Firma od lat funkcuje na zasadzie: maksimum wymagań, minimum szacunku. Wynagrodzenia dla wielu pracowników oscylują wokół najniższej krajowej, mimo ogromu obowiązków i odpowiedzialności. Jednocześnie pieniądze znajdują się na rzeczy kompletnie zbędne. Symbolem tej firmy stała się kula dyskotekowa (prawdopodobnie najjaśniejszy punkt całej firmy), bo na takie „atrakcje” środki się znajdują, ale na godne docenienie ludzi już niekoniecznie.
Największym problemem nie jest jednak sama płaca, a sposób zarządzania. Ogromny wpływ na funkcjonowanie firmy ma księgowa, która podejmuje decyzje dotyczące zatrudniania pracowników, mimo że często nie ma pojęcia, jakie kompetencje są faktycznie potrzebne na danych stanowiskach. W efekcie panuje chaos organizacyjny, a odpowiedzialność za błędy spada później na zwykłych pracowników.
Atmosfera w firmie jest fatalna. Panuje faworyzacja wybranych osób, brak sprawiedliwości i ciągłe poczucie presji psychicznej. Wielu pracowników codziennie doświadcza zachowań, które można odebrać jako m0_bb1ng. Ludzie są przemęczeni, sfrustrowani i coraz częściej kończy się to zwolnieniami lekarskimi albo odejściami z pracy.
Prezes zachowuje się emocjonalnie i impulsywnie, a jego reakcje wielokrotnie są kompletnie nieadekwatne do sytuacji i zajmowanego stanowiska. Jedna z sytuacji szczególnie pokazuje skalę problemu: pożegnanie pracownika odbyło się o 6:00 i trwało dosłownie kilka minut, a mimo to reakcją prezesa były oskarżenia. Prezes oznajmił nam, że stracił do nas szacunek i zaufanie. Padła również groźba „odpracowania” dodatkowej godziny, którą końcowo faktycznie nam zabrali. Trudno mówić o zdrowej kulturze pracy, kiedy pracownicy są rozliczani z kilku minut poświęconych na zwykłe ludzkie pożegnanie kolegi/koleżanki z zespołu.
Najbardziej obrzydliwe jest jednak traktowanie wieloletnich pracowników. Ludzie, którzy spędzili tutaj 20–30 lat życia, budowali tę firmę i zostawili w niej zdrowie, odchodzą bez jakiegokolwiek podziękowania. Bez szacunku. Bez zwykłego ludzkiego gestu. Firma bardzo chętnie bierze od ludzi lojalność, doświadczenie i zaangażowanie, ale kompletnie nie potrafi dać nic w zamian poza presją, stresem i poczuciem bycia nikim.
Warto też wspomnieć o nadgodzinach. Skoro firma tak obsesyjnie rozlicza pracowników z każdej minuty, może warto zacząć równie dokładnie przestrzegać art. 151¹ Kodeksu pracy dotyczącego rozliczania pracy w godzinach nadliczbowych. Tymczasem w praktyce rozliczanie nadgodzin w tej firmie budzi bardzo poważne wątpliwości.
Szkoda, bo potencjał tej firmy tworzyli przede wszystkim ludzie. Problem w tym, że od dawna nie są oni traktowani jak ludzie, tylko jak koszt, który najlepiej wycisnąć do granic możliwości.