Opinie o Fundacja Dziewczynka z zapałkami w Łódź

Poniżej znajdziesz opinie byłych oraz aktualnych pracowników na temat pracodawcy Fundacja Dziewczynka z zapałkami, lecz też Klientów firmy. Znajdziesz tutaj też opinie kandydatów do zatrudnienia w Fundacja Dziewczynka z zapałkami o przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej.

Najnowsze opinie pracowników, klientów i kandydatów do pracy o Fundacja Dziewczynka z zapałkami w Łódź

Pytanie Nowy wpis
 Pytanie

Jak długo czekaliście na odzew z Fundacja Dziewczynka z zapałkami? Oddzwaniają zawsze?

Karol Nowy wpis

Czyli siedziba firmy się zmieniła?

Tomek Nowy wpis
Były pracownik

Pracowałem w fundacji gdy siedziba była w China nad Biedronką (obecnie off Piotrkowska i nie wiem co jest w tym pawilonie ;) ) wtedy zmieniała się siedziba na Gdańska 29. Praca w tamtym okresie rewelacyjna! Ludzie genialni, pracowałem jako „animator baśniowego teatrzyku”. Ile miejsc w Polsce dzięki fundacji zwiedziłem! Co weekend inne miasto, zasada była prosta - pracujesz 3 godziny w piątek, 9 w sobotę i 6 w niedziele. Co robisz w wolnym czasie fundacji nie obchodzi. Pieniądze były skromne, drobna dieta dla pracownika i pieniądze na poczęstunek dla dzieci, oraz zaliczka do rozliczenia za przejazdy na podstawie biletów. To była ciekawa praca nie koniecznie wykonywana po to by zarobić. Często bilans wychodził na 0 lub ujemny w zależności od pracownika i tego jak sobie poradzi z pobytem, ale nie okłamujmy się, nikt tam nie pracował by zarabiać miliony. To była praca dla ludzi z pasja i chcący wykazać się na innej płaszczyźnie (każdy miał inna motywacje do pracy). Było skromnie (można śmiało powiedzieć biednie), ale atmosfera była rewelacyjna. Co do Prezesa, to zawsze widać było, że mu zależy na fundacji o na dzieciach. Jak spotkam go gdzieś na ulicy to zawsze kilka słów zamienimy. Nie wiem jak jest teraz, były jakieś problemy z miastem. Natomiast każdemu radzę zastanowić się kilka razy jeśli chce pracować dla jakiejkolwiek fundacji. Czy taka praca jest dla niego. To jest fundacja tu dużych pieniędzy nie ma, jak chcesz zarabiać idź do korpo, jak chcesz pomagać innym, poznać ciekawych ludzi i może mieć jakieś pieniądze to wtedy pracuj dla fundacji. Ps Kiedyś dostałem wypłatę za 2 miesiące 1000 zł w monetach 50 groszowych. Wtedy właśnie poznałem co to znaczy czuć pieniądz i ile on „wazy”. Na szczęście pobliski McDonald bardzo chętnie wymieniał takie pieniądze na grubsze.

Mira Nowy wpis

Podpowiecie czy aktualnie fundacja potrzebuje pracowników?

Pracownik Biurowy
 Rozmowa kwalifikacyjna
Przebieg rekrutacji

To była największa pomyłka w moim życiu zawodowym, że aplikowałam na to stanowisko. Treść ogłoszenia i rzeczywistość to dwa różne światy. Nic się nie zgadzało, nie było między nimi żadnego elementu wspólnego. Praca prawdopodobnie dla osób zdesperowanych, pragnących jakiegokolwiek płatnego zajęcia. Jeśli rekruter nie potrafi zadać Ci żadnego pytania i nie chce dowiedzieć się niczego o tobie, sprawdzić, czy pasujesz do ich zespołu, a nawet nie zerka na Twoją aplikację, to znaczy, że nie obchodzisz go ty, a raczej to, czy będziesz w stanie zacząć pracę od poniedziałku, będąc na rozmowie w piątek. Odniosłam wrażenie, że przyjmą kogokolwiek, byle tylko był wystarczająco zdesperowany w poszukiwaniach zajęcia zarobkowego.

