Przeczytałem większość tutejszych opinii i trochę sprostuję. Generalnie nie polecam tego zakładu pracy. Dlaczego? Otóż dlatego że ten zakład absolutnie nie gwarantuje stałego zatrudnienia i jak tylko straci zamówienia to zaraz zaczną się zwolnienia. A to z prostej przyczyny: zakład jest tylko podwykonawcą i nie oferuje żadnego produktu pod własną marką. Dlatego też chodzi bardzo trafiony żart - "Zakład pracy tymczasowej". Kto parę lat mieszka w Kwidzynie lub w pobliżu pamięta ile osób potrafili dosłownie wyrzucić na bruk. Dodatkowo ogromna część pracujących tu ludzi jest zatrudniona przez agencje pracy i w umowach nie mają żadnych praw i mogą być zwolnieni z dnia na dzień, nie mają żadnego socjalu oraz 24 dni urlopu wypoczynkowego w roku a nie 26. Pracują na tych samych liniach co pracownicy Jabila, wykonują dokładnie te same czynności a są 2-gą kategorią człowieka można powiedzieć z Jabila ludzie, z agencji podludzie. Nie kojarzy się to najlepiej ale tak jest. I tak pewna część pracowników z Jabila odnosi się z wyższością do pracowników z agencji ale to zależy na kogo się trafi, nie wszyscy są źli. Dalej jak kończy się umowa w agencji wspaniałomyślnie możesz dostać nową umowę ale w drugiej agencji pracy (nie wiem czy nadal są dwie), bo w ten sposób w Polsce omija się prawo do maksymalnego zatrudnienia przez agencję u jednego zleceniodawcy. Jabil bezpośrednio zatrudnia tylko inżynierów i techników, ale czasami można mieć szczęście. Generalnie na linie to aktualnie przez Adecco.
Dalej: nie liczcie na jakieś super zarobki bo na kwidzyńskim rynku pracy od niepamiętnych czasów istnieje niepisana zmowa zarobkowa pomiędzy największymi pracodawcami tzw lokalne warunki pracy i siedząc tutaj długo będziecie coraz bardziej w tyle z zarobkami od wielu innych regionów pracy. Przykład: dawniej do pracy w Kwidzynie jeździło dużo ludzi z Grudziądza, aktualnie w tych samych zawodach coraz więcej ludzi jeździ do Grudziądza. Po prostu Kwidzyn stanął w miejscu i mowa o dobrych zarobkach jest aktualnie tylko mitem. Wielu bardziej energicznych pracowników rzuciło już te prace. Kto trochę dłużej siedzi w Jabilu wie o czym mowa. Co do zarobków to szeregowi pracownicy mają od najniższej krajowej do trochę ponad 2 tys netto, ci co pracują kilka lat dłużej wyciągną ok 2,5 tys netto ale to zależy gdzie trafią.
Tyle o pracownikach liniowych.
Technicy mogą wyciągnąć ok 3,5 tys netto + jakieś ochłapy, ale i tak jest duża rotacja bo w Polsce można spokojnie znaleźć lepiej płatną pracę.
Inżynierzy w tym zakładzie niemal noszeni są na rękach bo niewielu jest chętnych do pracy w Kwidzyńskim zaścianku. Dostaną te "zawrotne" 7-8 tys netto, ale wielu naprawdę kumatych szybko ucieka w Polskę bo tam dostają "naście". Dotyczy to szczególnie młodych i zdolnych, dobrze wyuczonych inżynierów którzy w tym zakładzie po prostu by się zmarnowało a ich potencjał został by wyrzucony w przysłowiowe błoto.
Tyle o zarobkach.
Produkcja to bardzo często jeden wielki chaos. Nowa wdrażana jest na wariata, a jak już się wdroży to często stanowiska na liniach są bezsensownie przestawiane a tylko dla tego że za tzw "innowacje" jeden czy drugi inżynier linii dostanie dodatkowe srebrniki a pracownicy na liniach klną jak z dobrze ustawionej linii powstaje coś mniej sensownego. Czasami jest to poprawienie ale najczęściej są to zupełnie bezsensowne ruchy. Wiele osób nawet nie wie że za te bezsensy niektórzy biorą całkiem fajne dodatkowe pieniądze. A na liniach wydziera się ludziom z gardła każdy grosz.
Teraz ciekawostka. Czy wiecie że jak czasami uda się w kwidzyńskim Jabilu załatwić delegację do pracy wJabilu na Węgrzech to za taką samą pracę dostaje się znacznie lepsze wypłaty, bardziej zbliżone do europejskich? O co w tym wszystkim biega? Staliśmy się już lennem zachodnich korporacji? Zapewne tak. Niewolnik też dostawał jakieś wynagrodzenie by miał siły dalej pracować.
Na koniec absolutnie wisienka na torcie. Kadry. W agencji jest interes i za każdą głowę agencja ma kasę. W procesie rekrutacji osoby rekrutujące są bardzo pomocne dla potencjalnego kandydata i proces przebiega bardzo sprawnie. Ale już rekrutacja bezpośrednio w Jabilu to totalny kosmos. Mimo że na gwałt potrzeba techników to każe się kandydatowi czekać miesiąc bo np jest sezon urlopowy a umówioną rozmowę potrafią w przeddzień przesunąć np o tydzień. Od lat jest to samo, jakby za bramą czekało 150 kandydatów na jedno miejsce. I nikt z tym od lat nic nie robi. Kadry cierpią na tzw przerost zatrudnienia i nie ma tam komu pracować. Pewna znajoma osoba z pobliża powiedziała: 50% do zwolnienia a efekt pracy będzie ten sam.
Na koniec dodam że w Kwidzynie mieszkam ponad 40 lat i znam ten rynek pracy od podszewki. Wszystkie ciekawsze stanowiska idą po znajomości. W Jabilu mam wielu dobrych znajomych. I wierzcie mi: tu i w innych zakładach w Kwidzynie nie liczy się wiedza i doświadczenie tylko możliwe najniższa cena za jaką zgodzisz się pracować, chyba że na kluczowym stanowisku. Generalnie: NIE POLECAM!