Kandydat 04.08.2025 00:33
Kandydat
Mam za sobą drugie podejście do rekrutacji w tej firmie – niestety tym razem doświadczenie było zdecydowanie gorsze niż za pierwszym razem.
Rok wcześniej brałem udział w tym samym procesie rekrutacyjnym. Choć nie zakończył się zatrudnieniem, wspominałem go bardzo dobrze – jako profesjonalny, kulturalny i przejrzysty. W tym roku zdecydowałem się spróbować ponownie, z większym doświadczeniem i przekonaniem, że moje kwalifikacje wzrosły. Całość ponownie prowadziła szefowa firmy – rozmowa była uprzejma i swobodna, co początkowo dawało nadzieję na pozytywny finał.
Po spotkaniu zostałem poinformowany, że zostanie przeanalizowana moja aplikacja sprzed roku, by sprawdzić, dlaczego wtedy się nie udało. Przez tydzień nie otrzymałem odpowiedzi – musiałem sam się upomnieć o informację zwrotną. W odpowiedzi zasugerowano, że skoro rok temu nie zostałem zatrudniony, to teraz również nie widzą podstaw do decyzji pozytywnej.
Zdziwiony taką argumentacją zapytałem, dlaczego dwa niezależne procesy – oddzielone rokiem i wzrostem kompetencji – są ze sobą automatycznie łączone. W odpowiedzi padło porównanie, które mnie zaskoczyło i uderzyło swoją protekcjonalnością: to nie jest egzamin ósmoklasisty ani wstęp do liceum, żeby zatrudniać tych, którzy są w czołówce – tylko tych, którzy spełniają wszystkie wymagania.
Takie porównania, kierowane do dorosłych kandydatów po studiach, uważam za całkowicie nie na miejscu i nieprofesjonalne. Zamiast merytorycznej odpowiedzi – otrzymałem komunikat, który w tonie brzmiał jak drwina z faktu, że w ogóle pytam o uzasadnienie decyzji.
Podsumowując: firma, która miała u mnie zbudowany pozytywny wizerunek, zdołała go całkowicie zburzyć w kilka maili. Kandydat nie oczekuje pochwał, tylko traktowania z szacunkiem i logicznego wyjaśnienia decyzji – a nie porównań do systemu szkolnego.