Pytania

Czy występowała pani na scenie? Czy potrafi pani negocjować? To by było na tyle - naprawdę, nic więcej nie było

  • Poziom rozmowy:
  • Rezultat: Nie dostałem pracy
gemius

Wyniki badania GEMIUS/PBI dla wybranych węzłów w Marcu 2021r.

Ranking Użytkownicy
(real users)
  1. GoWork.pl 4 014 360
  2. linkedin.com 3 587 328
  3. olx.pl 3 276 288
  4. jooble.org 3 086 424
  5. pracuj.pl 3 054 024
Administrator

Czy ktoś chciałby wypowiedzieć się w sposób rzetelny i prawdziwy o firmie Fundacja Dziewczynka z zapałkami? Taka wypowiedź mogłaby pomóc innym osobom w uzyskaniu informacji o firmie.

Dominika

@miła.90 Trochę smutne to co piszesz, od takich firm wymaga się więcej. szkoda, że tak mało osób pisze na forum.

Ta opinia jest:

pozytywnaneutralnanegatywna
miła.90

Pracowałam w fundacji i nie polecam wypłata najniższa, choć nawet to nie jest problemem tylko sposób wypłaty i termin. Wypłata jest w monetach (cała) i jest wypłacana co tydzień lub dłużej. Pracownicy nie mogą mieć własnego zdania i pomysłów bo zawsze jest źle. Pan Prezes żyję w innych realiach. Kolonie są niby dofinansowane a tak naprawdę rodzic płaci całość. Praca w biurze wygląda słabo cały czas dzwonienie jeśli się nie uda Pan Prezes uważa że się źle "dzwoni". Brak organizacji w biurze niektórzy robią to samo co się później okazuje bo Pan Prezes wprowadza zamieszanie i nic z tego nie wynika. Załatwianie wszystkiego na ostatnią chwile do ostatniego dnia nigdy nie było wiadomo czym dzieci jadą o której godzinie.Jedyny plus to osoby, które tam pracują, gdyby nie ino tej fundacji by nie było.

Lidia

@Rafal to dobrze, że miło wspominasz czas w pracy w Fundacja Dziewczynka z zapałkami. Powiesz w jakich godzinach pracowałeś? Jaką miałeś umowę? Czy ktoś jeszcze podzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z pracą w fundacji?

Ta opinia jest:

pozytywnaneutralnanegatywna
Rafal

Witam, pracowałem ponad rok w fundacji, po czym musiałem niestety wyjechać za granice. Osobiście wspaniale wspominam czas tam spędzony zarówno na wyjazdach jak i w biurze, niekiedy przychodziło się na herbatę godzinami pogadać czy to z szefem czy innymi pracownikami. Bardzo pozytywni ludzie. Pieniądze co prawda nie były duże, ale tak naprawdę w ogolę mnie to nie obchodziło. Prowadzenie akcji sprawiało mi ogromna radość, poznałem masę super dzieciaków. Nie rozumiem skąd tyle negatywnych opinii na temat fundacji, w każdej pracy trafi się zgniły pracownik, ale trzeba to "olać" i robić swoje. Polecam bardzo i pozdrawiam p.Piotra oraz cale biuro :) (p.s dziękuje za pluszaka :) )

Lidia

@Gosia dokładnie tak jak mówisz, niektóre fundacje zatrudniają tylko wolontariuszy. Pamiętajcie, że to jest fundacja i są zupełnie inne warunki pracy. Czy ktoś aktualnie pracuje w Fundacja Dziewczynka z zapałkami?Podzielcie się wrażeniami.

