Witam, całkiem przypadkiem trafiłem na ten wątek związany z firmą, w której kiedyś pracowałem a mianowicie Flextronics. Chciałbym powiedzieć że ku mojemu zdziwieniu po pięciu miesiącach pracy w tej ( nazwijmy to firmą, chociaż ja bym użył stwierdzenia "kołchoz") doszło do sytułacji że jadąc do pracy dostawałem skrętu kiszek, co dziennie dochodziło do sytułacji gdzie stojąc na produkcji (niebieska hala) czekało się w rządku jak na rozstrzelanie (mowiłem sobie wtedy : dałeś się za psa to teraz szczekaj) ale będąc wtedy jeszcze niedoświadczonym pracownikiem byłem wysyłany na projekty gdzie nie miałem zielonego pojęcia co mam robić, oczywiście było przeszkolenie (zazwyczaj przez stare babcie) , które ledwo widziały i stwierdziły że po minucie będę wiedział wszystko, a najbardziej podobało mi się jak te stare ....... powstrzymam się od obraźliwego słowa , potrafiły iść i nakablować ze to właśnie przez Ciebie obniżyła się norma, wiadomo nie każda starsza Pani taka była ale większość ludzi we fleksie to kable i dupolizy, świadczyć o tym może zajście, które miało miejsce przy końcu mojej "kariery" a mianowicie pewna koleżanka z lini dostała awans i znalazła się na stanowisku kierownika linii , oczywiście jej osoba w stosunku do roboli, którzy przez 12 godzin wkręcali i wykręcali jedną śrubkę zmieniła się diametralnie , po przecież Pani kierownik nie może się już zadawać z Plepsem...., Najbardziej podobało mi się w momencie gdy było mniej pracy i spokojne można było wziąść dzień wolnego, ale po co kierownik miałby zgodzić się na to??? lepiej było udawać że się pracuje i rozkręcać przez bite 12 godzin jeden terminal:) to co tam się wyrabiało przyprawiało mnie o śmiech przez resztę dnia gdy przebywałem poza bramami królestwa flexa:), Panowie z ochrony też nie grzeszyli inteligiencją , przerwy były takie długie że zanim doszło się z końca hali do stołówki to trzeba było wracać, a tak na marginesie kierownikom mogli by dać pejcz i mogli by stać nad pracownikami:) albo lepiej zastosować patent z początków fabryki forda , gdy to montowano żarówkę nad każdym pracownikiem i gdy wykonał niepotrzebny ruch zapalała się żarówka przy okazji porażając pracownika prądem, dzięki temu kadra kierownicza wiedziała kogo ma wykopać..., na tym kończę, chociaż mógłbym opisać wiele śmiesznych sytułacji, które miały miejsce we Flexie.pozdrawiam i ciekaw jestem czy ktoś jeszcze odczuł na sobie podobne sytułacje..pozdro!!!!!