Na prośbę: Proszę, nie pytaj mnie co godzinę ile spotkań, kiedy jakieś umówię, to Ci powiem, padała ciągle taka sama odpowiedź:" Jestem Twoim dyrektorem, może niedługo stanę się nawet dyrektorem głównym handlowym, więc sam widzisz, że muszę się interesować waszą pracą" albo "A kto powiedział, że nie można tu zarobić na przykład 50 tysięcy miesięcznie? Trzeba się tylko postarać" albo" Myślę, że za pół roku firma będzie miała ok. 80 tys. zarobku miesięcznie, a każdy pracownik po kilka tysi" albo "Ciągle gdzieś znikasz"- gdy ktoś wychodził raz na dwie godziny sikuuuu:) Acha! No i jak tam ktoś pyta Cię, co u Ciebie słychać, to nie zaczynaj opowiadać np. o tym, że fajnie było na urlopie, czy w sylwestra dobrze się bawiłeś. To pytanie jest tylko przykrywką do zadania po raz setny w dniu pracy magicznego pytania "I co, ile spotkań umówionych?"