Uciekajcie stamtąd. Organizacja wykorzystująca ludzi o dobrym sercu, którzy chcą coś zrobić bezinteresownie dla innych. Zadłużona po uszy, więc o wypłatach można pomarzyć, dostają je tylko starzy pracownicy, obyci w tym jak wykorzystywać innych na swoją korzyść. Stażyści często są łapani w pułapkę "pomocy BIEDNYM dzieciom" - "bez ciebie nie damy rady, to dla tych dzieci, teraz źle stoimy z kasą, pomóż nam, dzieci na ciebie liczą, itd. itd." Uważajcie na wołanie o pomoc finansową, organizacja źle zarządzana, pomimo wygranych projektów na wysokie kwoty tonąca w długach. Stażyści są proszeni o pożyczkę lub wzięcie kredytu typu vivus i inne takie na swoje nazwisko, gdzie niby PAW ma to spłacać - nie dajcie się na to nabrać. Nie zgadzajcie się również na wyjazdy na obozy socjoterapeutyczne z dziećmi, szczególnie do Pupek -do domu Ewy Rose - Alster. Pani Ewie cofnięto uprawnienia do działalności psychologicznej ze względu na łamanie kodeksu etyki zawodowej, a odbywa się to nadal na organizowanych tam przez PAW obozach. Często kadra nie ma odpowiednich kwalifikacji, a obozy te nie są rejestrowane, tym samym są niebezpieczne dla dzieci, na których wywiera się silny nacisk psychiczny, często na granicy znęcania się. O obiecanej za pracę, dyspozycyjność i odpowiedzialność w ciągu 24h na dobę wypłacie też nie ma co liczyć, a jeszcze pewnie Was naciągną na jakiś "wydatek, który nagle wyskoczył" np. bilety za pociąg, bo inaczej "biedne" dzieci nie wrócą, więc pożycz, jak dojedziemy do oddamy. Doceniam pomoc, która faktycznie w jakiś sposób dociera do tych dzieci, ale nie takim kosztem, gdzie człowiek traci zaufanie i zraża się do pomocy drugiemu człowiekowi w ogóle, bo czuje się wykorzystany i nie chce kolejny raz ryzykować tego samego. Nie tak to powinno wyglądać.