ja z chłopakiem pracowaliśmy dla jupitera w wakacje 2015 .Praca:
zalezy gdzie się trafi, my pracowalismy przy marchewkach( firma Harris, chłodnia) było około 30-35 godzin pracy, czasem mniej.wychodzi do reki 6 euro na czysto mniej- wiecej, zalezy ile masz lat.na innych firmach tj packstation(dosyć ciężka praca) i jeszcze jedna firma której nazwy zapomniałam- gdzie są rózne owoce sezonowe mieli codziennie po 10 godzin pracy w sezonie. to gdzie trafisz tez jest nie wiadome. firma placi zawsze na czas, kasa sie zgadza-to jest najwazniejsze.ubranie i buty robocze dostajesz na miejscu, firma da Ci buty ale zabierze ci za nie z pensji 15 euro. angielski moze sie przydac chociazby w biurze gdzie szefowa z Turcji mowi po angielsku, są tam dwie polki ale kwestie pracy trzeba dogadywac z Emmy ktora mowi po holendersku i po angielsku. jest milutka, ale jak cos jest nie po jej mysli potrafi pokazac jak sie traktuje ludzi.. kto chce pracowac ten pracuje,wiadomo jedzenie trzeba kupic a wcale nie jest takie tanie. praca nie jest ciezka, bolą tylko stopy i kregosłup bo stoisz cały czas.dziewczyny raczej nie dźwigają.nam obiecali ze bedzie internet itd, ale na miejscu sie okazalo ze nie a...w telewizorze 3 polskie kanały.da sie przezyc:) w tym drugim osrodku jest o wiele lepiej, internet, wiecej kanałów w tv, mikrofalowka.placa tyle samo co na Barloo 70 euro za tydzien na osobe, troche sporo.duzo osob narzeka, nie pasuje im.. fakt system pracy jest troche denerwujacy bo codziennie musisz chodzic i patrzec na liste czy jestes na kolejny dzien wpisany do pracy. dowożą do pracy busami. masz wolny dzien niby, a nagle ktos ci przychodzi do domu o 9 budzi i mowi ze za pol godziny masz byc gotowy do pracy..ogolnie agencja jako agencja spoko, ale za duzo zabieraja za domki, nie ma czesto godzin.ale to normalne kiedy pracujesz przez agencję.masz niby 9 euro a do reki wychodzi 5 lub 6...tak jak mowie u nich jest problem tak jak w kazdej agencji z zapewnieniem godzin pracy. nie pojedzesz nie przekonasz sie, my duzo nerwow stracilismy ale w koncu i tak troche pieniedzy udalo sie zarobic i przywieźć do Polski.ciagle ludzi sciagaja a nie zapewniaja pracy, tzn godzin , muszą miec ludzi na zapas. my przez pierwszy tydzien z chlopakiem mielismy po 46 h i ponad 300 euro zarobilismy na głowe,a potem juz coraz mniej.. raz nawet 20h w tyg tylko. fakt jak nie pracujesz to nie placisz za domek, ale co z tego jak nie odlozysz za wiele a zyc trzeba.moi znajomi dobrze trafili, do dzis pracuja i rzadko maja wolne. także wg mnie to jest czysta loteria czy dobrze trafisz czy nie. na obecną chwile nie wiem jakie mają oferty pracy i jak to wygląda wszytsko, ale pewnie niewiele sie zmieniło.