty za użytkowanie wieczyste. To z kolei pozwolił