Gosia

Przepraszam za brzydką literówkę. Ponawiam wpis już prawidłowo. Pracowałam w tej fundacji w 2008/09 roku zarówno w biurze - przy organizacji akcji zbierania pieniędzy w marketach, organizacji wycieczek i innych atrakcji dla dzieci - jak również wyjeżdżałam z dziećmi jako opiekun na akcje. Owszem szukaliśmy sponsorów, prawdą jest też, że wypłaty pracownicze były skromne i z pieniędzy zebranych przez fundację. Tylko dlaczego to kogoś dziwi? Przecież tak ma prawo działać fundacja. Niektóre fundacje zatrudniają tylko wolontariuszy i nie chcą płacić pensji, a ta płaciła najniższą krajową. Jeśli to komuś nie odpowiadało, to nie musiał podejmować tam pracy. Fundacja zatrudniała głównie młode osoby: studentów i absolwentów dla których była to w większości pierwsza praca. Sytuacja na rynku pracy była wtedy trudna, a ta fundacja dawała wielu ludziom szansę. Dla jednych to był staż np. w zawodzie grafika komputerowego, dla innych możliwość sprawdzenia się w roli organizatora, poznania i rozwijania swoich różnorakich talentów (plastycznych, muzycznych, pisarskich, językowych, pedagogicznych itp.), a dla niektórych wręcz szansa na przetrwanie. Rekrutacja była faktycznie nietypowa, bo trzeba było nie tylko powiedzieć o sobie, o swoich talentach i marzeniach, ale również opowiedzieć dowolną bajkę przed zebranymi specjalnie w tym celu pracownikami. Było nietypowo, kreatywnie i wesoło. Z fundacją współpracowało wtedy wielu nauczycieli, głównie jako animatorzy na akcjach lub opiekunowie na wycieczkach. Współpracowaliśmy ze szkołami w całej Polsce. Szkoły wyznaczały nauczycieli do współpracy z fundacją. Pomimo niskich zarobków i skromnych warunków jakie były wtedy w biurze (np. pracowałyśmy czasem po dwie przy jednym biurku i przy jednym komputerze), to praca ta dawała nam wiele satysfakcji i radości. Panowała rodzinna atmosfera wśród pracowników, mieliśmy dużo swobody i mogliśmy wykazać się kreatywnością. To nie były klimaty dla karierowiczów czy ludzi z wybujałymi ambicjami. Tacy sami szybko uciekali od nas. Szef starał się wszystkich zarazić swoją pasją pomagania ubogim dzieciom. Czasem myślałam, że ubodzy pomagają ubogim, ale dlatego mieliśmy poczucie misji i serce do tej pracy, zwłaszcza gdy widzieliśmy radość dzieci. Na każdej akcji w markecie wolontariusze, tj. dzieci pakujący zakupy klientów i zbierający do puszek, otrzymywały poczęstunek, posiłek od fundacji, a po 2-3 akcjach dodatkowo fundacja zapewniała wolontariuszom jakieś atrakcje np. basen, kino itp. Dzieci wiedziały, że pomagają ubogim i bardzo były z tego dumne. My zaś wiedzieliśmy, że bardzo często na te akcje zgłaszały się właśnie te biedniejsze dzieci. Raz na jakiś czas tj. min. 1- 2 razy w roku fundacja organizowała dla dzieci wielodniowe wycieczki połączone z licznymi atrakcjami. Fundacja prowadziła też na miejscu świetlicę i na pewno były opiekunki zatrudnione na etat. W latach, kiedy ja tam pracowałam, fundacja tętniła życiem. Wiele dobrych rzeczy się tam działo. O jedno tylko mieliśmy pretensję do właściciela, a mianowicie o to, że po pewnym czasie wymieniał pracowników biurowych. Zaangażowaliśmy się w to wszysko i trzeba było odejść. Taki miał pomysł na fundację - ciągle nowi ludzie. Tylko ci starsi, zasłużeni pozostawali długo. Myślę, że gdyby było tam tak źle, to nikt by nie żałował, że odchodzi z tej pracy. Ja zawsze będę ciepło wspominać "Dziewczynkę z zapałkami" i wspaniałych ludzi jakich tam poznałam. Z niektórymi do dziś utrzymuję kontakt i wiem, że podzielają moją opinię na temat fundacji. Wiem, że dziś fundacja przeżywa jakiś kryzys, a szkoda. Trzymam kciuki, żeby udało się jej przetrwać.

Ta opinia jest:

