Zadowolony - 2013-02-11 23:34:50
dla wytrwałych - 2013-02-11 22:55:43
Czytam to forum i co chwilę gdzieś się przewija, jako to nowoczesny zakład ten Pronar. A przecież to mit wymyślony na cel tuby propagandowej (kwartalnika), bezmyślnie powtarzany aż do znudzenia dla połechtania ego cara, któremu wydaje się, że jak kupi najdroższe lasery, to będzie "gość" (coś jak myślenie, że rolex wysadzany diamentami lepiej odmierza czas niż plastikowe casio). Pronar w zakresie zaawansowania produkcji znajduje się dwadzieścia lat za murzynami, nie obrażając murzynów. Co z tego, że spłukano się z kasy na ogrzewane hale o powierzchni hektarów czy jakieś kosmiczne CNC, skoro 90% czynności montażowych nadal wykonywanych jest RĘCZNIE, a o procesach automatyzacji (wprowadzonych już 100 lat temu przez Forda) nikt tu nawet nie słyszał? W jaki sposób ta firma zamierza konkurować na rynku, skoro brakuje choćby najprostszej standaryzacji (na 100 rodzajów przyczep każda ma inną konstrukcję bazową), stosowane tu metody planowania produkcji w innych frmach zarzucono pół wieku temu, a każdy klient wymagający czegokolwiek ponad ustalone z góry minimum traktowany jest jak wcielenie zła i najczęściej kończy spuszczony na drzewo? (Hasło, że handlowcy mają sprzedawać to, co zalega na placu, a nie to, czego wymaga konsument to jakiś totalny absurd, wręcz tak kosmiczna bzdura, że lepiej nie powtarzać jej głośno, bo nawet student zarządzania pierwszego roku wyższej szkoły lepienia garnków z gliny dostanie zapaści. Zresztą zapytajcie prezesa, czy jak pojedzie do mercedesa zamówić kolejny wypasiony model pod własne potrzeby i usłyszy "kup pan to, co stoi przed zakładem" to nie zareaguje apopleksją).
Firma produkcyjna, która rękami i nogami broni się przed przyjęciem systemu jakości, dział zaopatrzenia nazywa logistyką, zadania logistyczne zrzuca na fakturzystów, głównym "marketingowcem" czyni grafika komputerowego, a zarządzanie finansami powierza człowiekowi, który pojęcie kapitału obrotowego kojarzy wyłącznie z karuzelą, nie ma w obecnej formie najmniejszych szans na przeżycie. Nie pomoże nawet najbardziej zgrany zespół (z którego najlepsi i tak odeszli już dawno temu lub zostali wykopani w nagrodę za swoją ambicję i kreatywność), a nawet wart miliony system komputerowy, którego zresztą nikt nie potrafi tu kompleksowo obsłużyć…Nazwanie tego wszystkiego "bu.delem" to i tak łagodne określenie. Dokładnie jak napisał Zadowolony - dopiero z dystansu człowiek widzi, w jak głębokim bagnie siedział i jak daleko Pronarowi do choćby względnej normalności. Nawet kilkaset złotych więcej pensji nie jest warte, żeby moczyć się w tym g… dla zmyłki zawiniętym od zewnątrz w złoty papierek. W końcu ktos madry ,madrze i rzeczowo o tym[usunięte przez moderatora] napisał w sposób nawet kulturalny i zrozumiały dla bandy kretynów z Wielkiej Manufaktury z 1890 roku chyba!Nooo w ameryce w sumie przed wojna mieli lodówki i montaż seryjny Fordów,lodówek... haha itp..Pozdro!!!Niech mi w takim razie ktos rzeczowo wytlumaczy - jakim cudem przy tak "wysokim" poziomie zarzadzania i badz co badz duzej konkurencji rynkowej ta firma w ogole utrzymuje sie na rynku? I jeszcze ja stac na placenie po 5 kola netto brygadzistom. czy tylko niskie koszty wynikajace z niskiego funduszu plac, czy jednak cos jeszcze?