Firma,jak firma.Z początku zapowiadająca się całkiem przyzwoicie,jak przystało na tego typu działalność i tej rangi korporację.Rozmowy wstępne,jak to rozmowy...niektórzy już wtedy stwierdzają,że jest coś nie tak,ale z regóły nie dają za wygraną,bo na rynku obecnie jest nie najlepiej,bo trzeba znaleźć pracę,a najlepiej dobrą,a jeśli jeszcze będzie ciekawa,to już sukces...część ludzi nie przechodzi,jak to na selekcji.W końcu trzeba zachować jakieś pozory.Potem są tzw.szkolenia,w trakcie których dowiadujemy się nieco więcej nt.samej firmy,jaka to dobra firma,jak to dobrze jej się wiedzie i jak dobrze w krótce będzie i Tobie.Między zdaniami dowiadujesz się ile masz podstawowej pensji,a jest to przez około trzy miesiące, o ile tam wytrzymasz, 1000 pln (tysiąc złotych) brutto.W następnym okresie dostajesz już na rękę 1500 pln brutto (tysiąc pięćset złotych brutto).Plus rzecz jasna prowizja,która przynajmniej w teorii może być pokaźna,otrzymasz ją jednak nie wcześniej,aniżeli podpisując i zamykając umowę z klientem,a to już trochę inny etap.Równie ślicznie brzmiący.Jak już się dobrze napocisz,może dostaniesz ochłapy,a może i nie.Na pewno otrzyma je kto inny.Co zaś się tyczy podstawowej pensji,może się zdarzyć,a nader często ma to miejsce,że można zapomnieć i o tym.Ale przecież nie jest to tak istotne,bo żyje się głównie powietrzem,nieprawdaż?Praca jest na umowę zlecenie,teoretycznie na maksimum dwa,trzy miesiące,a potem przechodzi się na stałą.W praktyce często to wygląda,że pracuje się po kilka miesięcy,więcej niż dwa i trzy, i dalej jest się na umowie-zleceniu.Atmosfera pośród pracowników raczej normalna,choć manago często dają do zrozumienia,że jest i powinno być inaczej,i pewnie przez jakiś czas ma to miejsce.Manago zasypują Cię opowieściami typu,jacy to oni nie byli na waszym miejscu,chodzące doskonałości,ciężko dorównać im,ale zawsze można próbować,pracując jak najwięcej i zdobywając jak najwięcej umów,czyli wydobywając od ludzi to,co najważniejsze dla firmy,w końcu trzeba z czegoś żyć...w nagrądę czasem otrzymasz,a może nawet częściej,niż czasem,darcie i hamskie zachowanie manago.Fakt,jak to z ludźmi bywa,tak i czasem z manago,jedni zasługują bardziej na miano człowieka z klasą i prawdziwego managera,inni zaś nadają się co najwyżej do chlewu.I tam ich miejsce.Jeśli ktoś uważnie czyta ten tekst,to pewnie zwrócił uwagę,że co niektóre osoby piszę z małej litery,a to dlatego,że nie mam szacunku dla takich postaci.Taki manager,zamiast rozwijać firmę,czyniąc z niej piękny,przyciągający uwagę kwiat,robi wszystko na odwrót,sprawia,że ludzie nie chcą uczestniczyć tak,jak by mogli w życiu firmy.Miast kwiatu pozostaje odór starej,śmierdzącej skarpety.Ogólna opinia jest negatywna,można by jeszcze wiele napisać,ale chyba nie warto,jeśli Ktoś lubi masochizm,to dobrze trafił...