Pracuję na magazynie jakiś rok więc coś już powiedzieć mogę o tym zajęciu. Po przyjściu tutaj oczekiwałem że zasstanę tą słynną niemiecką solidność pomimo różnych opinii jakie krążyły po tym forum. A jak jest w rzeczywistości? Faktycznie tematem przewodnim jest już słynna „norma”. Wszystko robić byle wyrobić. Jak się nie udaje to rozmowa dyscyplinująca i okres na poprawę. Od jakiegoś czasu jest premia za wydajność którą wymyślił kierownik magazynu z Grudziądza czy Pyskowic i osobiście nas zaszczycił obecnością żeby się pochwalić swoim tworem. Jest to bonus jak sam powiedział dla najlepszych. Jak to wygląda? Ano tak że jest 10 progów wydajności i po przekroczeniu każdego dostajemy odpowiadający mu bonus finansowy pomniejszony o korektę za błędy. W teorii możemy dostać nawet 1000 zł brutto. W praktyce niestety wygląda to troszkę inaczej. Mianowicie, co jakiś czas nasze zamówienia trafiają na kontrolę celem sprawdzenia czy są owe błędy. Niestety pracownik komisjonujący owe zamówienie nie uczestniczy w tej kontroli. O jej wynikach nie dowiaduje się też po jej przeprowadzeniu ale dopiero na koniec miesiąca kiedy podawane są wyniki albo po wypłacie jak sam dopyta kierownika bo coś mu się nie zgadza z pieniążkami????. Osobiście znam przypadki że moi koledzy osiągneli jakiś próg i nie dostali nawet złotówki bo podobno mieli tyle będów że korekta pożarła całą premię. Niestety nawet nie wiedzą którego dnia rzeczona kontrola się odbyła, na jakich zamówieniach i jakiego typu to błędy były. Nie przewidziano również żadnej możliwości odwołania się od tej kontroli i nie przewidziano możliwości uczestnictwa w niej, nie ma żadnego protokołu z tej kontroli, nie wiadomo kto jej dokonywał, czy byli tego jacyś świadkowie... W ogóle nie daje to możliwości manipulowania. Serio, tak to u nas wygląda. Oddzielną kwestią są poszczególne progi na tą premię. Pan z Pyskowic czy Grudziądza zapewnił nas że zostały opracowane na podstawie danych historycznych i są absolutnie realne do osiągnięcia. Trochę czasu minęło od wprowadzenia tego systemu motywacyjnego i jakoś nie znalazł się osobnik który osiągnął jakikolwiek z wyższych progów, a próbowało wielu. Obecnie żaden z moich kolegów z którymi utrzymuję jakiś lepszy kontakt nie próbuje osiągać żadnego progu. Ba, wręcz celowo utrzymujemy absolutne minimum nawet jeżeli istnieje możliwość lepszego wyniku. Taki to system motywacyjny.
Kolejna kwestia/kwestie bo tu łączy się kilka zagadnień to tolerancja, dyskryminacja, pracownicy z Ukrainy. Z racji że nastały takie , a nie inne czasy, Polacy przestają być najtańszą siłą roboczą. W Rossmannie zaczęło brakować troszkę chętnych do pracy wiec firma zatrudnia pracowników ze wschodu, konkretnie Ukrainy. Jest ich całkiem spora, wesoła gromada i fajnie, niech pracują, zarabiają, poprawiają swój byt. Sami tak robimy od lat wybierając się do Anglii czy Irlandii. Jakiś czas temu w jednej z łódzkich firm zrobiło się głośno z powodu dyskryminacji ukraińskich pracowników, wielka afera bo byli traktowani gorzej od polskich kolegów. I dobrze bo to nie średniowiecze, nie powinno dochodzić do takich sytuacji. U nas w Rossmannie nasi władni też zareagowali, ba, nawet poszli krok dalej celem zapobiegania złemu traktowaniu naszych kolegów ze wschodu. Do niedawna pracowali oni jedynie w pewnych obszarach gdzie poruszali się tylko i wyłącznie na pieszo w przeciwieństwie do nas. Dla niezorientowanych w sytuacji podaję że w wielu obszarach pracownicy w Rossmannie jeżdżą specjalnymi wózkami. Ktoś doszedł do wniosku że nasi ukraińscy koledzy też mogą w sumie przemieszczać się takimi wózkami. No i fajnie bo przecież nie są gorsi i sztukę prowadzenia takiego sprzętu równie dobrze mogą opanować. Tyle że im podarowano owe wózki starannie wyselekcjowane z firmowego taboru, najlepszej jakości, najnowsze, z najmniejszym przebiegiem. Polacy mają absolutny zakaz zbliżania się do nich. Zostały one oznakowane i wara Polakowi od nich. Nadmienię tylko że taki wózek ma znaczący wpływ na jakość naszej pracy i jej wydajność. Jak z samochodem, te nowe są zrywniejsze, szybsze, bardziej komfortowe i przyjemniejsze. Po prostu szybciej się nimi kompletuje zamówienie. No i mamy zakaz na ich używanie bo są dla pracowników z Ukrainy tylko i wyłącznie. A zamówienia u nas kompletuje się korzystając z jeszcze jednego urządzenia, tak zwanego voice-a. Nie będę w chodził w szczegóły techniczne, napiszę tylko że te też są starsze i nowsze generacje, lepszej i gorszej jakości. I co? I te najnowsze i najlepsze zostały nam odebrane, mamy również absolutny zakaz ich używania tak jak wózków. Te które możemy używać zdecydowanie częściej się zacinają co oczywiście wpływa na naszą wydajność i komfort pracy. Są też sporo większe i cięższe. Doszło do sytuacji absurdalnej, Polacy są dyskryminowani i gorzej traktowani w Rossmannie w Łodzi od pracowników ukraińskich. Dziwna to trochę firma, jakoś mało tej niemieckiej solidności w niektórych kwestiach...