pozytywnaneutralnanegatywna
Gosia

Pracowałam w tej fundacji w 2008/09 roku zarówno w biurze - przy organizacji akcji zbierania pieniędzy w marketach, organizacji wycieczek i innych atrakcji dla dzieci - jak również wyjeżdżałam z dziećmi jako opiekun na akcje. Owszem szukaliśmy sponsorów, prawdą jest też, że wypłaty pracownicze były skromne i z pieniędzy zebranych przez fundację. Tylko dlaczego to kogoś dziwi? Przecież tak ma prawo działać fundacja. Niektóre fundacje zatrudniają tylko wolontariuszy i nie chcą płacić pensji, a ta płaciła najniższą krajową. Jeśli to komuś nie odpowiadało, to nie musiał podejmować tam pracy. Fundacja zatrudniała w gównie młode osoby: studentów i absolwentów dla których była to w większości pierwsza praca. Sytuacja na rynku pracy była wtedy trudna, a ta fundacja dawała wielu ludziom szansę. Dla jednych to był staż np. w zawodzie grafika komputerowego, dla innych możliwość sprawdzenia się w roli organizatora, poznania i rozwijania swoich różnorakich talentów (plastycznych, muzycznych, pisarskich, językowych, pedagogicznych itp.), a dla niektórych wręcz szansa na przetrwanie. Rekrutacja była faktycznie nietypowa, bo trzeba było nie tylko powiedzieć o sobie, o swoich talentach i marzeniach, ale również opowiedzieć dowolną bajkę przed zebranymi specjalnie w tym celu pracownikami. Było nietypowo, kreatywnie i wesoło. Z fundacją współpracowało wtedy wielu nauczycieli, głównie jako animatorzy na akcjach lub opiekunowie na wycieczkach. Współpracowaliśmy ze szkołami w całej Polsce. Szkoły wyznaczały nauczycieli do współpracy z fundacją. Pomimo niskich zarobków i skromnych warunków jakie były wtedy w biurze (np. pracowałyśmy czasem po dwie przy jednym biurku i przy jednym komputerze), to praca ta dawała nam wiele satysfakcji i radości. Panowała rodzinna atmosfera wśród pracowników, mieliśmy dużo swobody i mogliśmy wykazać się kreatywnością. To nie były klimaty dla karierowiczów czy ludzi z wybujałymi ambicjami. Tacy sami szybko uciekali od nas. Szef starał się wszystkich zarazić swoją pasją pomagania ubogim dzieciom. Czasem myślałam, że ubodzy pomagają ubogim, ale dlatego mieliśmy poczucie misji i serce do tej pracy, zwłaszcza gdy widzieliśmy radość dzieci. Na każdej akcji w markecie wolontariusze, tj. dzieci pakujący zakupy klientów i zbierający do puszek, otrzymywały poczęstunek, posiłek od fundacji, a po 2-3 akcjach dodatkowo fundacja zapewniała wolontariuszom jakieś atrakcje np. basen, kino itp. Dzieci wiedziały, że pomagają ubogim i bardzo były z tego dumne. My zaś wiedzieliśmy, że bardzo często na te akcje zgłaszały się właśnie te biedniejsze dzieci. Raz na jakiś czas tj. min. 1- 2 razy w roku fundacja organizowała dla dzieci wielodniowe wycieczki połączone z licznymi atrakcjami. Fundacja prowadziła też na miejscu świetlicę i na pewno były opiekunki zatrudnione na etat. W latach, kiedy ja tam pracowałam, fundacja tętniła życiem. Wiele dobrych rzeczy się tam działo. O jedno tylko mieliśmy pretensję do właściciela, a mianowicie o to, że po pewnym czasie wymieniał pracowników biurowych. Zaangażowaliśmy się w to wszysko i trzeba było odejść. Taki miał pomysł na fundację - ciągle nowi ludzie. Tylko ci starsi, zasłużeni pozostawali długo. Myślę, że gdyby było tam tak źle, to nikt by nie żałował, że odchodzi z tej pracy. Ja zawsze będę ciepło wspominać "Dziewczynkę z zapałkami" i wspaniałych ludzi jakich tam poznałam. Z niektórymi do dziś utrzymuję kontakt i wiem, że podzielają moją opinię na temat fundacji. Wiem, że dziś fundacja przeżywa jakiś kryzys, a szkoda. Trzymam kciuki, żeby udało się jej przetrwać.

