Agonia Stanisław - 2013-01-08 00:22:44
Prawda jest taka, że gdyby Podlasie było w innym miejscu świata to pewnie uległoby kompletnemu wyludnieniu podobnie jak Niemcy Wschodnie...Ale co poradzić jeśli tu ktoś się urodził to i tu musi iść do pia (usunięte przez administratora) przez całe życie narzekając jak mu jest źle i jak go wszyscy kotłują. Najpierw okupant, później sanacja, następnie komuna, teraz Pronar... no dramat normalnie. Świat jest duży i kulisty i nie kończy się ani na Pronarze, na Narwi, nie kończy się nie tylko na Białymstoku ale nawet na Podlasiu czy Polsce. W ’89 sami wybraliście, że chcecie kapitalizm, no to sobie macie. W PRLskim podręczniku ekonomi, definiowano kapitalizm jako niesłuszny ustrój gospodarczy, który w skrócie sprowadza się do tego, że mieszka się tam gdzie się pracuje a nie na odwrót jak to było w socrealu. Trudno nie przyznać racji autorom owego podręcznika, który był przekleństwem ówczesnych studentów SGPiS. W USA ludzie zbierają swój dobytek i jadą kilka tys. Km po to żeby zarobić odrobinę więcej. Polska po przekątnej nie ma 1/3 tego dystansu. Naprawdę są miejsca gdzie płacą lepiej i w ogóle wszystko jest inaczej, ale trzeba sobie zadać trochę trudu i poszukać lepszej pracy bo sama na pewno się nie znajdzie. Kolega/koleżanka [usunięte przez moderatora] odrobił(a) pracę domową, studiując historię Pronaru, tylko po co? Oczywiście mogłaby być ona świetnym materiałem na pracę magisterską lub może nawet rozprawę doktorską na temat dalekosiężnych skutków niewiedzy i niekompetencji kadry zarządzającej w przedsiębiorstwach korporacyjnych w stadium dynamicznego rozwoju i tuż po nim. Tylko czy aby na pewno nie szkoda czasu? Logika wskazuje na to, że los tego giganta jest przesądzony, a już na pewno w takiej formie. Może jednak warto pomyśleć o jakiejś alternatywie zamiast wylewać żale z których nic nie wynika?zadanie zostało "odrobione", no bo jak tu inaczej znaleźć jakiś "punkt wyjścia". Gdzieś to sie wszystko zaczęło, gdzieś rozwinęło, gdzieś popsuło (myślę, że nie całkiem jeszcze) i oby udało się patrząc wstecz dokonać jakiejś korekty, żeby lepiej iść w przód. "Jadwiga" napisała o porzuceniu nienawiści i goryczy, a napełnieniu sie miłością itd. To nie przemówi do rozgoryczonych prostych pracowników produkcyjnych. Nie "prostaków" (jakimi sie czują po tym jak sie ich traktuje), ale prostych ludzi. Jeśli są wśród nich elementy leniwe i nieuczciwe, obiboki i naciagacze - bardzo dobrze - zwolnić ich! Zwolnić pół załogi jesli zasłużyli, piją i narażaja życie i zdrowie innych. Pozostałych szkolić, tłumaczyć i udowadniać, że opłaca się starać. Ale jesli prosi sie ludzi o "dobra robotę" wykrzykując na wiecach jaka to "dobra i cenna załoga", anie sprawdza się potem kto co rzeczywiscie robi to morale pada. W firmie Pronar brakuje przede wszystkim kontrolingu - i choć to jedno z najtrudniejszych zadań, to przy tak licznej załodze bez weryfikacji jednostkowych osiagów na nic zda sie wyzywanie i straszenie. Brakuje też szczerości i konsekwencji w działaniu. Pustosłowie jest gorsze niż milczenie. Brakuje bardzo wielu elementów zarządczych, które powinny występować w poważnej kapitalistycznej jednostce. A załodze brak informacji jakie ma obowiazki, jakie prawa, nie wiedzą czego oczekiwać i są jak bydło pędzone przez prerie, psy po bokoach, kilka madrzejszych byków z przodu i kowboje ze strzelbami, co to ich poganiaja to w lewo to w prawo... Stado biegnie na oślep majac przed sobą tylko zad poprzednika i nie zadaje sobie trudu, żeby się zastanowić po co i gdzie biegnie...