Moje doświadczenia z pracy w BMW Smorawiński niestety pozostawiły bardzo złe wrażenie. Największym problemem był dla mnie brak realnego wsparcia ze strony przełożonych oraz organizacja pracy, w której przeciążenie pracownika było traktowane jak coś normalnego. Nadgodziny, nadmiar obowiązków i brak odpowiednich zasobów nie spotykały się z zainteresowaniem ani próbą rozwiązania problemu.
Szczególnie negatywnie oceniam sposób zarządzania w dziale handlowym. W moim odczuciu sposób komunikacji i traktowania pracowników był momentami bardzo nieprofesjonalny i wywierający presję. Zdarzała się komunikacja w formie maili, którą odbierałam jako przemocową i mającą na celu wywieranie presji zamiast konstruktywnego rozwiązywania problemów. To nie tylko były maile, ale również bezpośrednie złe traktowanie pracownika.
Nie szanowano również granicy pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Przykładem było kontaktowanie się ze mną podczas zwolnienia lekarskiego i oczekiwanie, że pilnie zajmę się kontaktem z klientem, mimo że formalnie byłam niezdolna do pracy.
Kolejną kwestią, która bardzo negatywnie wpłynęła na moje postrzeganie firmy, były decyzje dotyczące stanowisk i wynagrodzenia. Zdarzały się sytuacje, w których pracownik był przenoszony na stanowisko wiążące się z niższymi zarobkami bez wcześniejszej, uczciwej rozmowy i przedstawienia mu powodów takiej decyzji.
Wynagrodzenie również pozostawia wiele do życzenia w stosunku do zakresu obowiązków, odpowiedzialności i poziomu zaangażowania, jakiego oczekuje się od pracownika. Szczególnie rozczarowujący jest system prowizyjny, w mojej ocenie prowizje są niewspółmierne do ilości zadań, obowiązków i odpowiedzialności, które pracownik musi realizować jednocześnie.
Od pracownika oczekuje się wykonywania wielu rzeczy naraz: obsługi klientów, realizacji celów, rozwiązywania bieżących problemów oraz wykonywania dodatkowych obowiązków. Jednocześnie wynagrodzenie nie odzwierciedla rzeczywistego nakładu pracy. Powstaje poczucie, że zakres odpowiedzialności rośnie znacznie szybciej niż wynagrodzenie.
Najbardziej niepokojące jest jednak moje poczucie, że problemy związane ze sposobem traktowania pracowników są zamiatane pod dywan. Tematy dotyczące niewłaściwego traktowania czy zachowań, które pracownicy odbierają jako mobbingowe, nie są w mojej ocenie traktowane z należytą powagą. Można odnieść wrażenie, że część osób udaje, że problemu nie ma, mimo że temat jest znany.
Daje to bardzo zły sygnał: jeżeli ktoś osiąga dobre wyniki, „dowozi” cele i jest dla firmy wygodny, to jego sposób traktowania innych pracowników może być tolerowany. W efekcie powstaje wrażenie ogólnego przyzwolenia na zachowania, które w normalnym, zdrowym środowisku pracy powinny być wyjaśniane i odpowiednio reagowane.
Uważam, że wynik finansowy nie powinien być usprawiedliwieniem dla niewłaściwego traktowania ludzi. Pracownik, który osiąga dobre wyniki, nadal powinien podlegać takim samym standardom kultury organizacyjnej i szacunku jak każdy inny.
Od dużej, renomowanej firmy można oczekiwać znacznie więcej: szacunku do pracownika, normalnej komunikacji, wsparcia przełożonych, uczciwego systemu wynagradzania oraz respektowania czasu prywatnego i prawa do odpoczynku. TUTAJ TEGO WSZYSTKIEGO BRAKUJE!
To nie jest opinia osoby, która oczekuje, że praca będzie łatwa. Jestem gotowa na wymagające środowisko i odpowiedzialność, ale wymagania powinny działać w obie strony. Pracownik również zasługuje na szacunek.
Sama marka i dobre wyniki biznesowe nie wystarczą, jeśli po drodze zapomina się o ludziach, którzy na te wyniki pracują.