Niezadowolona i zawiedziona

Zostałam zaproszona na rozmowę na stanowisko biurowe. To, że biuro jest w opłakanym stanie, ściany mają lata świeżości dawno za sobą, meble wysłużone a sprzęt przestarzały, nie powinien wcale dziwić - to w końcu jedna z wielu fundacji. Ale sama rozmowa to już był śmiech na sali. Aplikowałam na stanowisko biurowe, jeszcze raz to piszę, bo pytano mnie o następujące rzeczy: "Występowała pani na scenie?", "Potrafi pani negocjować?". Zgodnie z ogłoszeniem, dowiedziałam się o tym, że czasem trzeba wyjeżdżać w weekendy na eventy, ale jeśli chodzi o rozwinięcie tematu, to nie wyglądało to już tak ładnie - wyjazdy owszem, są, ale raz-dwa w miesiącu nie muszą być wcale standardem. Często tak jest, że w czwartek rano można się dowiedzieć o wyjeździe w piątek wieczorem bądź sobotę rano. Dowiedziałam się, że fundacja rzeczywiście miała pewne problemy z wypłatami dla pracowników, ale teraz wszystko jest pod kontrolą. Pierwszą rzeczą na tej rozmowie, jakiej się dowiedziałam, było wynagrodzenie - najniższa krajowa. Zapytano mnie jeszcze, czy chciałabym umowę o pracę. Byłabym zapomniała - wspomniano także o tym, że trzeba sprzątać biuro. Kiedy spytałam, jaki jest zakres obowiązków na stanowisku, na które aplikowałam, nie dostałam konkretnej odpowiedzi, a coś bełkotliwego: "Osoba na tym stanowisku powinna wyróżniać się pracowitością i odpowiedzialnością, a także umieć reagować na szybką zmianę sytuacji" - czy to można w ogóle nazwać odpowiedzią? Podsumowując - praca od poniedziałku do piątku plus czasem weekendy (dodatkowo płatne), występy na scenie, pozyskiwanie sponsorów (tak właśnie zinterpretowałam pytanie o moje zdolności negocjacji), sprzątanie biura. I teraz dodajmy do tego, że najniższa krajowa. Czyli praca biurowa czasem siedem dni w tygodniu za najniższą krajową, która z pracą biurową nie ma nic, ZUPEŁNIE NIC wspólnego. Dodatkowo, nie zadano mi żadnego pytania odnośnie mnie samej, doświadczenia, wykształcenia, dyspozycyjności - to był monolog, a cały ten monolog (rozmową tego nie nazwę, bo byłam tam jedynie słuchaczem) trwał kwadrans. Tylko kwadrans...

Marla

Ta Fundacja to porażka. Nieopłacone składki ZUS od pracowników, nielegalnie zajmowane pomieszczenia biurowe, za które nikt nie płaci, opóźnienia w podatkach , wypłaty dla pracowników w bilonie i to jeszcze w ratach ( nie mylić z zaliczkami). Prezes ukarany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwa karno -skarbowe, odsunięty z urzędu prezesa przez sąd, a nadal rządzi. Jak to możliwe, że ta organizacja nadal istnieje, przecież to fikcja. Tak naprawdę dla dzieci za ich ciężką pracę przeznaczany jest niewielki odsetek z zebranych przez nie pieniędzy. Pracownikom wmawia się, że są ciągle trudności finansowe (gdzie są pieniądze ze zbiórek) aby nie domagali się swoich wypłat, o podwyżkach należy zapomnieć. Pan były prezes, obecnie i nieprzerwanie sprawujący władzę, twierdzi, że nie ma z kim pracować w tej firmie, a tak naprawdę tylko dzięki tym ludziom Fundacja w dalszym ciągu istnieje. Pracownicy wszystko muszą "wydzwonić" ( artykuły biurowe, środki czystości, papier toaletowy) bo na te artykuły nie ma funduszy, pozostaje jedynie dobra wola ludzi, którzy nam przekazują darowiznę nieodpłatnie. W przekonaniu prezesa fundacji wszystko się należy. Wypoczynek dzieci letni czy tez zimowy to także dziwne zjawisko. Rodzice płacą za pobyt, pokrywają koszty przejazdu , a księgowe księgują wpłaty jako darowiznę na rzecz fundacji. O co w tym wszystkim chodzi? Kto wreszcie zakończy ten trwający od 18-tu lat proceder?

Rodzice

Bukowiec 2017 - wyjazd udany,piękna pogoda, piękne góry, wycieczki z przewodnikiem, możliwość korzystania z dodatkowych zajęć: muzycznych, z tabletami...Smaczne jedzenie i bardzo miła obsługa w ośrodku.Ciepła,życzliwa atmosfera. Zaangażowani opiekunowie i kierownik. Dziecko zadowolone choć wróciło zawirusowane. Wspomina bajki na dobranoc i chce pojechać jeszcze raz.Dziękujemy.

red

Na spokojnie można liczyć na zdecydowanie wyższe zarobki, w końcu trzeba pamiętać, że o podwyżki u nich wcale nie trudno, więc nie ma się co dziwić, że ich oferty pracy są tak popularne. A jak z rotacją?

