Brakuje na tym forum zasadniczych informacji odnośnie pracy w NOC.
Ja pracowałem kilka miesięcy, zrezygnowałem, bo zmieniłem miejsce zamieszkania. Przyszedłem do NOC prosto po studiach kierunkowych.
Praca podobała mi się, miałem życzliwego team leadera.
1. Tryb pracy
Przychodziło się w zależności od grafiku (na to składały się różne czynniki) na 7.00, 8.00 lub 9.00 i od danej godziny pracowało się 8 h - każda nadgodzina była do odebrania (jak uzbierało się 8 - to miało się dzień wolny). Jedynym mankamentem odnośnie trybu pracy był brak korelacji ustawowo polskich wolnych dni pracy ze skandynawskimi to znaczy, że np. 3 maja do pracy przychodziło się, ale miało się wolne w jakiś wolny dzień skandynawski. No, to trochę psuło plany wypoczynkowe z rodziną, bo żyjemy w Polsce i w dni wolne skandynawskie 90% Łodzi pracuje, także nigdy nie można było tego zgrać, ale tłumaczenie proste - firma pracuje tak, jakby była na terenie Skandynawii (choć na polskiej ziemi). W skrócie jak w ambasadzie - 4, 7,8 piętro CTower to Północ, tyle że z polską siłą roboczą).
II. Typ pracy
Na początku wszystko było ciekawe - nowe stanowisko pracy, nowi ludzie, szkolenia, oprowadzania, wdrażanie, po 3 miesiącach monotonna, sztancowa praca. Miałem wrażenie, że małpy tam można byłoby sadzać i bez problemy wykonywałyby tą samą pracę, jaką ja wykonywałem. Tutaj właśnie wykształcenie wyższe nie jest wcale potrzebne. Kontrola kont, wprowadzanie danych z systemu do systemu, generowanie dokumentów, uczenie się nowych procesów. Siedzisz przy komputerze, zdarza się, że przy dwóch i tak leci praca z dnia na dzień wiosna, lato, jesień, zima. Perspektywa, że miałbym tak pracować przez 30 lat była zabójcza. Tutaj piszę o stanowiskach standardowych. Oczywiście więcej atrakcji mają team leaderzy, menadżerowie, ale, ale - gdy coś się tli, to oni po głowach dostają mocniej niż szeregowi. Muszą działać na dwa fronty. Wśród nich są osoby uprzejme i pomocne, ale też chamy i prostaki, którym się cudem udało, złapali siłę wyższą za nogi. Mam nadzieję, że upadek z wysokości zaboli. Niejeden skończył tak szybko, jak zaczął.
III. Relacje.
Wszystko jest dobrze, jak nic się nie dzieje. Zasada nr I. Nie ufaj kolegom i koleżankom. Zręcznie wykorzystają wszystko, co mówisz, kiedy tylko nadarzy się okazja. W pracy nie zawiera się przyjaźni. Można pogadać, pomóc, ale nie można do końca dać się poznać.
Fajnie jest na papierosku, na kawce (przerwie) do czasu, kiedy się człowiek nie zapomni. Więc uwaga! Nikt się za Tobą nie stawi, bo każdy będzie się bać. Uwaga na kontrolę wewnętrzną. Podkładanie tzw. "chrum chrum" jest częste, nawet nie odczuwalne, ważne, że efekt daje się we znaki.
IV. Pensja.
Temat tabu. Nikt o niej nie powie. Każdy narzeka. Bo w Polsce trzeba narzekać. Polacy nie lubią, jak się komuś powodzi.
Każdy pracownik jest wyceniony indywidualnie. To, co wywalczysz na rozmowach, to Twoje. Na tym samym stanowisku jedna osoba może mieć 1700 zł. na rękę, druga 1900, zł. netto trzecia 2100 zł. na czysto.
Żal mi było czasami szefa, że ma nielojalnych pracowników. Dla mnie jak ktoś narzeka, a nadal pracuje jest dwulicowy, obłudny, fałszywy. To niech ma siłę i honor powiedzieć, co leży na sercu albo zmienić pracę i nie bić się sam z sobą.
V. Szkolenia, kursy, wyposażenie.
Szkolenia specjalistyczne wyposażają w umiejętności przydatne w dalszej pracy na podobnych stanowiskach. Znam to z autopsji. Nie napiszę, że jestem za nie wdzięczy, bo to wszak obowiązek pracodawcy, który przyjmuje laików wyposażyć ich w odpowiednią wiedzę, ale podkreślam, że procentuje to też poza NOC.
Z tego co wiem, pracownik, który przepracował rok ma dostęp do kursów języków skandynawskich (norweski, szwedzki, duński). To jest super sprawa. Roczny czy dwu kurs języka za free i to do takiego poziomu, z którym można coś zrobić nie tylko w Nordea. Ja nie chodziłem, bo nie mam do tego głowy, ale słyszałem, że ludzie są zadowoleni. Proszę, i już można zaoszczędzić sobie ze 2000 zł. na tym, za co inni muszę gdzieś na mieście płacić.
Fajne są też wyjazdy do krajów skandynawskich - trochę zwiedzić można. Także coś dla siebie też się robi.
O pakiecie socjalnym pisać nie będę, bo mogło się pozmieniać.
Wyposażenie - nigdy nie słyszałem, żeby ktoś coś we własnym zakresie musiał przynosić. Było wszystko. Oczywiście, jak ktoś miał życzenie posiadać swoje rzeczy - to przynosił swoje.
Wiem tylko, że w NOC robi się szkoła ćwiczeń dla absolwentów różnych uczelni, więc niech siedzą cicho, że ktoś pozwala ze swojej firmy robić postgraduate education dla tych co bili nauczycieli w gimanzjum, bo to już te roczniki witają w skromne progi NOC.