Jadałam w MaxxPizza od lat, pamietam ten lokal jeszcze z czasow kiedy był małą "kameralną knajpką". Duże porcje, smaczne jedzenie i nawet miła obsługa. Jednak po dzisiejszym dniu chyba nie zajrze tam przez DLUUUGI czas. Bylismy dzisiaj z Naszą rodziną na kolacji, ja zamowilam jakis makaron a mąż pierś ze szpinakiem i wszystko byloby w jak najlepszym porzadku gdyby nie te (na wiór przypalone frytki). Nie to żebym była jakimś krytykiem kulinarnym, ale sami pracujemy w knajpie i nigdy nie dałabym KLIENTOM przypalonego dania a co dopiero żebym sama je zdjadła. Najpierw zgłosiliśmy reklamację kelnerce lecz zamiast niej wrócił "szef kuchni" (chyba jakis żart) jak się poźniej okazało WŁAŚCICIEL restauracji i już na "dzień dobry" zaczoł krzyczeć: "Niech mi pan pokaże gdzie tu są przypalone frytki?!" Od samego poczatku był chamski i arogancki, na nic zdaly się wyjaśnienia bo kiedy już mąż miał sobie odpuścić ja powiedzialam: "Ok, to wie pan co? Jest taka zasada- że klient ma zawsze racje, więc może wymieni nam pan te frytki?" Wiecie jaką dostałam odpowiedź? : "Chyba sobie żartujesz?! Albo jecie te frytki albo wymieniam wam na SUROWE!" Szczeka mi opadla. Zjedliśmy, zapłaciliśmy i wyszliśmy...