PogodnaOla

Czytam i nie dowierzam. Każdy otrzymuje wynagrodzenie. Ja od wielu lat wyjeżdżam z fundacją. Zawsze mam pieniądze. Prezes nawet nie ma samochodu. Nie znam innego prezesa, który jeździłby tramwajami. Sama byłam opiekunem na wyjeździe kolonijnym, na który dzieci zostały zabrane za pieniądze fundacji. Ale nie to mnie najbardziej zszokowało w tych opisach tylko to, że dziwi kogoś wypłata w drobnych - no oczywiście, że część pieniędzy z puszek jest na wypłaty dla pracowników - a skąd niby chcielibyście dostawać pieniądze? Z księżyca? No tak na logikę! Dodatkowo rozliczenie roczne jest ogólnie dostępne na stronie internetowej i widać tam każdą złotówkę, która wpływa do fundacji. Nie zwykłam pisać komentarzy w internecie, ale zawiść i polaczki-cebulaczki aż mnie zbulwersowały.

Gabi

Niby proponują pracę a w praktyce wykorzystują ludzi. Byłam świadkiem jak kilka osób przyszło do pracy, przepracowało kilka tygodni, a na koniec miesiąca musieli się prezesa prosić o umowę i pensję bo ten najchętniej by to widział jako "bezpłatny okres szkoleniowy". Były też osoby które po tygodniu odeszły z kwitkiem. Ludzie podpisujcie najpóźniej 2 dnia umowe albo rezygnujcie bo inaczej nie będzie to wasza praca ale wolotariat. Praca sama w sobie nie jest zła, ale o każdy pieniądz i rozliczenie trzeba walczyć. Prezes chyba nie do końca rozróżnia kto jest pracownikiem a kto wolontariuszem. Albo nie chce rozróżniać bo tak się bardziej opłaca.

Ta opinia jest:

pozytywnaneutralnanegatywna
robi

Ludzie nie mylcie pojęć to nie jest Fundacja tylko zwykła firma która zarabia na sprzedaży zapałek a podszywa sie pod Fundacje. Ogólnie w fundacjach cała zebrana kwota jest przekazywana na pomoc potrzebującym a w firmie Dziewczynka z zapałkami prawie nic nie przekazują w skali tego co zostanie zebrane. I w dodatku Fundacje otrzymują pozwolenie na zbiórkę. A oni go nie mają mam zamiar przyjrzeć sie im bliżej i zakończyć to oszustwo .

robi

Ludzie nie mylcie pojęć to nie jest Fundacja tylko zwykła firma która zarabia na sprzedaży zapałek a podszywa sie pod Fundacje. Ogólnie w fundacjach cała zebrana kwota jest przekazywana na pomoc potrzebującym a w firmie Dziewczynka z zapałkami prawie nic nie przekazują w skali tego co zostanie zebrane. I w dodatku Fundacje otrzymują pozwolenie na zbiórkę. A oni go nie mają mam zamiar przyjrzeć sie im bliżej i zakończyć to oszustwo .

Ta opinia jest:

pozytywnaneutralnanegatywna

Zostaw merytoryczną opinię o Fundacja Dziewczynka z zapałkami - Łódź

Administratorem danych jest GoWork.pl Serwis Pracy sp. z o.o. Dane osobowe przetwarzane są w celu umożliwienia ... Czytaj więcej

gemius

Wyniki badania GEMIUS/PBI dla wybranych węzłów w Marcu 2021r.

Ranking Użytkownicy
(real users)
  1. GoWork.pl 4 014 360
  2. linkedin.com 3 587 328
  3. olx.pl 3 276 288
  4. jooble.org 3 086 424
  5. pracuj.pl 3 054 024
Fundacja Dziewczynka z zapałkami
2.4/5 Na podstawie 94 ocen.
  • Zobacz wywiad
  • Gdańska 29 lok. II PIĘTRO
    90-715 Łódź
  • NIP: 7251799665 KRS: 0000052400
Fundacja Dziewczynka z zapałkami