Sama praca jest łatwa jeśli chodzi o prace jako kasjer sprzedawca,kontakt z ludźmi i reszta naprawdę super,fajne managery bardzo pomocni i mili.Stała się bardzo nieprzyjemna sytuacji po której stwierdziłam ze nie będę tam pracować.Liniowa Pani Ania czepia się dosłownie o wszystko potrafi być miła ale to raczej rzadko.Pierwsza nieprzyjemna sytuacji była wtedy gdy miałam iść na przerwę a niestety nie mogłam w tej chwili w której ona by chciała bo miałam panią z bardzo dużym rachunkiem prawie na dwa tysięcy. Wiec powiedziałam ze pójdę jak skończę,liniowa wróciła za 5 minut i nie zauważyła ze nadal obsługuje tę samą klientkę,wydarła się do mnie ze teraz zamiast 15 minut przerwy będę miała 5,dobrze ze stał obok mnie kasjer na moje zastępstwo i wytłumaczył jej ze jest to ta sama klientka i ze ja mam duży rachunek,klientka tez się skapnęła ze Pani Ania ma jakieś pretensje do mnie i się spytała jej„czy ona przypadkiem z mężem się nie pokłóciła?”Ja poszłam na przerwę ale odrazu powiedziałam ze idę na 15 minut to już wtedy pani Ania stwierdziła ze to taki „żart był” nie raz zauważyłam ze ona tez wpisując mi przerwę nie pisała ze na przykład wychodzę o 15:45 a tylko o 15:47 dla mnie 2 minuty odgrywają role bo muszę jeszcze dojść do szatni,raz jej zwróciłam uwagę na to ze wpisuje o 2 minuty więcej powiedziała ze na zegarku tak ma.Ale ostatnia kłótnia z panią już było przegięciem zbierałam koszyki i popatrzyłam w telefon na zegar,również miałam dużo nieodebranych smsów bo pracuje w dwóch miejscach nie tylko w Auchan ale nie miałam zamiaru na nie odpisywać czy coś,ja dosłownie tylko spojrzałam pare razy,jedna z kasjerek tez w starzym wieku to zobaczyła mało tego ze mi zwróciła uwagę to jeszcze postanowiła ze musi poinformować o tym liniową. Niestety to była pani Ania bo już się zaczęła jej zmiana,pani Ania pod Koniec dnia wydzierała się do mnie na cały sklep ze nie wolno przez telefon „gadać” fajnie by było na kamerach zobaczyć gdzie ja po nim gadam,czy juz spojrzenie w telefon odbiera się jako gadanie przez niego?To co miałam pod koniec dnia mnie przeraziło totalnie,przyszła do sklepu moja mama na zakupy i gdy stałam obok niej na chwile i właśnie wtedy już się rozliczałam,pani Ania przy mojej mamie wydarła się do mnie ze mam iść natychmiast rozliczać się i zaczęła mówić ze ja chyba nie rozumiem co ona ogółem mówi do mnie.Gdy rozliczałam się pani wczepiła się mnie strasznie o wszystko o to ze stoję o to ze popatrzyłam w telefon o to ze kluce się jeszcze z nią,ja przepraszam bardzo może powinnam była powstrzymać się od kluczenie się z panią ze względu na pani wiek. No ale pani mi powiedziała ze ja jestem bezszczelna nieprzygotowana do pracy,ze chyba pierwszy dzień przyszłam,ze nie powinnam tam ogółem pracować,pare razu pytałam się o co pani chodzi ale ona tłumaczyła się ze „gadam przez telefon” przez który nie gadałam.Powiedziałam pani ze jest arogancka i tyle a ona opuściła głowę gdzieś w zeszyt i cicho powiedziała to ty jesteś arogancką i tępą do tego.To już przesada.Kiedyś Pani Ania zwróciła uwagę koleżance która mnie szkoliła ze siedzi źle na krześle i ma usiąść porządnie bo to tak nie może być.Ale moim zdaniem dziewczyna siedziała normalnie. Już wtedy mi powiedzieli żebym nie zwracała uwagi za bardzo na panią.Nie Raz były jakieś żarty których ja na przykład nie toleruje i nie życzę sobie w swój adres.Brak szacunku do ludzi i tyle.Już nie mówię o tym ze chyba powinni tej osobie wytłumaczyć ze jakby nie było ale nie wolno kłócić się z pracownikiem przy klientach zwłaszcza ze nie było
to jednokrotnie.Nie jest to kulturalne to raz a dwa nie zgodne z etyką managera lub w jej przypadku liniowej,jeśli coś się nie podoba zawsze mogła wziąć mnie jako pracownika odprowadzić gdzieś gdzie niema tłumu ludzi i wytłumaczył na spokojnie i porozmawiać a nie wydzierać się na cały sklep ze nawet moja mama która robiła zakupy i stała obok mnie słyszał to darcie się. Z pracownikami przy klientach kłuci się tylko na bazarze ale napewno nie w sieciówce Auchan.Raz pani Ania gdy czegoś nie rozumiałam i zrobiłam inaczej powiedziała „No tak wszyscy robią jedno a Ukraina ma co innego jak zawsze”mówiła to żartobliwie ale ja nie życzę sobie i tyle,będąc liniową powinna rozumieć co się mówi do pracowników a czego raczej nie trzeba.Nie fajna sytuacji była tez gdy koleżanka z Ukrainy nie wiedziała jak udzielić rabatu,pracowała tam już 3 tygodnie a nie wiedziała jak to się wpisuje ja akurat zbierałam koszyki,wiec jej pokazałam jak to się wpisuje,liniowa podeszła ze nie mogę tak stać i plotkować.Szkołą tak ze nie znamy jakichś szczegółów i to później wypluwa i są pretensje do nas,tylko problem i różnica jest taka że jedni potrafią wytłumaczyć na spokojnie co jest nie tak a inne panie krzyczą i czepiają się o wszystko. A skoro nie mogą przeszkolić porządnie obcokrajowcow to polecam szkolenia w ich języku przez doświadczoną osobę. Przynajmniej ułatwia to prace innym bo później nie dzwoni się co chwila do liniowych o pomoc,tak się robi w dużych firmach.