No cóż, na temat tej firmy można by pisać dosyć długo. Firma duża i dobrze prosperująca jak na dzisiejsze czasy co w żadnym stopniu nie przekłada się na poziom wynagrodzeń. Dlatego też Matex często jest określany obozem pracy. Jej właściciel wybrał niestety azjatycki sposób prowadzenia firmy czyli wycisnąć jak najwięcej z pracowników przy możliwie jak najmniejszym zatrudnieniu. Jednym słowem pracownik jest traktowany przedmiotowo, a nie podmiotowo. Firma ma za sobą procesy sądowe dotyczące wypłaty zaległych wynagrodzeń za przepracowane nadgodziny. Mam świadomość tego, że podstawowym celem działania każdej firmy jest maksymalizacja zysków. Jednak dużo zależy od stylu w jakim się to robi. Mógłby wybrać europejską kulturę pracy ale widać orientalne klimaty są mu bliższe. W poprzednich postach pojawiały się opinie, że Matex dobrze płaci na akordzie. Rzeczywiście na tapicerni i stolarni akordziści zarabiają nieźle (faktem jest istnienie pewnej grupy tapicerów zarabiających ok. 4 tys.) Sprowadza się to jednak do pracy w szalonym tempie co oczywiście ma przełożenie na niską jakość wykonywanej pracy. Niestety praca w stylu robota za kilka lat odbije się częstymi wizytami w poradni ortopedycznej i neurologicznej. U niektórych dobrze zarabiających tapicerów już dzisiaj można zauważyć nieodwracalne zmiany np. przykurcze palców. Ostatnio doszły mnie słuchy, że stawki akordowe zostaną zmniejszone. I znowu następuje proste równanie, żeby zarobić tyle co do tej pory trzeba będzie wykonać jeszcze więcej pracy. Jeżeli chodzi pracowników na godzinówce to jedyną szansą podwyżki jest podniesienie najniższego wynagrodzenia krajowego. Jest jeszcze jeden sposób podniesienia wynagrodzenia lub podlizywania się swoim przełożonym czyli donoszenie. Uwierzcie mi, że proceder ten osiągnął naprawdę duże rozmiary począwszy od szeregowych pracowników do tzw. kierowników włącznie. Ci ostatni też są dosyć ciekawą grupą. Są wśród nich ludzie, którzy starają się układać dobre stosunki z podległymi sobie pracownikami i są kompetentni w tym co robią. Inni natomiast są jakąś relikwią socjalizmu czyli np. kierownicy z tzw. awansu społecznego ( z widocznym aż nadto kompleksem władzy i kreatywnością we wprowadzaniu chaosu ze szczególnym wskazaniem na kierowniczkę szwalni i pana [usunięte przez moderatora] ) bez wyższego wykształcenia kierujący naprawdę dużymi grupami ludzi. Przypomina mi się tutaj przy okazji przykład kiedy to jeden z kierowników stolarni wygłosił płomienne przemówienie na masówce w stylu Gierka lub Gomółki. Cyt. ?To dzięki Wam, dzięki Waszej pracy powstaje ta nowa hala? . Ubaw był po pachy. Po prostu komuna wiecznie żywa. Ale dajmy spokój tym ludziom. To są ich osobiste problemy. No i przyszedł czas na konkluzje. Mam nadzieję, że niedługo gospodarka zacznie znowu przyspieszać i nikt z pracujących w tej firmie nie będzie na nią po prostu skazany. Być może też prezes zmieni jednak swoją filozofię prowadzenia firmy i pracownicy zaczną szanować jego i pracę jaką dla niego wykonują. Należy pamiętać, że pracownik źle opłacany i poniewierany będzie zawsze ZŁYM pracownikiem i każdego dnia będzie myślał o tym żeby się od tej pracy uwolnić. Już niedługo święta i w związku z tym proponuję Panu Prezesowi Lekturę ?Opowieści Wigilijnej? K.Dickensa. Niby rzecz znana ale może jednak skłoni do refleksji bo kto ludźmi gardzi zostanie przez ludzi wzgardzony.